nasze media Najnowszy numer MGN 02/2023

Gabriela Szulik

dodane 19.01.2023 09:57

Pan dał mi więcej czasu

W ostatni dzień roku 2022, kiedy niektórzy ludzie zastanawiali się, jak spędzą sylwestrowy wieczór, w Watykanie w klasztorze Mater Ecclesiae umierał papież Benedykt XVI. Przed południem, o godzinie 9.34, oddał swojego ducha Panu Bogu.

Benedykcie, wierny przyjacielu Oblubieńca, niech Twoja radość będzie doskonała, gdy będziesz słyszał Jego głos ostatecznie i na zawsze – powiedział podczas pogrzebu Benedykta XVI papież Franciszek. Przyjaźń z Jezusem określała całe życie zmarłego papieża. Nic nie było dla niego ważniejsze od Pana Boga. „Wiara dla Benedykta XVI nie była tylko czymś, o czym mówił, co głosił, ale czymś, czym żył na co dzień” – powiedział abp Georg Gänswein, przez 17 lat osobisty sekretarz zmarłego papieża.

Koniec marzeń o malowaniu

Urodził się w Wielką Sobotę 16 kwietnia 1927 roku. Tego dnia było wyjątkowo zimno – śnieg, mróz, a do tego jeszcze zamieć. Mimo to rodzice zdecydowali: dziś dziecko się urodziło, dziś trzeba je ochrzcić. Józio był trzecim dzieckiem Ratzingerów. Gdy przyszedł na świat, siostra Maria miała już pięć lat, a brat Georg trzy. Mieszkali wtedy w Marktl, niewielkim niemieckim miasteczku w pobliżu Altötting, gdzie od wieków pielgrzymują ludzie do Matki Bożej. W domu Ratzingerów wspólna modlitwa, Msza w niedzielę, a czasem także w tygodniu, oraz modlitwa przed jedzeniem były tak naturalne jak codzienny obiad. Kiedy po kolejnej przeprowadzce zamieszkali w Hufschlag, tata, już jako emeryt, miał dla najmłodszego syna więcej czasu. Razem chodzili do kościoła i na długie spacery, podczas których prowadzili niekończące się rozmowy o świecie i o Bogu. Józio powoli rezygnował z marzenia o tym, by zostać malarzem pokojowym. Rodzice byli dla swoich dzieci przykładem prostej i prawdziwej wiary. Pan Bóg zawsze był w tym domu najważniejszy, toteż nikt specjalnie się nie dziwił, gdy obydwaj synowie zdecydowali, że zostaną księżmi.

Więcej w najnowszym numerze Małego Gościa

Niespodzianki Pana Boga

Józio szedł śladami starszego brata Georga. Najpierw tak jak on został ministrantem, potem uczył się w gimnazjum, w końcu wstąpił do seminarium duchownego. Jako młody wikary katechizował, głosił kazania, spowiadał, pracował z młodzieżą, z dziećmi i ich rodzicami. Brakowało mu tego, gdy rok później dostał nowe zadanie i prowadził w seminarium wykłady dla studentów – przyszłych księży. W mieszkaniu profesorskim znalazło się miejsce na pianino, na którym tak chętnie grał kompozycje Mozarta. Nad instrumentem zawisły dwa duże portrety: mamy i taty. Wiedział, że ich miłość doprowadziła go do tego, kim jest. Ale to jeszcze nie koniec. Ksiądz profesor Ratzinger nie spodziewał się, co Pan Bóg jeszcze dla niego przygotował. Najpierw został biskupem, potem papież mianował go kardynałem. A kiedy umarł Paweł VI, trzeba było wybrać nowego papieża. I jako kardynał po raz pierwszy Joseph Ratzinger pojechał na konklawe. Na to wydarzenie przyjechał też z Polski kardynał Wojtyła. Znali się już trochę i od pierwszego spotkania dobrze rozumieli. Kiedy papieżem został Jan Paweł II, od początku chciał sprowadzić do Watykanu kardynała Ratzingera. Pragnął, by czuwał on nad katolickim nauczaniem prawd wiary. Do Rzymu kardynał z Niemiec zabrał biurko po rodzicach, fortepian i przeszło dwa tysiące książek.

Zdziwiony papież

Ponad dwadzieścia lat kierował Kongregacją Nauki Wiary. Po śmierci Jana Pawła II, 19 kwietnia tuż przed 18.00, to on spośród kardynałów został wybrany na nowego papieża i przybrał imię Benedykt XVI. Niektórzy zastanawiali się, czy Benedykt XVI będzie umiał rozmawiać z młodzieżą tak jak Jan Paweł II, czy będzie pozdrawiał wiernych co niedzielę na Anioł Pański, czy będzie pielgrzymował po świecie… Nic się nie zmieniło. Benedykt XVI, mimo swojego wieku (miał już 78 lat), niczego nie odwołał. Spotykał się również z dziećmi, i to niejeden raz. A po ośmiu latach, kiedy czuł, że coraz bardziej brakuje mu sił, zrezygnował z papiestwa i został papieżem emerytem. Tego nikt się nie spodziewał. „Jestem pierwszym, który się dziwi, że Pan dał mi więcej czasu. Myślałem, że będzie to najwyżej rok, a On dał mi dziesięć!” – powiedział swojemu sekretarzowi. „Starałem się zrobić to, co obiecałem: modlić się, być obecnym, a przede wszystkim towarzyszyć modlitwą mojemu następcy”.

 
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..