nasze media Najnowszy numer MGN 12/2021

Krzysztof Błażyca

dodane 21.10.2021 10:11

Muzyka jest wszędzie

Droga do nowego świata, w którym trzeba wyjść na scenę, uwierzyć w siebie. To jak głęboki nieznany ocean, na który się wypływa.

Tak o szkole muzycznej im. Mieczysława Karłowicza w Katowicach mówi jeden z jej nauczycieli, pan Arkadiusz, kiedyś uczeń tej szkoły. I dodaje: „Tu czuliśmy się jak w domu”. Dyrektorką tej jednej z najlepszych szkół muzycznych w Polsce jest pianistka, pani Dorota Zawierucha. Jako dziecko wciąż śpiewała. – Babcia płakała, gdy wyjeżdżałam z domu – uśmiecha się pani dyrektor. – Często z kuzynką, która była w szkole baletowej, siadałyśmy do pianina i w końcu ciocia podpowiedziała mamie, żeby mnie zapisała do szkoły muzycznej. Tak się zaczęło – wspomina. – Od tej pory muzyka jest ze mną. Nie wyobrażam sobie, by mogło jej nie być. Muzyka daje radość i bardzo rozwija – dodaje pani dyrektor. – W każdym domu chyba mile widziany jest ktoś, kto gra na jakimś instrumencie – dodaje. W katowickiej szkole muzycznej spośród wielu instrumentów wybieramy trzy: waltornię, perkusję i saksofon.

Pan Arkadiusz od perkusji

Przygodę z muzyką zaczynał od akordeonu. Potem chciał być pianistą, ale było już za późno, by zaczynać naukę gry na fortepianie. Miał więc do wyboru wokal, instrumenty dęte albo perkusyjne. – Przypomniał mi się pan przy kotłach w orkiestrze – wspomina pan Arkadiusz Kuc, który jest nauczycielem instrumentów perkusyjnych. – To bardzo kolorowy świat – zapewnia. – Instrumentów perkusyjnych jest mnóstwo. Wciąż można próbować coś nowego. Trzeba się przyglądać uczniom i starać się rozpoznać, komu jaki repertuar lepiej pasuje. Ktoś idzie w stronę muzyki rozrywkowej, ktoś w stronę klasyki – tłumaczy. Instrumenty perkusyjne wydają się łatwe do poznania. Ale czy tak jest rzeczywiście? – To tylko pozorne wrażenie. Tymczasem nauka gry na nich to godziny ćwiczeń. To trudne instrumenty. Dzielą się na melodyczne, czyli takie, na których można zagrać jakąś melodię, i takie, które nie mają określonego dźwięku, np. werble, bongosy, konga. Tu ważny jest rytm – wyjaśnia pan Arkadiusz.

Pan Leszek od waltorni

Żeby grać na waltorni, trzeba mieć odpowiedni układ ust, a nawet zębów. – To ważne przy instrumentach dętych – tłumaczy nauczyciel, pan Leszek Salwa. – Waltornia to najstarszy instrument na świecie. Gdy pierwotni ludzie zajmowali się zbieractwem, ktoś znalazł róg zwierzęcy i od tego się zaczęło – opowiada. – To też jeden z najdłuższych instrumentów dętych. Bardzo pozawijany, po wyprostowaniu może mieć nawet około 4 metrów długości. Mnóstwo zakrętów, największa skala, najmniejszy ustnik, no i w moim przekonaniu najbardziej szlachetna barwa – dodaje nauczyciel. – Aż 44 mięśnie są odpowiedzialne za ruchy twarzy. Żeby właściwie pracowały podczas gry na waltorni, trzeba, jak w sporcie, ćwiczyć systematycznie. Tylko wtedy będą efekty. Co ciekawe, waltornia to bardzo ważny instrument w historii muzyki filmowej. Reżyser Steven Spielberg powiedział kiedyś, że gdyby nie było waltorni, nie powstałoby Hollywood. W muzyce filmowej waltornie mają bardzo oryginalne partie. Jeśli w orkiestrach zazwyczaj są cztery takie instrumenty, to w muzyce filmowej jest ich sześć.

Pan Piotr od saksofonu

Ma najciekawsze, wyjątkowe brzmienie. Tak twierdzi pan Piotr Kawczyński, nauczyciel gry na saksofonie, który na tym instrumencie gra od pierwszej klasy podstawówki. Nazwa „saksofon” pochodzi od jego twórcy, Adolfa Saxa. – Poprzedniczką saksofonu była ofikljeda – tłumaczy pan Kawczyński. – Dziś już jej nie ma. – Sax chciał, by saksofon był głośny jak trąbka czy puzon i sprawny jak klarnet, jak instrumenty drewniane. Najczęściej saksofon można spotkać w orkiestrach kameralnych, dętych i big-bandach. Istnieje siedem rodzajów tego instrumentu. Podstawowe to: sopranowy, altowy, tenorowy i barytonowy. Najbardziej znanym utworem w muzyce symfonicznej, w którym słyszymy saksofon, jest „Bolero” Maurice’a Ravela. A w „Obrazkach z wystawy” Modesta Musorgskiego cała jedna część (Stary Zamek) została napisana na saksofon solo. Grę na saksofonie najlepiej zacząć w wieku 8 lub 9 lat. – Ten instrument wyzwala kreatywność – mówi nauczyciel.

Dlaczego szkoła muzyczna?

To nigdy nie jest czas stracony. Jeśli nawet w przyszłości uczeń nie zostanie zawodowym muzykiem, stanie się bardziej świadomym odbiorcą muzyki. Będzie wiedzieć, czego słucha. Gdzieś w środku zostanie w nim wrażliwość i potrzeba życia z muzyką. – Nauka muzyki rozwija wyobraźnię, pomaga w koncentracji, uczy organizacji czasu, szybszego myślenia, odpowiedzialności za to, co robimy, a to przydaje się w innych zawodach i… w życiu – podkreśla pani dyrektor. Bo muzyka to nie tylko estrada. Muzyka jest wszędzie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    Anonymous
  • 2
    Alex
  • 3
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 07.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 36
  • 4
    gr3
  • 5
    wojas004
    ostatnia aktywność: 15.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 113

Najwyżej docenione