nasze media Najnowszy numer MGN 10/2021

Przemysław Barszcz

dodane 20.05.2021 09:54

Ciepło, cicho, ciemno

Co zrobić, gdy znajdziemy osieroconego jeża lub kwiczoła, który wypadł z gniazda, albo sarenkę nieruchomo leżącą w trawie?

Lekarze mają swoją zasadę: „Primum non nocere” – po pierwsze nie szkodzić pacjentowi. Ta sama zasada obowiązuje w ochronie przyrody. Trzeba umieć rozpoznać, kiedy pomoc rzeczywiście jest potrzebna, a kiedy może zaszkodzić. Zwierzęta wymagające naszej pomocy możemy spotkać od maja, kiedy na świat przychodzi wiele młodych. Najczęściej jednak, kiedy wydaje nam się, że napotkanemu zwierzęciu powinniśmy pomóc – nie mamy racji. Warto więc wiedzieć, jak pomagać.

Kiedy nie pomagać?

Młody ptak sprawia wrażenie najbardziej bezradnego stworzenia, wręcz proszącego o pomoc. Jeżeli jest opierzony, nie widać, że jest ranny i samodzielnie się porusza, więc powinniśmy zostawić go w spokoju. Niektóre ptaki z różnych względów opuszczają gniazda, jeszcze zanim nauczą się latać i zdobywać pożywienie. Czasem dlatego, że w gnieździe jest zbyt ciasno albo zbyt gorąco, bo na przykład nieprawidłowo założona budka wystawiona jest w stronę słońca, albo jest tam zbyt dużo uciążliwych pasożytów. A nawet jeśli gniazdo jest komfortowe, w życiu piskląt nadchodzi moment, kiedy je opuszczają. Te, które nie umieją jeszcze sprawnie latać, to tak zwane podloty. Nazwa mówi sama za siebie. Do opanowania lotu trochę im brakuje. Na razie potrafią najwyżej skoczyć, niewysoko podlatując. Są jednak bardziej sprawne, niż na to wyglądają. Ptak jest podlotem bardzo krótko, zaledwie kilka dni. W tym trudnym czasie pierwszych dni poza gniazdem są z nim rodzice, zawsze w pobliżu. Możemy ich nie zauważyć, ale wystarczy, że chwilę poczekamy i powinniśmy usłyszeć ciche, niespokojne nawoływanie. Młodemu ptaszkowi nie trzeba pomagać. Czasem tylko, gdy wygląda na mniej samodzielnego, możemy spróbować spokojnie posadzić go w cieniu i nieco wyżej, na przykład na konarze drzewa lub w gęstym krzewie, żeby zabezpieczyć malucha przed kotami. O resztę zatroszczą się rodzice.

Kiedy pomagać?

Czasem pomoc jest konieczna. Potrzebują jej młode ptaki, nieopierzone, czasem nawet ślepe. Nie są jeszcze podlotami, lecz małymi pisklętami, które wypadły z gniazda przypadkiem. Potrzebują też naszej pomocy ptaki, które są ranne albo mają złamane skrzydło. Pisklę można spróbować włożyć do gniazda, co nie jest proste, a czasem nawet niemożliwe, bo przeważnie znajduje się ono zbyt wysoko. W niektórych miastach istnieją specjalne pogotowia zajmujące się dzikimi zwierzętami – można poszukać w internecie. Można też powiadomić straż miejską, która czasem pomaga w podobnych sytuacjach. Najlepiej, żeby ranny ptak trafił w ręce specjalisty. Może to być weterynarz. Istnieją też specjalne ośrodki rehabilitacji dzikich zwierząt, gdzie są leczone, a potem wypuszczane na wolność. Jeżeli nie mamy możliwości przekazania zwierzęcia w takie miejsce, a widać, że coś mu dolega, najlepsze, co można zrobić, jest zasada „3 x c”: ciepło, cicho, ciemno. Wielu ptakom, na przykład po zderzeniu z szybą, wystarczy odpoczynek w takich warunkach. Wypoczywającemu ptakowi warto też zapewnić dostęp do wody w maleńkiej miseczce albo podstawce, ewentualnie spróbować napoić go zakraplaczem. Kilkugodzinny odpoczynek często wystarcza i ptak jest gotowy do wypuszczenia. Jeżeli jednak młody ptak wymaga dłuższej opieki, trzeba mu zapewnić odpowiedni pokarm. W innym razie nie rozwiną mu się prawidłowo skrzydła, nie wyrosną zdrowe pióra i nigdy nie będzie latać.

Jak pomagać?

Ponad 90 procent zwierząt wymagających pomocy stanowią ptaki. Zdarzają się oczywiście także inne przypadki. Zasady są bardzo podobne. Pomagamy tylko wtedy, jeżeli pomoc jest naprawdę konieczna. Jeżeli nic nie wskazuje na to, że matka młodych jeży nie żyje (niestety jeże budzące się wiosną są bardzo często rozjeżdżane przez pędzące samochody), młodego jeża najlepiej pozostawić w spokoju, ewentualnie pomóc mu schronić się w trawie. Podobnie jest z młodymi sarnami i jeleniami. Przez kilka pierwszych dni życia matki pozostawiają je na pewien czas ukryte w trawie. Młody jelonek lub sarenka leży wówczas nieruchomo i nie ucieka; dałoby się go dotknąć, ale… nie wolno tego robić. Ptaki nie są wrażliwe na zapach człowieka, natomiast ssaki i owszem. Nasz zapach na futrze młodego mógłby zestresować matkę, która przestałaby się nim zajmować. Osobnym przypadkiem są lisy. Poza powyższymi zasadami należy pamiętać, że niektóre z nich mogą być chore na śmiertelnie niebezpieczną dla ludzi wściekliznę. Tym bardziej więc należy unikać kontaktu z lisami. Bardzo często natomiast wiosną naszej pomocy potrzebują płazy. Podczas wędrówek z miejsc zimowania do zbiorników wodnych wpadają w różne miejsca, np. do studzienek czy rowów o stromych brzegach, z których nie mogą się wydostać. Czasem wystarczy kawałek deski, ułożonej jak pochylnia, po której żaby czy ropuchy wydostaną się z pułapki. Ponieważ różnego rodzaju zbiorniki i kanały mogą być groźne także dla ludzi, o niebezpiecznym dla płazów miejscu warto zawiadomić organizację ochrony przyrody.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    kawa
  • 2
    Anonymous
  • 3
    Alex
  • 4
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 07.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 36
  • 5
    gr3

Najwyżej docenione