nasze media Najnowszy numer MGN 06/2020

Joanna Juroszek-Kojda Adam Śliwa

dodane 08.04.2020 11:35

Ujrzał i uwierzył

Jest najdokładniej przebadanym przedmiotem na świecie. Nauka jednak nie wszystko potrafi wyjaśnić. Pozostaje wiara.

Drogę krzyżową i śmierć Pana Jezusa opisują wszystkie cztery Ewangelie. Niestety, żadna nie opisuje momentu Jego zmartwychwstania. Według najnowszych badań jednym z dowodów na powstanie Jezusa z martwych jest Całun Turyński, czyli płótno, w które owinięto ciało Chrystusa po śmierci. Tę niezwykłą relikwię naukowcy przebadali na wszystkie możliwe sposoby. Doszli nawet do tego, jak Jezus wyglądał tuż po śmierci i w chwili zmartwychwstania, jaką miał grupę krwi i czy był wysoki.

Świadek cierpienia

Pierwsze badania nad niezwykłym płótnem pogrzebowym prowadzono już w XIX wieku. Najdokładniej zajął się nim międzynarodowy zespół badaczy w 1978 roku. Wykonano tyle porównań, badań, analiz i prób, że powstała nawet osobna nauka badająca tylko całun, zwana syndonologią. Naukowcy nie potrafią jednak wyjaśnić, jak powstał wizerunek. Nie ma on na przykład tzw. kierunkowości, czyli nie ma na nim śladów malowania pędzlem. Wizerunek Chrystusa, mimo że jest trójwymiarowy, nie wnika w materiał. Jest jakby muśnięciem we włókna na zaledwie 40 mikronów grubości. Dziś, przy tak nowoczesnej technologii, nikt nie potrafi wykonać kopii całunu. Nie jest więc możliwe – jak twierdzą niektórzy – że stworzono go w średniowieczu. Analizując każdy centymetr płótna, możemy zobaczyć, jakiego strasznego cierpienia było ono świadkiem. Na całunie pozostały ślady niewyobrażalnych ran pozostałych po drodze krzyżowej Jezusa.

 

Te same ślady

Całun precyzyjnie pokazuje całą mękę. Krew pojawia się dokładnie tam, gdzie przebiegają naczynia krwionośne, jest więc dokładniejszy niż opis ewangelistów, którzy przecież nie znali ludzkiej anatomii. Gołym okiem widać na płótnie, jak dużo Jezus przeżył. Dzięki badaniom mikroskopem elektronowym odkryto m.in., że na powiekach Jezusa położono 15-milimetrowej średnicy monety – leptony Piłata, bite, gdy był on namiestnikiem Palestyny w latach 26–36. Widać również napis: „Cesarzowi Tyberiuszowi”. Co ciekawe, wszystkie ślady łącznie z grupą krwi na Całunie Turyńskim są identyczne z Tuniką z Argenteuil (tunika tkana w całości, którą miał na sobie Jezus podczas męki, przechowywana jest w klasztorze NMP Pokornej, ok. 10 km na północ od Paryża), z Chustą z Oviedo (owinięto nią zakrwawioną po męce i śmierci głowę Jezusa; przechowywana jest w katedrze na północy Hiszpanii) i z Całunem z Manoppello (płótno położone pod całunem na twarzy Jezusa – przechowywane w sanktuarium ok. 200 km na wschód od Rzymu). Ostatnie, najnowsze badania wskazują także, że obraz widoczny na całunie przedstawia coś znacznie ważniejszego – moment zmartwychwstania.

Policzkowanie

Wiara Po zdradzie Judasza Jezusa pojmano i zaprowadzono do Kajfasza, najwyższego kapłana. Gdy Jezus potwierdził, że jest Synem Bożym, oskarżono Go o bluźnierstwo i skazano na śmierć. A potem „zaczęli pluć Mu w twarz i bić Go pięściami, a inni policzkowali Go i szydzili: »Prorokuj nam, Mesjaszu, kto Cię uderzył?«” (Mt 26,67-68). Nauka – Miał rozbity łuk brwiowy, zmiażdżony nos, spuchnięte usta od uderzeń i złamaną kość jarzmową – mówił prof. Idzi Panic, jeden z badaczy całunu.

Biczowanie, korona cierniowa

Wiara Biczowaniem nie karano skazanych na śmierć. Piłat chciał je potraktować jako chłostę, a potem planował uwolnić Jezusa. Jednak Żydzi bezwzględnie żądali ukrzyżowania Go, co opisuje św. Jan. „Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować. A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: »Witaj, Królu Żydowski!«. I policzkowali Go” (J 19,1-3). Nauka Na całym ciele Jezusa widać liczne ślady krwi. Również z tyłu i z przodu głowy spływają strużki krwi. Rany powstały, gdy na głowę włożono czepiec upleciony z ostrych gałązek cierniowych. „Mogło ich być nawet 50” – obliczają naukowcy. Powodowały straszliwy ból. Na plecach widać rany zadane rzymskim biczem flagrum. Miał on trzy rzemienie zakończone metalowymi okuciami. Biczujących było dwóch. Jeden, wyższy, wyjątkowo zajadle uderzał Skazańca – ślady są bardziej wyraźne. W sumie widać 120 ran.

Droga krzyżowa

Wiara Po biczowaniu, wyczerpany nieprzespaną nocą i mocno okaleczony, Jezus z belką na ramionach rozpoczął drogę na Kalwarię. „A On sam, dźwigając krzyż, wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa” (J 19,17-18). Nauka W miejscu, gdzie całun przykrywał ramiona, pozostały ślady od dźwigania ciężkiej poprzecznej belki, do której skazaniec miał przywiązane ręce. Upadając pod jej ciężarem, ranił sobie kolana i twarz. Widzimy ślady od ran na dłoniach i stopach, gdzie wbite były gwoździe w takim miejscu, by podtrzymywały ciężar ciała. Gwóźdź wbity w nadgarstek uszkadza nerw przyśrodkowy i powoduje przykurczenie kciuka. Strużki krwi płynące po ramionach pokazują, że Chrystus co pewien czas unosił się na ramionach, by zaczerpnąć powietrza. Wiszący na krzyżu nie może oddychać.

Śmierć

Wiara „A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: »Eloi, Eloi, lema sabachthani«, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili: »Patrz, woła Eliasza«. Ktoś pobiegł i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić, mówiąc: »Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć [z krzyża]«. Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha” (Mk 15,33-37). Nauka Godzina dziewiąta odpowiada dzisiejszej godzinie piętnastej. Bezpośrednią przyczyną śmierci było pęknięcie serca i wlanie się krwi do osierdzia i jamy opłucnej. To powoduje przeszywający ból mostka. Stąd wołanie umierającego Jezusa.

Przebity bok

Wiara Żydzi bardzo się starali, by podczas Paschy, najważniejszego święta, ciało żadnego skazańca nie pozostawało na krzyżu. Dlatego żołnierze, by przyśpieszyć śmierć, łamali im golenie, czyli kości między kolanem a stawem skokowym. „Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili” (J 19,33-37). Nauka Z rany w boku Jezusa naukowcy wywnioskowali, że skoro po przebiciu włócznią z boku wypłynęły krew i płyn osierdziowy, to znaczy, że chwilę po śmierci nagromadzona w osierdziu krew podzieliła się na czerwone ciałka krwi i bezbarwne osocze.

Pogrzeb

Wiara Wszyscy czterej ewangeliści mówią, że Jezusa pochował Józef z Arymatei. „On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany” (Łk 23,52-56). Nauka Zmarłego położono na płótnie i okryto jego ciało po ok. 2,5 godz. po śmierci. Owinięty całunem przebywał w nim najwyżej 40 godzin. W tym czasie odbiły się na nim również fragmenty napisów, które dr Barbara Frale z Archiwum Watykańskiego odczytuje jako akt zgonu Jezusa. Taką informację dołączano zawsze, by po roku móc zidentyfikować ciało i wydać je rodzinie. Napis brzmiał: „W 16 roku rządów Imperatora Tyberiusza Jezus Nazarejczyk, zdjęty wczesnym wieczorem po wykonaniu wyroku śmierci, na który skazał go rzymski sędzia, ponieważ za winnego uznały go żydowskie władze, niniejszym jest odesłany do pogrzebania i nakazuje się wydać go jego rodzinie dopiero po pełnym roku. Podpisano…”.

Zmartwychwstanie

Wiara W żadnej Ewangelii nie ma opisu momentu zmartwychwstania. Ale z zachowania uczniów wiemy, że nastąpiło ono w nocy z soboty na niedzielę lub bardzo wczesnym rankiem w niedzielę. „Biegli oni obydwaj razem [Piotr i Jan], lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, [które mówi], że On ma powstać z martwych” (J 20,4-9). Nauka „Wizerunek na całunie nie ukazuje martwego człowieka, ale moment zmartwychwstania” – dowodzą najnowsze badania chirurga plastycznego Bernardo Hontanilla z Kliniki Uniwersyteckiej w Nawarze. – Układ ciała przedstawia osobę w chwili wstawania, a nie leżącą – mówi badacz. Naukowcy nie potrafią wytłumaczyć, jak całun został zdjęty z ciała. Na płótnie nie ma śladów odrywania od zakrzepłej krwi. Wszystko wskazuje na to, że ciało siłą niewytłumaczalnej energii zniknęło z całunu. Po ludzku – niemożliwe.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 07.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 36
  • 2
    gr3
  • 3
    wojas004
    ostatnia aktywność: 15.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 113
  • 4
    minialo
    ostatnia aktywność: 21.11.2019
    łączna liczba komentarzy: 17
  • 5
    gkostka
    ostatnia aktywność: 13.01.2019

Najwyżej docenione