nasze media Najnowszy numer MGN 06/2020

Adam Śliwa

|

MGN 02/2020

dodane 13.02.2020 09:35

Cztery kolory

Gra w kierki, tysiąca czy makao może być świetną rodzinną zabawą. A jeżeli karty nie posłużą do grania, mogą nauczyć precyzji i cierpliwości podczas stawiania z nich domku.

Gdy nie było telewizji ani internetu, najpopularniejszą rozrywką podczas wspólnych wieczorów w rodzinnym gronie były karty. Teraz, w XXI wieku, w świecie cyfrowym, wśród popularnych konsol i gier komputerowych, wracają do łask razem z tradycyjnymi grami planszowymi. I co najciekawsze, talie kart od wieków są prawie takie same. Nic nie trzeba unowocześniać. Niestety, kartoniki z czarnymi i czerwonymi cyframi oraz rysunkami kojarzą się z hazardem, do którego były i są wykorzystywane. W ciągu wieków i państwo, i Kościół walczyły z karcianymi oszustami. Nie jest to oczywiście wina kart – każda gra na pieniądze jest niebezpieczna, a jeśli dojdzie do tego brak umiaru, może przerodzić się w groźny nałóg. Mając tego świadomość, możemy jednak podczas rodzinnej gry w kierki, tysiąca czy makao świetnie się bawić.

Długa droga

Karty do gry swój początek mają w Chinach, gdzieś około X wieku. Najstarsze zachowane z całego zestawu cztery karty pochodzą z XII wieku. Natomiast prawie pełną talię kart z XV wieku, zdobionych skomplikowanymi ornamentami, bez ludzkich postaci, odnalazł w 1939 roku w jednym z pałaców w Stambule urodzony w Stanisławowie (obecnie Ukraina) profesor Leo Aryeh Mayer. To niezwykle cenne znalezisko, ponieważ wykonane z papieru karty były bardzo nietrwałe. Im częściej ich używano, tym szybciej je wyrzucano. Karty trafiły do Europy w XIV wieku. W książce rachunkowej z czasów francuskiego króla Karola VI pojawia się wpis z 14 maja 1379 roku, że za nabyty obraz zapłacono trzema kompletami kart do gry. Musiały mieć więc one wtedy sporą wartość. W połowie XV wieku w Ulm, w południowych Niemczech, powstaje pierwsza wytwórnia kart tworzonych metodą odbijania. Za pomocą deski z wyrzeźbionymi wizerunkami kart (rodzaj drzeworytu) odbijano na papierze rysunek. Otrzymany obrazek był następnie malowany ręcznie. Gdy wynaleziono druk, popularność kart szybko wzrastała. Na ziemiach niemieckich arabskie oznaczenia zmieniono na liście, dzwonki, rogi myśliwskie, róże lub serca, a we Francji oznaczenia przybrały symbole znane do dziś.

Francuski czy niemiecki

W Polsce najpopularniejsze były dwie wersje: francuska i niemiecka, dziś nieco wymieszane w zależności od regionu. Francuzom zawdzięczamy oznaczenia i nazwy kolorów kart. Kolor to również symbol. Mamy cztery kolory kart. Dwa czerwone: karo (po francusku: carreau), czyli czworokąt, i kier (po francusku: cœur), czyli serce, a także dwa kolory czarne: pik przypominający grot włóczni (po francusku: pique) i trefl (po francusku: trèfle), czyli koniczynkę, którą zresztą przypomina. Francuskie nazewnictwo przywędrowało do naszego kraju w XVIII wieku. Wcześniej używano nazw z niemieckiej wersji kart i w niektórych regionach Polski, na przykład na Górnym Śląsku, te nazwy są wciąż aktualne. Karo, według tego nazewnictwa, to dzwonek, trefl to żołądź, kier to czerwień, czerwo lub serca, a pik to wino. W Hiszpanii czy we Włoszech przetrwały arabskie oznaczenia kolorów, czyli odmiany monet, mieczy, kielichów czy pałek. W XVIII wieku Amerykanie upowszechnili oznaczanie wartości i koloru na rogach karty. Dzięki temu można je było trzymać jedną ręką w wachlarzu. Wcześniej karty trzymano w dwóch rękach. W tym samym czasie wprowadzono pomysł odwróconego rysunku, aby siedzącym dookoła stołu łatwiej było odczytać jej symbol. W XIX wieku zaczęto stosować drukowaną tylną stronę karty, czyli tak zwaną koszulkę. Druk miał ukryć powstające na białej karcie zabrudzenia, które mogły też zdradzić przeciwnikowi wartość karty. Z tego samego powodu stosuje się też zaokrąglone brzegi kart. Proste kąty łatwo się zaginają i przez to znakują karty.

Król, dama, walet

Dawne karty to często prawdziwe dzieła sztuki. Przedstawiano na nich tematy historyczne, patriotyczne, a nawet biblijne. Przed wojną nad Wisłą pojawił się wzór kart zwanych nadreńskimi. Podobne do nich były też karty z wzorami ludowymi czy lwowskimi. Króla, damę czy waleta przedstawiono na nich jako koronowane głowy z różnych okresów historycznych. Właściwie ten sposób rysowania z niewielkimi zmianami jest najpopularniejszy i w Polsce, w krakowskiej wytwórni, produkowany do dziś. Z każdego koloru mamy trzy figury: króla, damę i waleta, zwanego też jopkiem. Przedstawiano go jako giermka lub rycerza. Jopka oznacza się literami W, V lub J – z angielskiej nazwy Jack. Stąd właśnie wzięło się polskie określenie jopek. Wizerunki figur często nawiązują do postaci historycznych, jak Karol Wielki, postaci mitologicznych lub biblijnych, jak na przykład król Dawid.

Podatek na Asie

Początkowo figury przedstawiały tylko mężczyzn, ale w niemieckich kartach już w 1377 roku sporadycznie pojawiała się królowa. Na stałe pozostała jednak tylko w kartach produkowanych we Francji. Postać karcianego dżokera upowszechnili Amerykanie w XIX wieku. Wyjątkowymi kartami są asy. Ich nazwa pojawia się chociażby w sporcie, przy asie serwisowym. Szczególnie ciekawą historię ma as pik. Ta karta była zawsze na początku leżącej w pudełku talii kart. Gdy kolejne kraje wprowadzały podatek od coraz popularniejszych kart, to właśnie na asie pik znajdował się stempel uiszczenia opłaty. Dziś widać na nim często logo producenta. W dawnych grach za najwyższe karty, zgodnie z hierarchią, uważano króla. Prawdopodobnie od czasów rewolucji francuskiej, gdy z tronu zrzucono prawdziwego króla, także w kartach na pierwsze miejsce wskoczyły asy i tak już zostało. Największa kolekcja, składająca się z 6 tysięcy kart z 50 krajów świata, znajduje się na Uniwersytecie Columbia w USA.

Skat, wist, kierki i makao

Gier karcianych wymyślono setki. Do najstarszych polskich gier należą kierki. Zasady są tu dość rozbudowane. W pierwszej części zbiera się punkty ujemne, a w tak zwanej odbijance lub odgrywce – punkty dodatnie. Na zakończenie rozgrywana jest loteryjka, gra, która może też być grą samodzielną. Gracze układają po kolei wszystkie kolory na stole i wygrywa ten, który najszybciej pozbędzie się wszystkich kart z ręki. Na Śląsku i na Kaszubach najpopularniejszą grą był pochodzący z Niemiec skat. Gra się w niego kartami niemieckimi lub specjalnymi kartami do skata. Karo ma w nich kolor żółty, a pik zielony. Gdy po II wojnie światowej Niemcy podzielono, w części landów (regionów) używano kart francuskich, a w innych częściach tradycyjnych kart niemieckich, gdzie wina są zielone, a dzwonki żółte lub złote. Gdy Niemcy znów zjednoczono (w 1990 r.), zdecydowano, że w skacie sportowym będą symbole francuskie i barwy niemieckie. Inaczej też nazywa się figury: as to tuz, dama to wyżnik, a walet – niżnik. Jest jeszcze wist. To gra, z której wywodzi się brydż. Tu ważne są strategia i umiejętności. Wist pochodzi z Wielkiej Brytanii. Ma bardzo proste zasady, ale można w nim stosować wyszukaną strategię. Przed erą smartfonów w szkołach na przerwach grało się w makao. Jego zaletą były spore emocje, nieograniczona liczba graczy i czas trwania rozgrywki – ok. 10 minut, czyli idealnie na długą przerwę.

Talia, atut, lewa

☻ Najpopularniejsza talia ma 55 kart. Wśród nich mamy cztery karciane kolory, blotki, czyli karty od 2 do 10, figury, czyli króla, damę, waleta, asa, oraz zazwyczaj 3 dżokery. ☻ Tasowanie to mieszanie talii kart przed rozgrywką. ☻ Atut to wybrany w czasie gry kolor, który wygrywa z innymi. ☻ Lewa to leżące na stole karty wyłożone przez każdego gracza podczas rundy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 07.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 36
  • 2
    gr3
  • 3
    wojas004
    ostatnia aktywność: 15.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 113
  • 4
    minialo
    ostatnia aktywność: 21.11.2019
    łączna liczba komentarzy: 17
  • 5
    gkostka
    ostatnia aktywność: 13.01.2019

Najwyżej docenione