nasze media MGN 12/2020

Adam Śliwa

|

MGN 01/2020

dodane 13.02.2020 09:34

To miejsce dla Was

Niezwykłe, fascynujące, wzruszające. Dokładnie takie jak życie tych dwóch wielkich, wyjątkowych ludzi.

Idziemy szeroką warszawską aleją. Już z daleka widać ogromną Świątynię Opatrzności Bożej. Wzrok przyciąga kopuła z krzyżem. To tam, dookoła szczytu świątyni, czeka nas niezwykła podróż. Podróż przez życie dwóch wielkich Polaków i jednocześnie trudną polską historię ubiegłego wieku. Jesteśmy przed Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego a właściwie Mt 5,14, bo obaj byli, jak mówi Ewangelia, „światłem dla świata”. Wsiadamy do windy i ruszamy na ósme piętro.

Początek

Jasna sala. Zegar na ścianie wskazuje, co nas czeka. Wchodzimy na plac Zwycięstwa (dziś Piłsudskiego) w Warszawie. Jest 2 czerwca 1979 roku. Słychać gwar tysięcy ludzi. Na środku tron papieski i oryginalna ambona, na której leży fragment słynnej homilii wygłoszonej przez Jana Pawła II. Zamykam oczy i wydaje mi się, że tam jestem. Słyszę potężny głos przemawiającego papieża. Tamto spotkanie dało nadzieję tysiącom Polaków. – Wielu ludzi pamięta pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do ojczyzny, ale młodzi, urodzeni po 2000 roku, nie pamiętają. Ta historia jest dla nich, a dla starszych wspomnieniem – mówi pan Piotr Dmitrowicz, zastępca dyrektora muzeum. Z jasnej sali wchodzimy w ciemność. – Staraliśmy się, by sale, w których opowiadamy o trudnych chwilach naszej historii, były wykończone brudnym metalem – dodaje pan Piotr. Próbujemy przeczytać opis na ścianie. Niczego nie rozumiem, bo to cyrylica, pismo rosyjskie. Dopiero przesuwam głowę i ukazuje się opis po polsku. Jesteśmy w sali dzieciństwa Stefana Wyszyńskiego, urodzonego w Zuzeli, wtedy w zaborze rosyjskim. Na środku dwie kolumny z nieistniejącej już cerkwi warszawskiej – budowano ją, gdy przyszły prymas chodził do szkoły w Warszawie. Uczeń Stefek na pewno widział tę budowę. Przed nami biało-czerwony korytarz. To okres II Rzeczypospolitej. Odrodzenie Polski i dwa życiorysy: biały, zakończony papieską sutanną, i czerwony, zakończony sutanną kardynała. Razem tworzyli historię Polski w XX wieku.

Słowa bohaterów

Ogromne wrażenie robi odręcznie napisana przez Wyszyńskiego lista przyjaciół, którzy zginęli w niemieckim obozie w Dachau. Kardynał był wtedy w Laskach niedaleko Warszawy kapelanem powstańczego szpitala. To tam wiatr przywiał od strony płonącej stolicy kartkę ze słowami: „Będziesz miłował…”. Tak też nazwano kolejną salę, w której stoją pnie drzew wsparte na kamiennych kolumnach. Mogą się kojarzyć z sosnami rosnącymi w pobliżu Lasek, w Puszczy Kampinoskiej. Towarzyszą nam teksty kard. Wyszyńskiego i Jana Pawła II. – Historię poznajemy przez ich naukę i myśli. Dlatego chcieliśmy, by jak najwięcej słów naszych bohaterów docierało do odwiedzających – tłumaczy pan Piotr. Kolejne miejsce to czas komunizmu. – Nazwaliśmy je Salą Dialogu – dodaje pani Joanna Olendzka zajmująca się promocją muzeum. – Z jednej strony przemawia I sekretarz partii komunistycznej Wiesław Gomółka – przeciw Kościołowi i Wyszyńskiemu – a z drugiej prymas, prześladowany i więziony przez komunistów. Uderza brak nienawiści do swoich prześladowców.

Serce Polski

Takiego miejsca nie mogło zabraknąć w muzeum. Sala Mamo – to strefa najważniejszego miejsca i dla kard. Stefana Wyszyńskiego, i dla Jana Pawła II, i dla wszystkich Polaków. Jasna Góra. „Tutaj zawsze byliśmy wolni…” – słyszymy i widzimy kopię obrazu MB Częstochowskiej. Można go niemal dotknąć, zobaczyć z bliska. Obok jedna z sukienek ikony z klasztoru ojców paulinów. Na ścianach projekcje tłumów pielgrzymów. XVII wiek, czarno-białe obrazy i współcześni pokazani na świetnej jakości nagraniach. Zmienia się technika, wygląd ludzi, ale kierunek zawsze jest ten sam: do Jasnogórskiej Mamy. Po chwili znów wpadamy w ciemny labirynt: „Zło dobrem zwyciężaj”. Dzięki nieugiętemu prymasowi Wyszyńskiemu, w czasie buntów przeciwko ustrojowi komunistycznemu narzuconemu siłą, Kościół był jedyną ostoją i nadzieją na lepszy czas.

Pokój łez

Z mroku idziemy w jasność. To obszerna przestrzeń Watykanu, a w niej mały pokój. Słychać gwar tłumu zebranego na placu św. Piotra. Karol Wojtyła, kardynał z Polski, został wybrany na papieża. Tak jak kiedyś on, po wyborze, w małym pokoju, zwanym „pokojem łez”, jesteśmy sami. Niezwykłe miejsce. Tu nowo wybrany papież przebierał się w białą sutannę i przejmował ogromną odpowiedzialność za Kościół na całym świecie. Nieco dalej wielka drewniana łódź wyciosana przez górali. Kojarzy się z Łodzią Piotrową ale i z miejscem, gdzie jak w Arce każdy może się schronić. To miejsce lekcji i spotkań. Co ciekawe, łódź jest uszkodzona – to ma przypominać dwa wydarzenia. Śmierć prymasa Wyszyńskiego i zamach na Jana Pawła II. Słychać ogłuszający huk wystrzału i stado gołębi wzbijających się w popłochu w niebo z placu św. Piotra. A potem głos siostry Łucji z Fatimy, odmawiającej po portugalsku Różaniec za rannego Jana Pawła II. Podróż przez historię kończymy na placu św. Piotra. Papież błogosławi gestem, bo już nie może mówić. Jest rok 2005. Doszliśmy do końca i jednocześnie do początku, bo w muzeum poruszamy się wokół kopuły. Bardzo to wymowne, bo wraz ze śmiercią papieża Jana Pawła II i kard. Wyszyńskiego nie skończył się ich czas. Obaj żyją w niebie, a wartości, którym byli wierni, są niezmienne i wciąż bardzo aktualne.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione