nasze media MGN 12/2020

Joanna Juroszek

|

MGN 09/2019

dodane 29.10.2019 09:30

Jestem na dobrej drodze

Była bardzo nieśmiała. Nie lubiła, gdy robiono jej zdjęcia. Ale w głębi duszy marzyła, by występować w telewizji. Stawała przed lustrem z dezodorantem, który imitował mikrofon, i śpiewała.

Maja Pochciał z Katowic, modelka, aktorka i piosenkarka, znana jako Maja Iga, opowiada, co jest w życiu najważniejsze, i radzi, w co się ubrać do szkoły, od kogo uczyć się makijażu i dlaczego polubienia na Instagramie i Facebooku nie przynoszą szczęścia.

Wygrany casting

– Kiedyś szłam przez park i spotkałam fotografa, który zaproponował mi sesję zdjęciową – opowiada. – Miałam wtedy 15–16 lat i jedyne, co wiedziałam, to to, że niebezpiecznie będzie na tę sesję pójść samej. Wzięłam więc obstawę (starszego ode mnie kolegę) i tak się zaczęło. Potem były kolejne sesje, udział w reklamach telewizyjnych i internetowych, epizody w serialach. – Zawsze czułam, gdzie jest granica – mówi. – Wyzywające zdjęcia nigdy nie wchodziły w grę. Bardzo mnie cieszy, że to, gdzie dziś jestem, zdobyłam ciężką pracą – dodaje jasno. – Kiedy poszłam w reklamę i aktorstwo, przez parę lat jeździłam do Warszawy na castingi. Zmęczona, oczy mi się kleiły, nie miałam sił, ale wierzyłam, że w końcu mi się uda. Jeździłam do skutku – wspomina. Dzień, w którym wygrała, pamięta dobrze. To był casting do reklamy bąbelkowego napoju. – Ludzi było bardzo dużo. Lista była tak długa, że mogłam wyjść na trzygodzinny spacer – opowiada. – Wróciłam z myślą: „Co ja właściwie tu robię? Nie mam przecież żadnych szans choćby przy aktorach znanych z seriali”. Ze mną wchodziła dziewczyna, która grała w „Na Wspólnej”. I co? Udało się. Casting wygrało pięć osób, w tym ja. Pojechałam na plan i… wiedziałam, że to jest to. Na dodatek dostałam pochwały od reżysera – przyznaje. – Warto było walczyć, iść za marzeniami – dodaje.

Przemycanie Pana Boga

Praca, którą wykonuje Maja, nie należy do łatwych. – Nieraz miesiącami się nie wygrywa, a później w jednym miesiącu kilka razy. Trzeba wierzyć, że się uda. Trzeba też ćwiczyć, trzymać dietę. Ale najważniejsze, żeby nie zapominać o duszy. Im bliżej jestem Boga, tym bardziej widać to w moich oczach. To wszystko procentuje – przyznaje. – Jestem tego pewna, bo kiedy odrzuciłam pewne zasady, myślałam, że bez nich będzie mi dobrze, wcale tak nie było – dodaje. – Parę lat temu znów wróciłam i staram się żyć tak, jak Pan Bóg przykazał, chociaż czasem to trudne. Bóg pokazał mi, że ta droga jest właściwa. Dał mi przyjaciół, z którymi mogę się modlić. Zobaczyłam, że z Bogiem mogę iść drogą moich marzeń. On mnie wspiera. Maja nosi krzyżyk i medalik, na palcu ma różaniec, na ręce – różową opaskę „Jezu, ufam Tobie”. Czasem te znaki udaje jej się przemycić w pracy. – Troszkę specjalnie to robię, na przykład wtedy, kiedy gram rękami. Póki nie zwrócą mi uwagi, nie ściągam różańca. To prawda, że trochę przemycam Pana Boga – uśmiecha się.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione