nasze media Najnowszy numer MGN 07/2019

Adam Śliwa Adam Śliwa

|

MGN 04/2019

dodane 13.06.2019 09:58

Z piórnikiem i w kasku

O szkolnym piórniku, upale w samochodzie, o tym, że zakręt można… usłyszeć, opowiada Maciej Szczepaniak, pilot rajdowy Janusza Kuliga, Leszka Kuzaja, Roberta Kubicy, a teraz Kajetana Kajetanowicza.

Mały Gość: Jak zostaje się pilotem rajdowym? Przecież każdy chłopak chce być kierowcą.

Maciej Szczepaniak: To prawda. Ja też zaczynałem jako kierowca, ale na szczęście – powiem to tylko raz w życiu (śmiech) – nie miałem pieniędzy, żeby zostać w sporcie i… zostałem pilotem.

Na szczęście?

Uczestniczyłem w ponad stu rajdach. Jeździłem ze wspaniałymi kierowcami. Każdy z nich, można powiedzieć, był dotknięty Bożym palcem. Mają niesamowity talent i są naprawdę genialni. Jako kierowca nie byłbym dla nich żadną konkurencją. Jestem dużo lepszym pilotem niż kierowcą rajdowym.

Jeździł Pan w rajdach z Robertem Kubicą, który w wyścigach F1 już nie potrzebował pilota...

Rajd i wyścig to dwa zupełnie różne sporty. To tak jakbyśmy powiedzieli, że Piotr Żyła i Justyna Kowalczyk uprawiają ten sam sport. I tu, i tu jest śnieg, i tu, i tu są narty. Podobnie jest z wyścigiem i rajdem. Na wyścigu jeździ się po torze, a kierowca ma do zapamiętania ok. 6–9 zakrętów. Podczas rajdu natomiast jeździmy normalnymi drogami i kilkakrotnie pokonujemy trasę, przejeżdżając nawet 400 km. Tego już nie da się zapamiętać, potrzebny jest zespół.

A w zespole pilot...

Pilot to jakby dodatkowe oczy kierowcy. Dzięki niemu kierowca „widzi” drogę… uszami. (śmiech)

Jak to uszami?

Dobry pilot w odpowiednim momencie powinien tak opisać zakręt, by kierowca widział go nawet wtedy, gdy zamknie oczy, i potrafił go pokonać. W czasie rajdu prędkości są tak duże, że gdyby kierowca musiał polegać tylko na tym, co widzi, to byłoby to zbyt niebezpieczne.

Czterysta kilometrów, w tym zakręty, to musi być strasznie skomplikowane. Czy przed rajdem można poznać trasę?

Zawsze jest możliwość tak zwanego zapoznania z trasą. Możemy też przejechać nią dwa razy w normalnym ulicznym ruchu, przestrzegając przepisów. W aucie są specjalne urządzenia, które sprawdzają prędkość, by nikt nie próbował trenować przed rajdem. To znaczy, że nie możemy sprawdzić, jak dany odcinek można przejechać przy dużej prędkości. Podczas przejazdu zapoznawczego kierowca mówi mi, jak widzi drogę, zakręt, dokładnie to opisuje, a ja notuję. Potem w hotelu jeszcze raz oglądamy nagraną trasę na kamerze i wszystko analizujemy.

Ile zajmują Panu takie notatki?

Przy moim systemie zapisywania to mniej więcej 1 kartka na kilometr trasy. Moje narzędzia pracy wyglądają jak u ucznia podstawówki: notes, piórnik z kolorowymi ołówkami, kredkami i różne naklejki.

Jak wygląda taki opis zakrętu?

Opisuję stopień trudności. Mamy z Kajetanem skalę od 1 do 6; zakręt w lewo czy prawo (z trasy często tego nie widać), czy jest długi, czy krótki, czy ma uskok i podbija auto, gdzie są dziury. Ważne, by informacje podać w odpowiednim momencie. Niektórzy kierowcy mają „pamięć operacyjną” na jeden zakręt, a niektórzy lubią mieć podane informacje na trzy zakręty do przodu.

Czy z każdym kierowcą pracuje się inaczej?

Każdy kierowca jest trochę inny, każdy inaczej przyjmuje informacje. Pilot musi być elastyczny. Koledzy piloci nie lubią, gdy mówię, że pilot jest właściwie narzędziem w rękach kierowcy. To on jest szefem zespołu. Musimy być dobrze zgrani, bo w ułamku sekundy trzeba podejmować decyzje, od których zależy nasze bezpieczeństwo.

Najtrudniejszy rajd?

Teraz będę startował 113. raz. Myślę, że każdy rajd mistrzostw świata to trudne zawody. Pamiętam, jak wiele lat temu na Cyprze trudność sprawiało mi to, że wszystkie informacje były zapisane alfabetem greckim. Warunki pogodowe też mogą mocno utrudnić życie. W aucie bez klimatyzacji zdarzało się, że temperatura dochodziła do 80 stopni Celsjusza. Jechaliśmy jak w saunie. Innym razem w Szwecji na zewnątrz było ponad minus 30 stopni.

A ten najlepiej wspominany?

To na pewno rajd z Robertem Kubicą i pierwsze zwycięstwo na odcinku specjalnym w rajdzie Monte Carlo w 2014 roku. Na mecie okazało się, że przejechaliśmy go najszybciej na świecie.

W życiu prywatnym częściej jest Pan kierowcą czy pilotem?

Częściej jednak jestem kierowcą. Mam rodzinę i czuję się za nią odpowiedzialny, a moim pilotem jest żona.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    KociaAnia
    ostatnia aktywność: 09.06.2019
    łączna liczba komentarzy: 27
  • 2
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 12.08.2019
    łączna liczba komentarzy: 35
  • 3
    gr3
  • 4
    wojas004
    ostatnia aktywność: 24.06.2019
    łączna liczba komentarzy: 111
  • 5
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 09.07.2019
    łączna liczba komentarzy: 42

Najwyżej docenione