nasze media Najnowszy numer MGN 01/2019

MGN 07/2015

dodane 24.11.2017 11:57

Polska, jakiej nie znacie

Najdłuższy wiadukt, najstarszy znak drogowy, samochód czy kino. To wszystko jest w Polsce.

Niedługo, już za kilka dni, rozjedziecie się w różne wakacyjne strony świata. Poznacie nowe miejsca, nowych ludzi. Zachęcamy, rozejrzyjcie się dobrze po naszym kraju. Nawet w swojej okolicy znajdziecie ciekawe miejsca do obejrzenia, zwiedzenia, poznania. W Polsce jest ich mnóstwo. Przekonaliśmy się o tym, przygotowując ten materiał. Spośród wielu musieliśmy wybrać zaledwie kilka, które przedstawiamy na kolejnych stronach. A Was zachęcamy do poznawania Polski, jakiej jeszcze nie znacie. I piszcie do nas o tym, albo przysyłacie zdjęcia. Jak to zrobić, czytajcie na stronie 3.

Zwierzęta w Mikstacie

Na cmentarnym wzgórzu za miastem, wśród starych drzew znajduje się sanktuarium świętego Rocha. Mieszkańcy od pokoleń czczą świętego, powierzają mu swoje radości i troski, a od jakiegoś czasu przynoszą też swoje zwierzęta i proszą o opiekę nad nimi. Święty Roch to niezwykle lubiany patron. Kiedyś często poświęcano mu kościoły i kaplice, to patron chorych, lekarzy i aptekarzy. Wiele miast wzięło go za swojego opiekuna. Na uroczystości odpustowe z błogosławieniem zwierząt zjeżdżają do Mikstatu, jednego z najmniejszych miast, ludzie z całej Polski. Przywożą konie, krowy, kozy, psy, ptactwo, a nawet chomiki, króliki, żółwie i świnki morskie. Są też małe kurczaki, gołębie i różne ptaki i zwierzaki. Takiej procesji nie ma w żadnym zakątku naszego kraju. A odpust zawsze odbywa się 16 sierpnia.

Kino w Szczecinie

Nieprzerwanie od ponad 100 lat w Szczecinie działa kino. Najpierw nazywało się „Helios”. Po II wojnie światowej na krótko nazwę zmieniono na „Odra”. A potem nadano mu imię „Pionier”. I tak jest do dziś. Podczas pierwszej projekcji w 1909 roku, wyświetlano w kinie nieme filmy krótkometrażowe. Tak zwany taper, grając na pianinie, ilustrował muzycznie to, co ludzie oglądali na ekranie. Kino „Pionier” ma dwie sale. Główną, nowoczesną, i tzw. Kiniarnię, gdzie mieści się najwyżej 80 widzów. Mogą oni oglądać filmy przy kawiarnianych stolikach, popijając herbatę lub kawę. W 2005 r. szczecińskie kino wpisano do Księgi Rekordów Guinnessa jako najstarsze kino na świecie.

Pielgrzymka w Pucku

Dziesiątki rybackich kutrów, łodzi i motorówek z całej Zatoki Puckiej, pod koniec czerwca, przy okazji wspomnienia świętych Piotra i Pawła, wyruszają w morską pielgrzymkę z Kuźnicy do Pucka. To wyjątkowa okazja dla turystów, by usłyszeć kaszubską mowę i zobaczyć regionalne stroje tamtejszych mieszkańców. Przystrojone jednostki spotykają się pośrodku zatoki na nabożeństwie, po którym płyną do portu. Następnie w puckim kościele farnym odbywa się uroczysta Msza, a po niej festyn parafialny. Tradycja morskich pielgrzymek sięga 1217 roku, kiedy to Puck otrzymał przywilej urządzania jarmarków w dzień patronów parafii i mieszkańcy Półwyspu Helskiego łodziami przypływali na jarmark. Tak było aż do początku XX wieku. Kiedy z Pucka na Hel zaczął kursować pociąg, zwyczaj morskiego pielgrzymowania powoli zanikał. Pielgrzymki wznowiono w 1981 r.

Święty Wojciech w Świętym Gaju

Spory o to, gdzie właściwie zginął św. Wojciech, trwały od lat. Wiadomo, że kilka dni przed śmiercią był w Gdańsku, gdzie „ochrzcił wielką rzeszę ludzi”. Potem na wybrzeżu pruskim, prawdopodobnie w okolicy dzisiejszego Elbląga, na miejscowym targu osądzono czeskiego misjonarza, wywieziono i pod groźbą śmierci zabroniono wracać do Prus. Misjonarze jednak znów weszli na terytorium pruskie w pobliżu dzisiejszej wioski Święty Gaj (jakieś dwadzieścia kilometrów od Elbląga). W tym miejscu 23 kwietnia 997 r. biskup Wojciech odprawił swoją ostatnią Mszę świętą. Rozpoznano w nim człowieka, który wcześniej został wygnany z Prus, i zabito. W koście w Świętym Gaju znajdują się relikwie św. Wojciecha sprowadzone z Gniezna a od prawie 30 lat kościół jest sanktuarium świętego.

Drogowskaz w Koninie

Koło kościoła św. Bartłomieja w Koninie stoi prawdziwy milowy kamień – cenny kamienny słup sprzed ponad 800 lat. Ten najstarszy drogowskaz w Polsce mierzy 2,5 m wysokości. Wykonano go prawdopodobnie w kamieniołomach we wsi Brzeźno niedaleko Konina. Wyryty na nim łaciński napis mówi, że dokładnie w połowie drogi między Kruszwicą a Kaliszem, kamień postawił wojewoda Piotr Włostowic, szwagier Bolesława Krzywoustego. Okazało się, że odległość z Konina do Kruszwicy i Kalisza mierzona wzdłuż starych traktów jest dziś identyczna. Wynosi dokładnie 52 km. Jakim sposobem tak precyzyjnie zmierzono ją w XII wieku? Niewiadomo.

Dywanik w Ludźmierzu

Nad Czarnym Dunajcem, w najstarszej wsi na Podhalu ludzie czczą Matkę Bożą z Dzieciątkiem – swój największy skarb. Nazywają Ją Gaździną Podhala. Cudowna figurka znajduje się w głównym ołtarzu sanktuarium. Ludzie modlą się do swej Matki, a Ona wyprasza potrzebne łaski. Często przyjeżdżał tutaj Karol Wojtyła: jako ksiądz, jako kardynał, a potem jako papież w czerwcu 1997 roku. Kiedy Jan Paweł II wysiadł z samochodu, pierwsze kroki postawił na kolorowym 70-metrowym dywanie utkanym przez czytelników „Małego Gościa”. Potem ukląkł na klęczniku i odmawiał Różaniec, a przed nim po stopniach ołtarza spływał kolorowy chodnik – znak miłości dzieci do Ojca Świętego. Do dziś w Ludźmierzu można oglądać ten papieski dywanik.

Wiadukt w Bolesławcu

Nad rzeką Bóbr w Bolesławcu na dolnym Śląsku wznosi się kamienny wiadukt kolejowy o długości prawie pięciuset metrów, szeroki na osiem i wysoki na dwadzieścia sześć metrów. To jeden z najdłuższych takich wiaduktów w Polsce i w Europie. Jego początki sięgają połowy XIX wieku, kiedy to do miasta doprowadzono kolej i trzeba było przeprowadzić tory przez rzekę. Wiadukt zaprojektował niemiecki architekt. Swoją formą nawiązuje do rzymskich akweduktów. Przez dwa lata przy jego budowie pracowało ponad 600 osób. Pod koniec II wojny światowej, w 1945 Niemcy wysadzili główne przęsło budowli. Odbudowany bolesławiecki wiadukt z jasnożółtego piaskowca od kilku lat jest pięknie podświetlony od wewnętrznej strony filarów. A pociągi mogą kursować po nim z prędkością 160 km/h.

Samochody w Otrębusach

Niepowtarzalną i największą w Polsce kolekcję 300 zabytkowych samochodów osobowych, ciężarowych, autobusów, motocykli i pojazdów wojskowych można oglądać w Otrębusach, niedaleko Warszawy. Jest tam amerykański traktor titan z 1895 r., ciężarowy mercedes z 1913 r. i osobowy fiat z 1919 r. luksusowe limuzyny i czeskie samochody sportowe zapomnianej marki Aero. Do zbiorów należą samochody, którymi jeździły takie sławy jak Marilyn Monroe czy Elvis Presley. Jest tu też najstarsze w Polsce auto – niemiecki JAG z 1897 r. i buick wildcat z 1966 – samochód podarowany kardynałowi Wyszyńskiemu przez polonię amerykańską. Oprócz tego muzeum ma kolekcję motocykli i rowerów. Najstarsze pochodzą z XIX wieku. Specjalną ciekawostką jest ciężarówka Star 244 przerobiona na papamobile wożąca Jana Pawła II podczas pierwszej pielgrzymki do Polski w 1979 r.

Chopin w Szafarni

Swoje letnie wakacje dwa razy nastoletni Fryderyk Chopin spędzał w dworze Dziewanowskich w Szafarni. Przyjechał tu na zaproszenie swojego szkolnego przyjaciela Dominika, syna Dziewanowskich. W Szafarni poznał smak wiejskiego chleba, choć ze względu na zdrowie nie mógł go jeść zbyt dużo. Specjalnie dla niego pieczono bułeczki, przygotowywano kawę żołędziową i wywary ziołowe. Wspomnienia tych wakacji przetrwały w skomponowanych przez niego mazurkach. Ponad 200-letni park otaczający dwór pamięta pewnie piętnastoletniego Frycka jeżdżącego konno czy biegającego wśród drzew razem z Dominikiem. W pierwszym liście zawiadamiał: „Najprzyjemniej czas mi schodzi. Nie czytam, nie piszę, ale gram, rysuję, biegam, używam świeżego powietrza”.

Pogrzeb w Brzesku

Jest taka wieś w Polsce, przez którą przepływa strumień o biblijnej nazwie Jordan. Co najciekawsze, to wieś z sanktuarium maryjnym, gdzie Matkę Bożą czci się jako Matkę ludzi pracy, sprawiedliwości społecznej i Opiekunkę ludu wiejskiego. Każdego roku 15 sierpnia, w uroczystość Matki Bożej Wniebowziętej w Brzesku niedaleko Pyrzyc – bo o tej wsi mowa – odbywa się niezwykła procesja. W kolorowym orszaku idą parafianie z Brzeska i pobliskiego Letnina w historycznych strojach niewiast jerozolimskich i apostołów. Apostołowie niosą na ramionach trumnę z figurą „Zaśniętej Maryi”. Reszta mieszkańców wsi i turyści uczestniczący w pogrzebie niosą bukieciki polnych kwiatów. Procesję kończy zwykle uroczysta Msza święta. Na koniec każdy otrzymuje pamiątkowy obrazek Matki Bożej Brzeskiej i „ciasteczko Maryi” upieczone zgodnie z pradawnym przepisem.

« 1 »
oceń artykuł

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    minialo
    ostatnia aktywność: 14.12.2018
    łączna liczba komentarzy: 5
  • 3
    AnnaŻ
    ostatnia aktywność: 03.05.2018
    łączna liczba komentarzy: 2
  • 4
    Mosiosława
    ostatnia aktywność: 26.10.2017
    łączna liczba komentarzy: 10
  • 5
    katolikwojownik