nasze media Najnowszy numer MGN 10/2019

Przemysław Barszcz

|

MGN 10/2014

dodane 22.01.2015 10:00

Kto rozpozna to stworzenie

Pewnego pracowitego dnia, gdy uratowałem już wszystkie jeże i jerzyki, zadzwonił telefon.

D la wyjaśnienia, dla kolcza- stego ssaka walczyłem o nieograniczoną przestrzeń dla wędrówek, a dla ptaków o to, by nie zaklejono im szczelin w murach, w których się gnieżdżą. Gotowy więc byłem do kolejnej interwencji. Głos w telefonie nieco mnie zdziwił. Miałem rozpoznać coś, co miało wielkie oczy i małe uszka. Było puchate i senne.

Oko w oko

W gabinecie weterynaryjnym, gdzie znajdują schronienie nietypowe, zagubione w mieście zwierzęta, stanąłem oko w oko z bardzo przestraszonym stworzeniem. Tajemniczy zwierzak dostał całkiem spory pokój wyłącznie do swojej dyspozycji. Niestety, nie korzystał z niego, tylko przestraszony siedział w kącie. Czekał na moje rozpoznanie: „Wielkie oczy, małe uszy…, wielkie oczy, małe uszy…”. Gdzie ja takiego gagatka już widziałem?... Mam! Przecież to sowa uszata! Ptak pohukujący nocami w całej Europie. Co tu robisz? Dlaczego nie oblatujesz lasów iglastych lub ich obrzeży wraz ze swą rodziną puszczykowatych, tylko siedzisz w kącie sali krakowskiego gabinetu weterynaryjnego? – zagadałem. A więc ptak otrzymał tożsamość. Znaleziony na skraju miejskiego lasu, odrobinę poturbowany, powróci wkrótce na łono przyrody jako uszatka.

Olśnienie

Zrobiłem jeszcze sowie kilka zdjęć. Wszystkie z daleka, z drugiego końca sali, aby zestresowanej uszatki dodatkowo nie denerwować. Trochę nieostre, ale co tam. W końcu sowa uszata to nie misiek panda, powszechnie występuje tu i tam i na pewno jeszcze taką spotkam. Wróciłem do biura. Jednak dziwne uczucie nie dawało mi spokoju. Małe uszka…, małe uszka… Sięgnąłem po wytarty, zużyty atlas ptaków i na dwie godziny zagłębiłem się w lekturze. Aż doznałem iluminacji, czyli olśnienia: to nie sowa uszata, ale błotna, ignorancie! – skarciłem sam siebie za zbyt pochopne ocenienie ptaka. Sowa błotna, niezwykle rzadka i tajemnicza, stanęła dzisiaj przede mną, a ja potraktowałem ją bez należnego szacunku. A to przecież najrzadsza sowa lęgowa w Polsce. Jedyna sowa na Hawajach (zaledwie kilkadziesiąt osobników w kraju). Od sowy uszatej różni się przede wszystkim tym, że ma żółte, a nie pomarańczowe tęczówki oczu. A uszy? Są znacznie mniejsze. Sowa uszata nie ma przecież tak małych uszu!

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 03.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 35
  • 2
    gr3
  • 3
    wojas004
    ostatnia aktywność: 15.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 113
  • 4
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 09.10.2019
    łączna liczba komentarzy: 43
  • 5
    minialo
    ostatnia aktywność: 24.05.2019
    łączna liczba komentarzy: 14

Najwyżej docenione