nasze media Najnowszy numer MGN 11/2020

MGN 11/2005

dodane 24.03.2012 23:00

Światło za progiem

W niebie jest wspaniale. Tak, że nawet nie można sobie tego wyobrazić. Tylko że wejście do niego od naszej ziemskiej strony jest okropnie ciasne i niewygodne, a nazywa się śmierć.

Ona nigdy nie jest przyjemna, zwłaszcza że zazwyczaj wiąże się z chorobą i bólem. Choć nie wszyscy to okazują, każdy boi się momentu tego przejścia. Niektórzy jednak boją się mniej – to ci, którzy wiedzą, do Kogo idą. My, jeszcze tu żyjący, możemy naszych poprzedników jedynie odprowadzić do drzwi. Gdy przekraczają próg, możemy czasem zobaczyć trochę światła z tamtej strony. To dodaje odwagi.

Bernadetta Soubirous   Bernadetta Soubirous
fot. EAST NEWS/ROGER VIOLLET
Bernadetta Soubirous
umierała na gruźlicę w klasztorze szarytek w Nevers. Dziewczyna, której objawiła się w Lourdes Maryja, miała teraz 35 lat.

Cierpiała duszności i ból w całym ciele z powodu odleżyn. Bała się. – Spotkało mnie tyle łask, a tak mało z nich skorzystałam – powtarzała, ciężko dysząc. – Nie bój się, pamiętaj, co ci powiedziała Matka Boża: „Na końcu drogi czeka niebo” – uspokajała ją siedząca przy łóżku zakonnica. 16 kwietnia 1879 roku siostry posadziły Bernadettę w fotelu, żeby pomóc jej w oddychaniu.

Gdy minęło południe, chora nagle ożywiła się. – Widziałam Ją! Była taka piękna! Chcę już do Niej iść! – krzyknęła. Dochodziła piętnasta, gdy towarzysząca umierającej siostra zaczęła odmawiać Zdrowaś Maryjo.

Miguel de Cervantes   Miguel de Cervantes
MAL. JUAN DE JÁUREGUI
Przy słowach „Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami”, Bernadetta lekko uniosła głowę. – Za mną, biedną grzesznicą, biedną grzesznicą – wyszeptała. Po chwili już nie żyła. Pół wieku później Kościół ogłosił Bernadettę świętą.

 

 

Miguel de Cervantes, powieściopisarz hiszpański, nie wypuścił pióra z ręki niemal do ostatniej chwili.

Jeszcze w dniu śmierci, czyli 23 kwietnia 1616 roku, zwrócił się do swoich „drogich czytelników”.

Leon Bloy   Leon Bloy
fot. ARCHIWUM GN
„Żegnaj zabawo, żegnaj dowcipie, żegnajcie weseli przyjaciele. Umieram i mam nadzieję, że wkrótce spotkamy się szczęśliwi na tamtym świecie” – napisał autor „Don Kichota”.

 

 

Leon Bloy, francuski pisarz, był żarliwym katolikiem.

Miał 71 lat, gdy jesienią 1917 roku choroba serca, na którą cierpiał, nasiliła się. 3 listopada wiedział, że umiera, ale wyglądało na to, że się nie boi. Poprosił o sakramenty.

Po udzieleniu namaszczenia, ksiądz pochylił się nad umierającym. – Co pan odczuwa? – zapytał. – Tylko jedno: ogromną ciekawość – odpowiedział pan Bloy.

Zmarł jeszcze tego samego dnia.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione