nasze media Najnowszy numer MGN 11/2020

Franciszek Kucharczak

|

MGN 05/2006

dodane 17.03.2012 00:03

Mocne słowa pod poduszką

Rozmowa z księdzem Andrzejem Halembą

– Jako misjonarz zna Ksiądz bardzo dobrze Afrykę. Podobno wśród tamtejszych plemion słowa mają wielkie znaczenie. Czy to prawda, że klątwą można tam człowieka nawet zabić?
Z pewnością tak. Słowo wypowiedziane ma ogromną moc. Zwłaszcza klątwa.

– Dlaczego?
Bo Afrykanie bardzo mocno wierzą, że to się sprawdza. Oni są przekonani, że słowa wypowiedziane w ważnej chwili i w gniewie działają na człowieka piorunująco. Autosugestia jest wtedy tak potężna, że człowiek może zachorować, a nawet umrzeć.

– Czy takie zdolności przypisuje się tylko czarownikom?
Nie. Mieszkańcy Afryki wierzą, że każdy człowiek ma taką moc. Dlatego nawet misjonarze muszą uważać, żeby nie powiedzieć czegoś, co mogłoby zostać odczytane jako klątwa. Nie mogą też na nikogo wskazywać palcem.

– Palcem?
Tak. Można ręką, ale palcem nie. Afrykanie są przekonani, że tym sposobem skierowuje się na człowieka moc.

– Nawet gdy nie rzuca się klątwy?
Dla nich to już oznacza rzucenie uroku. Bo Afrykanie, nawet gdy komuś źle życzą, nigdy nie mówią wprost. Wystarczy, że powiedzą: „Zobaczysz!”, albo „Niech cię zje!”.

– Nie mówią, co ma mnie zjeść?
Nie. Ale to już jest klątwa.

– A czarownicy potrafią więcej?
Tak. Oni znają różne zaklęcia, rzucają uroki. To często zwykłe oszustwa, ale ludzie w nie wierzą. Afrykanie poznają rzucone uroki po różnych znakach. Na przykład spadająca gwiazda u nich oznacza rzucone przekleństwo, złe słowo, które spada na człowieka lub wioskę.

– Czy zaatakowani klątwą nie mają na to jakichś sposobów?
Owszem, mają. Każdy klan ma jakieś związane z tym tajemnice. Dlatego klany trzymają się razem. Składają ofiary przodkom, bo oni mogą odwrócić urok.

– A na księży ktoś rzuca uroki?
Miejscowi są przekonani, że księża nie mają się czego obawiać, bo są ludźmi Bożymi. Mówią: „Nasza magia na was nie działa”.

– Czy Afrykanie używają błogosławieństw?
Tak. Błogosławieństw jest tam dużo. Na przykład specjalne, udzielane przez rodziców błogosławieństwo „Ukuputa amati”. Gdy się te słowa wypowiada, spluwa się jednocześnie na pierś drugiej osoby. To znaczy, że chce się jej dać coś z siebie. To ma przynieść szczęście.

– Wydaje się, że mieszkańcy Afryki ciągle się czegoś boją.
Afrykanie są ludźmi absolutnego lęku. Wciąż poszukują zabezpieczenia przed złem grożącym od zmarłych, od drugiego człowieka. Pod skórą uśmiechniętego Afrykanina drzemie strach. To nie jest beztroskie życie

– A co im daje chrześcijaństwo?
Przekonanie, że są chronieni. Wierzący Afrykanie mają silną wiarę w potęgę słowa Bożego. Dlatego z ogromnym szacunkiem odnoszą się do Pisma Świętego. W chwilach trudnych, gdy nękani są przez zło, a zwłaszcza nocne koszmary, pod poduszkę kładą Biblię, bo słowo Boga ich chroni. Nawet przed klątwą. U nich słowa „Nie lękajcie się” brzmią o wiele mocniej niż w Europie.

– Czy Biblia to dla nich taki jakby amulet?
Niezupełnie, bo oni Pisma Świętego naprawdę używają. To jest często jedyna księga, jaką w ogóle czytają. Uczą się na pamięć, potrafią recytować całe fragmenty. Co tydzień sąsiedzi spotykają się na czytaniu Pisma Świętego, a potem próbują je zastosować. Na przykład przynieść drewna dla staruszki czy pomóc komuś innemu.

– Skoro chrześcijaństwo jest taką tarczą, to dlaczego tak wielu wciąż się boi?
Zło ich bardzo mocno atakuje, a choć chrześcijanin ma tarczę, od niego zależy, czy ją podniesie. Dzięki chrześcijaństwu szatan został uwięziony jak pies na łańcuchu. Wtedy nie ugryzie, chyba że za blisko podejdziemy.

– Oni są za blisko psa?
Często jeszcze za blisko. Rozmawiał Franciszek Kucharczak Ksiądz Andrzej Halemba jest misjonarzem. Pracował przez wiele lat w Zambii.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    Anonymous
  • 2
    Alex
  • 4
    kawa
  • 5
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44

Najwyżej docenione