nasze media Mały Gość 4/2026

Wasz Franek fałszerz

|

Mały Gość 4/2026

dodane 26.03.2026 12:00

Urok starego klasztoru

Kojarzycie modlitwę świętego Bernarda? Jej początek brzmi tak: „Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo, że nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka”. Jej autorem jest… Tak jest! Święty Bernard. Brawo. A jeśli jeszcze wiecie, że to „Bernard z Clairvaux”, to w nagrodę wysyłam Wam uścisk ręki.

Ale dobra – więc ten Bernard był najwybitniejszym teologiem swojego czasu i jednym z głównych założycieli zakonu cystersów. Gdziekolwiek się pojawiał, do cystersów wstępowały tłumy młodych mężczyzn. Doszło do tego, że dziewczyny lamentowały, że Bernard najlepszych chłopaków pociągnął do zakonu i gdzie one teraz znajdą mężów. Z inicjatywy świętego powstało wiele klasztorów tego zakonu, a jednym z nich było opactwo Heiligenkreuz niedaleko Wiednia. Klasztor ten powstał w 1133 roku i do dziś pełni swoją funkcję, co znaczy, że za parę lat będzie obchodził 900 lat swojego istnienia. Atmosfera tego romańsko-gotyckiego klasztoru robi wielkie wrażenie – tam czuje się wieki historii, której świadkami były mury dostojnych budowli. A co najważniejsze – wciąż modlą się tam cystersi.

Kiedyś – a konkretnie 144 lata temu – zachwycił się tym miejscem austriacki malarz Wilhelm Bernatzik i postanowił wykorzystać je jako tło obrazu pt. „Wizja św. Bernarda”. Bernard to oczywiście ten zakonnik w białej kukulli, czyli obszernej fałdzistej szacie używanej przez cystersów na modlitwie w chórze zakonnym. Święty klęczy na dziedzińcu klasztornym z uniesionymi i splecionymi do modlitwy dłońmi, spoglądając w zachwyceniu na widniejącą przed nim Maryję. Matka Boża, unosząc się na małym obłoku, wyciąga do Bernarda ręce. To nawiązanie do tradycji, według której Najświętsza Panna ukazała się mu i powiedziała: „Witaj Bernardzie”.

Na ziemi przed zakonnikiem leży otwarta księga, która symbolizuje jego ogromną wiedzę. W jej kierunku leci ptak, który oznacza natchnienie Ducha Świętego. To natchnienie stale towarzyszyło życiu i twórczości Bernarda. Widoczna na obrazie ściana z łukowatymi oknami wygląda dzisiaj dokładnie tak samo – i tak wyglądała też przez wiele stuleci. Kiedy się tam wybierzecie – a od polskiej granicy w okolicach Cieszyna to jakieś 3,5 godziny samochodem – to możecie sami się przekonać, że wszystko tam wygląda podobnie. Tylko świętego Bernarda tam nie zobaczycie, no i Matki Bożej, ale można ich spotkać na modlitwie.

Obraz ten bardzo się ludziom spodobał, toteż przyniósł Wilhelmowi Bernatzikowi sławę. Zasłużoną zresztą, bo kolejne jego dzieła również były bardzo dobre. Chętnie malował pejzaże, sceny rodzajowe i obrazy symboliczne. Dzięki nim stał się jednym z najbardziej cenionych w Austrii artystów. On też założył tzw. Secesję Wiedeńską, czyli działające w Wiedniu stowarzyszenie architektów, malarzy, grafików i rzeźbiarzy. W latach 1902–1903 pełnił on funkcję prezesa tej grupy. Oczywiście tworzyli oni w stylu secesyjnym, który wtedy, czyli na przełomie wieków XIX i XX, był bardzo popularny. Ostatnio zresztą trochę wraca do łask, bo jest bardzo dekoracyjny, a ludzie lubią sobie czymś ładnym przyozdobić mieszkania.

I to by było na tyle. Szukajcie fałszerstw, których tym razem jest osiem.