nasze media MGN 10/2020

Wasz Franek fałszerz

|

MGN 07-08/2020

dodane 10.06.2020 12:57

Miło, że aż miło

Matejkę kojarzycie, prawda? A Pruszkowski nie tylko go kojarzył, ale też się u niego uczył. Aha, nie wiecie kto to Pruszkowski? No przecież Witold Pruszkowski!

Zanim zabrał się do studiowania malarstwa pod okiem Matejki, pierwszych nauk udzielał mu we Francji Tadeusz Górecki, zięć Adama Mickiewicza. Jak widzicie, młody Witold obracał się w środowisku gęstym od geniuszy. Co więcej – on do tego towarzystwa pasował. Jego obrazy osiągały ceny równe tym, które ludzie płacili za dzieła samego Matejki. Nie żeby malował tak samo jak jego mistrz, choć podobieństwa były. W obrazach Pruszkowskiego pełno było tajemniczości, melancholii, odniesień do legend i fantazji ludowych. Właśnie: ludowych – to u niego bardzo częste. To był czas, gdy ludzie zaczęli się fascynować życiem ludzi ze wsi. Pruszkowski bratał się z chłopami, dzieci wielu z nich trzymał do chrztu, a i on poprosił jednego z wieśniaków za chrzestnego swojego dziecka. We wsi, w której zamieszkał, powstał zwyczaj, że młode pary zajeżdżały do jego dworku, a on „rzucał pieniędzmi”. Przyjaciele mówili, że był człowiekiem krystalicznie uczciwym i honorowym. A malarz Włodzimierz Tetmajer powiedział, że „był to wielki patriota, do szpiku kości”. Ogólnie Pruszkowskiemu żyło się szczęśliwie, aż do pewnego dnia w 1893 r., gdy spadł na niego cios. Dosłownie – potężny cios końskim kopytem w twarz. Po tym wydarzeniu życie malarza mocno się zmieniło. Właściwie odtąd stale już cierpiał, ale… nie zaprzestał malowania. Powstało jeszcze kilka wybitnych dzieł, ale trzy lata po wypadku zmarł. Zostawił wiele świetnych dzieł. Jedno z nich tu widzicie. Nazywa się „Sielanka”. Specjalnie wybrałem ten obraz, bo przed Wami sielanka wakacyjna. Być może nie taka sama jak na obrazie, ale też, mam nadzieję, przynajmniej czasami spędzana „na łonie natury”. Dla dzieci na obrazie to była norma. Dziewczynka siedzi na trawie zasłuchana w melodię wygrywaną przez chłopca na flecie. Dziś prawdopodobnie wyglądałoby to tak, że oboje graliby na komórkach w Brawl Stars czy innego Pokemongoła. Choć granie na komórkach jest bardzo angażujące, to myślę, że na instrumentach jest dużo bardziej twórcze. Dlatego jeśli będziecie mieli w tym roku sielankę – czego Wam serdecznie życzę – to oby była nie tylko przyjemna, ale też twórcza.

► Sielanka, 1880 Muzeum Narodowe w Krakowie Witold Pruszkowski, 1846–1896