nasze media MGN 12/2020

dodane 13.02.2020 09:30

Taki skrót

Słyszeliście o Hansie Holbeinie młodszym? Jeśli ktoś nie słyszał, to informuję, że to syn Hansa Holbeina starszego. O starszym też nie słyszeliście?

W takim razie informuję, że to ojciec Hansa Holbeina młodszego. Był dla niego nie tylko ojcem, ale też mistrzem w fachu malarskim. I trzeba przyznać, że syn przerósł ojca – dlatego młodszy jest sławny z powodu swoich dzieł, a starszy z powodu swojego syna. Jednym z najznakomitszych malowideł młodszego Holbeina jest ten właśnie obraz. Przedstawiaambasadorów Jeana de Dinteville i biskupa Georges’a de Selve. Ho, ho! To były persony! Dumni faceci, strojni i godni. Spojrzenia wyniosłe, pozy władcze. Obaj panowie stoją oparci o coś w rodzaju regału pełnego różnych przedmiotów związanych z geografią i muzyką. Rzeczy te nawiązują do „nauk wyzwolonych”, wykładanych wtedy na uniwersytetach. Nie będę Wam opisywał wszystkich przedmiotów i ich znaczenia, bo łatwo możecie sobie to znaleźć. Wspomnę może tylko o księdze, na której spoczywa łokieć Georges’a de Selve. Widniejący na jej bokach napis wskazuje na wiek biskupa – miał wtedy 25 lat (biskupem został w wieku 17 lat). Trzeba też jeszcze zwrócić uwagę na fragment krucyfiksu, widocznego za kotarą po lewej stronie obrazu. To bardzo symboliczne. Kotara zasłaniająca krzyż może wskazywać rzeczy tego świata, które przysłaniają to, co najważniejsze. W tamtych czasach światem chrześcijańskim wstrząsnęła reformacja i ludzie wierzący stali się wobec siebie wrodzy. W obrazie jest jednak element, który to wszystko w zaskakujący sposób podsumowuje: ten dziwny kształt, widoczny u dołu obrazu na tle posadzki. Nie wiadomo, co to jest, dopóki nie spojrzy się na obraz z lewej strony i nieco od dołu. Wtedy okaże się, że to ludzka czaszka. Kiedy patrzy się na wprost, kształt ten jest rozciągnięty na zasadzie tzw. anamorfozy. Kiedy się patrzy pod kątem, skraca się perspektywa i kształt nabiera właściwego wyglądu. Prawdopodobnie obraz ten wisiał kiedyś na klatce schodowej. Gdy się szło do góry, widziało się obraz w taki sposób, że czaszka była widoczna najlepiej. Dzisiaj widać czasami takie zabawy perspektywą na muralach lub w innych miejscach. Takie malarstwo często zaskakuje widza imitacją rzeczywistości. W obrazie Holbeina nie chodziło jednak o zabawę. Czaszka miała przypominać, że ludzka chwała jest chwilowa i tylko człowiek nierozsądny nie myśli o śmierci. Wystarczy. W obrazie jest siedem fałszerstw. Powodzenia.