nasze media Najnowszy numer MGN 12/2018

Wasz Franek fałszerz

dodane 26.11.2018 13:31

Impreza z niespodzianką

Wielka impreza tam u góry. Wystawnie, wesoło, muzyka gra, jest co zjeść i wypić, a i wyściskać jest kogo. Towarzystwo beztrosko się bawi, bo i powodów do troski nie widzi. Gęsta, zielona korona drzewa robi wrażenie bezpiecznej podłogi i nie pozwala zobaczyć tego, co dzieje się poniżej.

A dzieją się tam rzeczy, które już za moment przerwą podniebną imprezę. Zaraz będzie koszmarna katastrofa. Można sobie wyobrazić ten nagły przechył, te spadające miski, wazy i potrawy, instrumenty, stół i krzesła, no i lecących w dół, daremnie krzyczących z przerażenia ludzi. Bo – jeśli natychmiast nie zareagują – będzie już za późno. Ale zabawa jest tak atrakcyjna, że najwyraźniej nikomu nie chce się jej przerywać. Mimo ostrzeżeń nikt nie przerywa balangi. Ludzie sądzą po tym, co widzą – a widzą, że wszystko jest w porządku: nad nimi błękitne niebo, pod nimi dywan z soczystych liści. Co się może stać? Nikt nie przejmuje się dźwiękiem dzwonu, w który uderza młotkiem Jezus. W twarzy Zbawiciela odbija się ból z powodu ludzkiej obojętności. Tymczasem poza polem ludzkiego widzenia dzieją się naprawdę poważne rzeczy. Pień drzewa, podcinany kosą śmierci, już ledwo się trzyma. Kto się nie opamięta, temu grozi upadek w ognistą otchłań. O to chodzi diabłu, który ciągnie drzewo w swoją stronę, tak aby rozhulani imprezowicze wpadli wprost w rozpaloną gardziel. Ostrzegają przed tym napisy widoczne na tle nieba po obu stronach sceny biesiadnej. Brrr, straszne. Ale Pan Jezus przecież o tym mówi w Ewangelii. Wzywa, żebyśmy czuwali, bo koniec ziemskiego życia może przyjść niespodziewanie. Mamy być gotowi, nie możemy hulać, nie myśląc o potrzebach innych ludzi i o tym, że jesteśmy na tym świecie tylko chwilowo. Ten obraz mówi właśnie o tym. Nie ma w nim żadnej przesady – chociaż jest bogata forma, taka barokowa. Nic w tym zresztą dziwnego, bo w 1653 roku, gdy dzieło to powstało, w sztuce panował właśnie barok. Obraz nazywa się „Drzewo życia”, a jego autorem jest hiszpański malarz Ignacio de Ries. To jeden z kilku jego najważniejszych dzieł, które zdobią ściany jednej z kaplic wspaniałej katedry w Segowii. Zawarta w tym obrazie myśl nie jest niczym specjalnie odkrywczym. Przecież wszyscy wiemy, że umrzemy, i nieraz słyszymy o czyjejś nagłej śmierci, i wiemy, że to nas też może spotkać. Ale wiedzieć a zrobić z tej wiedzy użytek – to dwie różne rzeczy. Czasem dobrze jest zobaczyć swoją sytuację z boku, tak żeby było widać nie tylko koronę drzewa, na której jesteśmy, ale i pień. I dobrze jest uświadomić sobie, że ostrzeżenia to często najlepsza rzecz, jaka może nas spotkać, a najlepszą odpowiedzią, jaką możemy dać, jest zastosować się do nich. Wystarczy. A teraz do roboty – fałszerstw jest osiem. ► „Drzewo Życia” – 1653 r., katedra w Segowii Ignacio de Ries ok. 1612–1661

Fałszerstwa ujawnione

Niezwykle dużo odpowiedzi tym razem nadeszło. Bardzo mi miło i bardzo dziękuję za wszystkie. Przystępuję do wylosowania zwycięzcy. Uwaga… Jest! Nagrodę otrzymuje Dorota Piątek z Mysłowic.