nasze media Najnowszy numer MGN 11/2018

Wasz Franek fałszerz

dodane 15.06.2018 09:49

Polska na płótnie

Słyszeliście o państwie, które ma jedną literę w nazwie? Samoa

A słyszeliście o obrazie, w którym jest całe państwo? No, może i jest wiele takich obrazów, ale ja najbardziej kojarzę właśnie ten, który Wam dziś prezentuję. Potężne dzieło. Prawie 6 metrów szerokości, 3 wysokości. Nazywa się „Polonia. Konstytucja 3 Maja 1791”. Autor, Jan Styka, spróbował zmieścić w tym jednym obrazie mnóstwo treści. Nie ma tu jednego wydarzenia – jest wiele wydarzeń i wiele postaci połączonych na jednym płótnie. Takie rzeczy często się zdarzają w malarstwie alegorycznym – a to jest właśnie obraz alegoryczny, czyli taki, w którym przedstawione sceny mają znaczenie przenośne albo symboliczne. Polska jest tu przedstawiona jako kobieta w białej sukni, przykuta do skały. Znaczy to, że jest zniewolona, nie może decydować o swoim losie. Przed nią widać pobojowisko – pozostałość po bohaterskiej obronie. Na zdobytych szańcach, wśród ciał poległych obrońców, stoją jeszcze kosze artyleryjskie. Gdzieniegdzie widać paszcze pogruchotanych dział, a nad nimi powiewa czarny żałobny sztandar z wymalowaną na nim trupią czaszką i wypisanymi datami kolejnych rozbiorów. Poniżej złowrogo rozkłada skrzydła czarny orzeł – symbol sąsiednich państw, które zagarnęły Polskę. Po prawej stronie u stóp skały leżą rzędem powiązani skazańcy, ofiary wywózek na Sybir. Krótko mówiąc – tragedia. Z lewej strony obrazu widać przyczyny tej tragedii: korowód beztroskiej, pijanej szlachty i magnatów otwiera tańczący błazen. Całe to towarzystwo nie zwraca uwagi na rozpaczliwe przestrogi dwóch szlachciców-patriotów. Powyżej tej sceny, na lewo od skały, majaczą z dala na krawędzi urwiska szeregi wojska, ostatnich obrońców upadającej Rzeczpospolitej. Bardziej w centrum, u dołu, widać bohaterów dalszych wydarzeń. Łatwo można rozpoznać Napoleona, a obok niego polskich generałów – Kazimierza Pułaskiego, Henryka Dąbrowskiego, księcia Józefa Poniatowskiego. Przed nimi klęczy z krzyżem ojciec Marek, karmelita znany z konfederacji barskiej. Na prawo od niego Tadeusz Kościuszko, trzymając sztandar z polskim orłem, wzywa kosynierów do walki. Za plecami naczelnika widać innych przedstawicieli polskiego ludu – chłopską rodzinę. Całkiem z prawej tłoczą się wokół wielkiego krzyża polscy poeci, pisarze, artyści. Wśród nich najbardziej rzuca się w oczy Adam Mickiewicz, widać też Słowackiego, Norwida i wielu innych. Po prawej stronie skały, w górnej części obrazu, od tła lasu odcina się obozowisko powstańców styczniowych. Prawą część malowidła zajmują aniołowie, którzy prowadzą do nieba poległych za ojczyznę. Jeden z aniołów trzyma koronę – znak nagrody wiecznej. Można by jeszcze sporo znaczeń wskazać w tym obrazie, ale niech i dla Was coś zostanie. Dziś ten obraz może się wydać nieco zbyt patetyczny, taki uczuciowy, czyli, jak to mówią najlepsi uczeni: egzaltowany. Bo przecież Polska to nie tylko klęski, nie tylko smutek, niewola i opiewanie pokonanych. No tak, ale musimy pamiętać, że malowidło powstało 100 lat po utracie wolności. Gdy Styka tworzył to dzieło, Polska nie istniała i nie było widoków na zmianę tej sytuacji. Ogólnie mówiąc, nie było wesoło, a za to było wzniośle i podniośle. Po czasie widać, że to był dla nas, Polaków, czas zrozumienia i wyciągania wniosków. Gdy sto lat temu Polska nieoczekiwanie odrodziła się, byliśmy już innym narodem. Dlatego wciąż istniejemy jako Polacy i mamy swoje państwo. Trzeba o tym wiedzieć, gdy się patrzy na ten obraz. Trzeba pamiętać, dla kogo on był namalowany. Gdy jeszcze nie był skończony, jeden z radnych Lwowa przyprowadził do pracowni grupę znajomych rzemieślników. Gdy ci prości ludzie ujrzeli obraz, spontanicznie zaczęli śpiewać „Boże, coś Polskę”. Gdy malowidło zostało wystawione w lwowskim ratuszu, stało się obiektem licznych pielgrzymek. Ludzie mieli łzy w oczach, zwłaszcza gdy słyszeli, jak młodzież szkolna śpiewa przed obrazem pieśni patriotyczne. Reprodukcje tego dzieła rozeszły się w setkach tysięcy egzemplarzy w postaci drukowanych obrazków, kartek, pocztówek na terenie wszystkich trzech zaborów i trafiły też do Polaków rozproszonych po świecie. Polski poeta tamtych czasów Kornel Ujejski powiedział kiedyś: „Do czyjej duszy ten obraz nie przemówi jasno i zrozumiale, temu już nic nie pomoże”. Ale tak coś czuję, że do Was ten obraz trafił. Mylę się? A teraz do dzieła. Fałszerstw jest 9. Powodzenia!

Przy tej okazji przypominam, że w związku z nową ustawą o ochronie danych osobowych nieletni uczestnicy konkursu powinni wraz z rozwiązaniem przesłać odpowiednią zgodę opiekuna prawnego na udział w tym konkursie. Na stronie 45 są potrzebne informacje, a na malygosc.pl jest regulamin.