Motolotnia nie potrzebuje oficjalnego lotniska. Jest łatwa w prowadzeniu. Przypomina motocykl.
To tak jakbyś wskoczył na rower czy na motocykl i pofrunął do góry! – mówi pan Maciej Piziak, motolotniarz z Podhala. Zajmuję więc tylne siedzenie, zakładam kominiarkę i kask, sporo większy niż motocyklowy, i... – Uwaga! Start będzie gwałtowny! – ostrzega lotnik.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł