Urodził się tak szybko, że mama nie miała czasu, by zadzwonić do taty. Gdy raczkował, nie mogli za nim nadążyć. I takie, bardzo szybkie, było jego życie.
Zawsze pełen energii, radosny żartowniś. Uwielbiał biegać i wspinać się w górach. Tak wspominają go koledzy i rodzina. Wspominają, bo Marco Gallo, pochodzący z północnych Włoch, zginął potrącony przez samochód 5 listopada 2011 roku, jadąc do szkoły na swoim skuterze. Miał zaledwie 17 lat.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł