nasze media Najnowszy numer MGN 11/2020

Gabriela Szulik

|

MGN 05/2007

dodane 02.04.2007 10:55

Małe usmiechy Pana Boga

Dowód 4. Zawsze wierzyli, że Bóg jest, Wierzyli i... nic. To nie zmieniało ich życia.

Praca od Pana Boga
Mariusz dostał od Pana Boga nie tylko żonę, ale i pracę. – Studiowałem informatykę – opowiada. Większość kolegów od trzeciego roku już gdzieś pracowała, zarabiali pierwsze pieniądze. Myślałem: „Będę miał doświadczenie, będę to mógł zapisać w CV, będę coś umiał, a tak, po studiach od razu, gdzie ja znajdę pracę?...”. Koledzy pracowali od popołudnia do nocy. Ja byłem zaangażowany w duszpasterstwie. Codziennie z grupą przyjaciół chodziliśmy wieczorem na Mszę. Wiedziałem, że musiałbym z tego wszystkiego zrezygnować. Byłem trochę rozdarty. Ale gdzieś tam, w sercu, słyszałem: „Nie martw się. Nie musisz robić jak wszyscy”. I rzeczywiście, rok przed zakończeniem studiów tata Mariusza, geodeta, załatwił synowi praktykę. – Miałem tylko stać, trzymać tyczkę i chodzić od jednego do drugiego kamienia granicznego – opowiada pan Mariusz. – Któregoś dnia szef miał problem z komputerem. Zajrzałem, a że studiowałem informatykę, naprawiłem to od razu. Za jakiś czas kazali mi przyjechać do firmy, że chcą mi ufundować stypendium, żebym po studiach pracował w ich firmie. – Nawet nie chodziłem po pracę – śmieje się. – Wszystko dostałem. Po ślubie przeprowadziłem się 60 km dalej, więc to już był problem. Dla szefów nie. Powiedzieli, że mogę pracować w domu. Pracuję tam do tej pory. Już 11 lat. Zawsze mówię, że to taki dar od Pana Boga. Że dzieci mnie mają, że nie tracę czasu ani pieniędzy na dojazdy, że mogę prowadzić wspólnotę w parafii. Same zyski.

Drobne ważne znaki
Takie niby zwyczajne sytuacje, kiedy Bóg dawał znak, że jest, że się o nich troszczy, Nina i Mariusz mogliby wyliczać bez końca. Choćby ta, kiedy na świat przyszedł Maciek, ich pierwszy syn. Urodził się dużo za wcześnie. Ważył zaledwie 1 kg 800 gramów. – A żeby wypisać go ze szpitala, musiał mieć 2 kg 100 gramów – opowiada pani Nina. – Ja już tak bardzo chciałam wrócić do domu, karmiłam go całymi dniami, żeby jak najszybciej przybrał na wadze, codziennie czekałam na poranne ważenie, a tu 5 gramów więcej, albo najwyżej 10. Jak sobie to obliczyłam, to mi wyszło, że do świąt nie wyjdę. Byłam załamana. Już tyle tygodni tam byłam. Któregoś dnia Mariusz pojechał na spotkanie modlitewne. Dzięki temu, że głośno pomodlił się za mnie, wszyscy się do tej modlitwy dołączyli. Proszę sobie wyobrazić, że w ciągu jednej doby przybyło Maćkowi tyle, ile w ciągu tygodnia. Dokładnie tyle, ile brakowało. Następnego dnia byłam wypisana do domu. To są takie drobne rzeczy, ale dla nas bardzo ważne.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione