nasze media Najnowszy numer MGN 02/2023

Krzysztof Błażyca

|

MGN 11/2006

dodane 18.10.2006 18:08

Taniec z małpami

Siostrę Beatę gnało na misję „od zawsze”. Myślała o Chinach. Znalazła się w Kambodży.

Przemądrzałe małpy
Dla mieszkańców Kambodży wielkie znaczenie mają zwierzęta. Nawet dzieciom nadają imiona od nazw zwierząt. – Jest u nas śliczna dziewczynka, Popi – opowiada siostra Beata. – Ale to znaczy koza. Inna nazywa się Cinco, czyli jaszczurka. Imiona są jednakowe dla chłopców i dziewcząt. Pomników też nie stawiają ludziom, ale postaciom mitycznym. – Jest na przykład pomnik postaci z głową małpy – opowiada siostra Beata. – Małpa jest dla nich symbolem mądrości. Wiąże się to z legendą o królu wszechświata, władcy Kambodży z VIII wieku. Król miał piękną żonę, ale wykradł mu ją zły olbrzym. Król posłał do olbrzyma małpę, która odbiła żonę. Na jej cześć w Kambodży tańczy się taniec małpy. – My miałyśmy małpę, która kradła nam różne rzeczy. Znosiła to do swego magazynu na poddaszu. Pewnego dnia zobaczyłam, jak przegląda się w lusterku. Gdy mnie spostrzegła, pocałowała swe odbicie i uciekła – śmieje się siostra. O wiele ważniejsi od małp są w Kambodży zmarli przodkowie. W święto zmarłych buddyści zanoszą mnichom posiłek. Wierzą, że jeśli posiłek zje mnich, to tak jakby zjadła go dusza zmarłego przodka. W Kambodży na ok. 13,5 miliona mieszkańców jest dziś ponad 10 milionów buddystów.

Dżungla za płotem
W Batdambang wiele domów postawionych jest na wodzie. W porze deszczowej poziom rzek się podnosi. Bywa, że zalewa domostwa. Natomiast na wsi w porze suchej wody brakuje. Wtedy ludzie głodują. Nie jest łatwo. Kościół też ma swoje problemy. W Kambodży jest tylko 20 tysięcy katolików. Z tego 6 tysięcy to Khmerzy, a reszta – Wietnamczycy. To z nimi Khmerzy prowadzili wojnę. Khmerscy księża zostali pozabijani. I dziś Khmerzy się buntują. Nie chcą chodzić do Kościoła, gdzie mówi się po wietnamsku.
Tak toczy się życie w Batdambang. W mieście, z którego kilka kroków do dżungli. Gdzie w ogrodzie można spotkać węża. – Zauważyłam go, siedząc na ławce – opowiada na koniec siostra Beata. – Olbrzymi, cały czarny, tylko 2 metry dalej. Gdy krzyknęłam, zaczął uciekać. Schował się pod budyn

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..