Zapowiadał się ponoć na świetnego władcę, ale królem nigdy nie został. Za to... został świętym.
Był trzecim dzieckiem króla Kazimierza IV Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki. Jego wychowawcą i nauczycielem (podobnie jak jego pięciu braci) był Jan Długosz. Słynny kronikarz napisał później o Kazimierzu: „Był młodzieńcem szlachetnym, rzadkich zdolności i godnego pamięci rozumu”.
Był też bardzo pobożny. Dużo czasu spędzał ma modlitwie i adoracji Najświętszego Sakramentu, miał wielkie nabożeństwo do Matki Bożej.
Przygotowywano go do roli króla Polski. Rządził nawet w królestwie jako namiestnik podczas dwuletniego pobytu ojca na Litwie. Nie było mu jednak dane przejąć po nim korony. Zmarł w roku 1484, w wieku zaledwie 25 lat, na gruźlicę.
Pochowano go w katedrze wileńskiej, w kaplicy Najświętszej Maryi Panny, która od tej pory stała się miejscem pielgrzymek.
Dziś Kazimierz to jeden z najbardziej popularnych świętych polskich. Jest patronem Polski i Litwy, orędownikiem poświęcających się służbie publicznej.
Jego liturgiczne wspomnienie przypada w rocznicę śmierci – 4 marca. Dlatego mówił o nim dziś papież Leon XIV, pozdrawiając polskich pielgrzymów podczas audiencji generalnej.
Codziennie modlił się słowami: Omni die dic Mariae, ucząc synowskiej miłości do Maryi, Matki i Królowej. Niech jego wstawiennictwo pomaga odkrywać, że w Maryi Pannie podziwiamy prawdziwą godność każdej kobiety i jej powołania
– zachęcał Ojciec Święty.
Wspomniane przez niego łacińskie słowa – „Omni die dic Mariae” – znaczą po polsku: „Każdego dnia sław Maryję”. To tytuł XII-wiecznego hymnu, który królewicz cenił tak bardzo, że kazał się pochować z pergaminem zawierającym jego treść. Kiedy w 1602 r., z okazji kanonizacji Kazimierza, otwarto jego trumnę, według relacji świadków znaleziono w niej jego nienaruszone ciało, a u wezgłowia – wspomniany zwój.
Pergamin ten stał się w ikonografii jednym z atrybutów tego świętego. Chcecie poczytać o jednym z takich wizerunków? Zajrzyjcie tutaj: