nasze media Najnowszy numer MGN 02/2023

Gabriela Szulik na podst. opoka.org.pl

dodane 19.01.2023 09:54

Niech Jezus będzie waszym Przyjacielem

To było kilka miesięcy po tym, jak kard. Józef Ratzinger został papieżem. Wieczorem 15 października 2005 r. na placu św. Piotra w Rzymie zebrało się prawie sto tysięcy włoskich dzieci, które niedawno przyjęły I Komunię św. Spotkanie było niezwykłe. Ojciec Święty Benedykt XVI przez godzinę odpowiadał na ich pytania. Niektóre rozsiadły się całkiem blisko niego i z wielką uwagą, w ciszy słuchały, co papież im mówił. Z pytań dzieci zadanych Benedyktowi XVI wybraliśmy cztery. Przeczytajcie je uważnie. Odpowiedzi Ojca Świętego z pewnością warto pamiętać. To przyda się na całe życie.

Andrea

Drogi papieżu, jak wspominasz dzień twojej I Komunii? Bardzo dobrze pamiętam dzień mojej I Komunii. Była to piękna marcowa niedziela 1936 r. Tego dnia świeciło słońce, kościół był piękny, grała muzyka, było wiele pięknych rzeczy, które pamiętam. Było nas blisko trzydzieścioro chłopców i dziewcząt z naszej małej wioski, w której mieszkało nie więcej niż 500 osób. Ale wśród tych wszystkich pięknych wspomnień najważniejsza jest jedna myśl: zrozumiałem, że Jezus przyszedł do mojego serca, że odwiedził właśnie mnie. A z Jezusem sam Bóg jest ze mną. I że jest to dar miłości, który rzeczywiście wart jest więcej niż wszystko inne, co może dać mi życie; i dlatego napełniła mnie naprawdę wielka radość, bo Jezus przyszedł do mnie. I zrozumiałem, że rozpoczyna się nowy etap w moim życiu. Miałem 9 lat, wiedziałem, że w tym momencie ważne jest, bym dochował wierności temu spotkaniu, tej Komunii. Na ile potrafiłem, obiecałem Panu: „Chciałbym być z Tobą zawsze” i modliłem się: „Ale przede wszystkim to Ty bądź ze mną”. I tak potoczyło się moje życie. Dzięki Bogu, Pan zawsze trzymał mnie za rękę, prowadził mnie również w trudnych sytuacjach. I w ten sposób ta radość I Komunii stała się początkiem wspólnej wędrówki. Mam nadzieję, że również dla was wszystkich I Komunia, którą przyjęliście w tym Roku Eucharystii, będzie początkiem przyjaźni z Jezusem na całe życie. Będzie początkiem wspólnej wędrówki, bo kiedy idziemy z Jezusem, idziemy dobrą drogą i życie staje się dobre.

Adriano

Ojcze Święty, powiedziano nam, że dziś będziemy uczestniczyć w adoracji. Co to jest? Jak to się robi? Mógłbyś nam to wyjaśnić? Co to jest adoracja, zobaczymy za chwilę, bo wszystko jest dobrze przygotowane: będziemy się modlić, śpiewać, będziemy klęczeć i w ten sposób znajdziemy się przed Jezusem. Ale twoje pytanie wymaga, oczywiście, głębszej odpowiedzi. Nie tylko co się robi, ale co to jest adoracja. Ja bym powiedział tak: adoracja oznacza uznanie, że Jezus jest moim Panem, że Jezus pokazuje mi drogę, którą powinienem wybrać, pomaga mi zrozumieć, że żyję dobrze jedynie wtedy, gdy znam drogę, którą On wskazał, gdy idę drogą, którą On mi pokazuje. A zatem adorować znaczy mówić: „Jezu, jestem Twój i naśladuję Cię w moim życiu. Nie chciałbym nigdy stracić tej przyjaźni, tej wspólnoty z Tobą”. Powiedziałbym również, że w adoracji trwamy w uścisku z Jezusem i mówimy: „Jezu, jestem Twój i proszę Cię, Ty również zawsze bądź ze mną”.

Andrea

Moja katechetka powiedziała, że Jezus jest obecny w Eucharystii. Jak to możliwe? Przecież Go nie widzę. Tak, nie widzimy Go, ale jest przecież tak wiele rzeczy, których nie widzimy, a one istnieją i są bardzo istotne. Na przykład nie widzimy naszego rozumu, a przecież mamy rozum. Nie widzimy naszej inteligencji, a mamy ją. Jednym słowem, nie widzimy naszej duszy, a przecież ona istnieje i widzimy tego efekty, bo możemy mówić, myśleć, decydować itp. Podobnie nie widzimy też, na przykład, prądu elektrycznego, a jednak wiemy, że istnieje, bo widzimy, że ten mikrofon działa, widzimy zapalone światła. Jednym słowem, właśnie tego, co najgłębsze, tego, od czego rzeczywiście zależą życie i świat, nie widzimy, ale możemy zobaczyć, poczuć efekty. Podobnie nie widzimy zmartwychwstałego Pana, ale widzimy, że tam, gdzie jest Jezus, ludzie się zmieniają, stają się lepsi. Potrafią żyć w pokoju, pojednać się itd. A zatem nie widzimy samego Pana, ale widzimy skutki Jego obecności i dlatego możemy zrozumieć, że Jezus jest obecny. Jak powiedziałem, właśnie rzeczy niewidzialne są najgłębsze i najważniejsze. Wychodźmy zatem na spotkanie temu Panu, który jest niewidzialny, ale mocny i pomaga nam dobrze żyć.

Livia

Ojcze Święty, chciałabym cię zapytać: czy zawsze muszę się spowiadać przed Komunią św.? Nawet jeśli popełniam te same grzechy? Bo widzę, że zawsze są te same. Powiem wam dwie rzeczy. Po pierwsze, oczywiście nie musisz iść do spowiedzi przed każdą Komunią, jeśli nie popełniłaś grzechów tak ciężkich, że trzeba by się z nich wyspowiadać. A zatem nie trzeba się spowiadać przed każdą Komunią eucharystyczną. To jest pierwsza rzecz. Spowiedź przed przyjęciem Komunii jest konieczna tylko wtedy, gdy popełniłaś grzech rzeczywiście ciężki, którym głęboko obraziłaś Jezusa, tak że przyjaźń została zerwana i trzeba zaczynać od nowa. Druga rzecz: warto spowiadać się w miarę regularnie. To prawda, że nasze grzechy są zazwyczaj takie same, ale sprzątamy przecież nasze mieszkania, nasze pokoje przynajmniej raz w tygodniu, nawet jeśli brudzą się zawsze tak samo. Aby żyć w czystości, aby zaczynać od nowa. Inaczej brud, nawet jeśli go nie widać, coraz bardziej się gromadzi. Podobnie jest z duszą, ze mną: jeśli nigdy się nie spowiadam, zaniedbuję duszę i w rezultacie jestem z siebie zawsze zadowolony, i przestaję rozumieć, że muszę pracować nad sobą, abym stawał się lepszy, że muszę robić postępy. A to oczyszczenie duszy, które Jezus nam daje w sakramencie spowiedzi, sprawia, że nasze sumienie staje się bardziej wrażliwe, otwarte, a tym samym pomaga nam dojrzewać w duchowym i ludzkim wymiarze. A zatem chciałem wam powiedzieć dwie rzeczy: spowiedź jest konieczna tylko w przypadku grzechu ciężkiego, ale bardzo dobrze jest spowiadać się regularnie, bo pomaga to dbać o czystość, piękno duszy i stopniowo dojrzewać w życiu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..