nasze media Najnowszy numer MGN 07/2022

Justyna Jarosińska

dodane 17.06.2022 17:14

Dobre zawody

Przeszło siedmiuset ministrantów i lektorów. Gwiazdy telewizji i sportu. Wojsko i klerycy. Co ich połączyło? Piłka nożna!

Wielka hala Uniwer-sytetu Medycznego w Lublinie w kwietniową sobotę wypełniła się chłopakami. Najczęściej spotykają się w kościele, jednak tym razem komże zamienili na stroje sportowe. Walczyli o wygraną w XII Mistrzostwach Archidiecezji Lubelskiej Litur-gicznej Służby Ołtarza i puchar Metropolity Lubelskiego w piłce nożnej halowej. Łatwo nie było. Najpierw ministranckie drużyny musiały przejść sito eliminacji. Do finału dostali się najlepsi albo ci, którym po prostu dopisało szczęście.

Znowu razem

Z głowami pełnymi pomysłów na akcje taktyczne ponad 700 ministrantów z całej diecezji stawiło się na Mszy św. rozpoczynającej mistrzostwa w sanktuarium Matki Bożej Latyczowskiej. – Niech Maryja czuwa, by to dzisiejsze współzawodnictwo sportowe było okazją do utrwalenia cennych wartości, jakie tkwią w zmaganiach sportowych. Są nimi: lojalność i wytrwałość, przyjaźń i współpraca, hart ducha i ciała, solidność i odpowiedzialność – mówił do zawodników lubelski arcybiskup Stanisław Budzik. Do finału po całodziennych zmaganiach w kilku halach sportowych Lublina dostało się sześć drużyn w kategorii: ministrant, lektor młodszy i lektor starszy. – Ta impreza to nasz ogromny sukces, szczególnie po pandemii – przyznaje ks. Marcin Grzesiak, główny organizator wydarzenia i archidiecezjalny duszpasterz LSO. – Ponownie zintegrowaliśmy chłopaków. Bo dla ministrantów oprócz formacji duchowej ważna jest również formacja fizyczna.

Za rok złoto

Franek Giza z parafii Miłosierdzia Bożego w Puławach ma 16 lat. Ministrantem jest od lat dziesięciu. Walczył z drużyną o finał w kategorii lektor młodszy. Nie udało się. – Przegraliśmy w rzutach karnych. Tym bardziej szkoda… – nie kryje rozczarowania. – Jak to w życiu, ktoś musi przegrać, żeby inny mógł wygrać. Za rok przyjedziemy po złoto – uśmiecha się. – Przegraliśmy. Trudno, przynajmniej była fajna zabawa – przyznaje 21-letni Mikołaj Zakrzewski, ceremoniarz, który od dwunastu lat posługuje przy ołtarzu. – Ja dziś nie grałem – dodaje. – Przyjechałem, by wspierać kolegów. Pytani o służbę podkreślają, że to sposób na życie. – Wiem, że wielu chłopaków do kościoła przyciąga wspólnota – mówi Mikołaj. – Jest nas przeszło setka i naprawdę jesteśmy jak rodzina. Wiemy, że możemy na siebie liczyć – czy w dzień, czy w nocy. Zawsze możemy zadzwonić do któregoś z nas bądź księdza. Bliskość z takimi kolegami i z Panem Bogiem bardzo pomaga w dzisiejszych czasach. – Trochę mi żal utraconego pucharu – przyznaje ksiądz Michał Sidor, opiekun Franka, Mikołaja i setki ministrantów z Puław. – Chłopcy długo przygotowywali się do rozgrywek, choć tak naprawdę najważniejsze były spotkania. Cieszę się, że moi ministranci jechali na turniej z myślą, że najpierw będzie Eucharystia. Oprócz strojów sportowych zabrali stroje liturgiczne. To pokazuje, że rywalizujemy, ale wszystko robimy na chwałę Pana Boga, co daje wiele radości.

Gwiazdy i zwycięzcy

Wśród gości na wielkim finale jak zwykle pojawił się pan Rafał Patyra. Prezenter telewizyjny od lat uczestniczy w lubelskich piłkarskich rozgrywkach ministranckich. – Pochodzę z Lubartowa – mówi. – Przyjaźnię się z księdzem Marcinem i cieszę się, że mogę mu pomóc, by to wydarzenie było spotkaniem sportowym na najwyższym poziomie. Pan Patyra na mistrzostwa do Lublina przyjeżdża ze swoją telewizyjną drużyną piłkarską, która rozgrywa mecze z reprezentacjami różnych grup. – Tym razem gramy z żołnierzami i klerykami seminarium lubelskiego – mówi. Wśród zawodników trenera Rafała na lubelskiej hali pojawili się m.in. były piłkarz reprezentacji polskiej Marcin Żewłakow, poseł Jan Kanthak i aktor Michał Chorosiński. Wszystkie finałowe mecze ministranckie i mecze gwiazd komentował pan Dariusz Szpakowski. – To dodatkowa frajda – mówią zawodnicy i kibice, ustawiając się do pamiątkowego zdjęcia ze znanym komentatorem sportowym. Zwycięzcami tegorocznego turnieju okazali się lektorzy z niewielkiej parafii św. Jana Chrzciciela w Wilkołazie. – Jestem z nich dumny – mówi ksiądz Wojciech Mazur. – To nie tylko świetni sportowcy, lecz przede wszystkim chłopcy bardzo zaangażowani w życie naszej parafii. Mam ich blisko sześćdziesięciu. Prawie wszyscy należą do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży – cieszy się. – Jesteśmy bardzo zżyci – przyznają. – Razem się modlimy i nie wstydzimy się, że chodzimy do kościoła. Tak nas wychowali rodzice.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    Anonymous
  • 2
    Alex
  • 3
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 07.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 36
  • 4
    gr3
  • 5
    wojas004
    ostatnia aktywność: 15.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 113

Najwyżej docenione