nasze media Najnowszy numer MGN 10/2022

Gabriela Szulik

|

MGN 07-08/2005

dodane 23.03.2012 23:10

Blondynka w dżungli

Rozmowa z Beatą Pawlikowską, która najbardziej lubi mieszkać z Indianami w dżungli amazońskiej

Blondynka w dżungli   – Lubiła Pani geografię w szkole?
Nie, to był dla mnie przykry obowiązek. Na lekcjach geografii kazano nam się uczyć na pamięć stolic państw, rozmieszczenia wydobycia węgla brunatnego i kamiennego, a nikt nie opowiedział mi, jak fascynujące może być życie w puszczy amazońskiej albo na Nowej Gwinei, jak żyją ludzie w Afryce, w co wierzą, w czym śpią. Dopiero w dżungli dowiedziałam się, że Indianie w ogóle nie znają łóżek, że śpią w hamakach.

– Jaką najbardziej niesamowitą przygodę przeżyła Pani w dżungli?
Pewnej nocy śniło mi się, że do obozowiska wszedł jaguar. Podszedł do mojego hamaka, pochylił się nade mną – widziałam, że ma żółte oczy. A jaguar popatrzył na mnie, odwrócił się i poszedł. Rano, kiedy myłam się w rzece, nagle usłyszałam krzyk. Jeden z towarzyszących mi Indian zauważył, że pod moim hamakiem są ślady łap. To niewiarygodne, że nikt nie słyszał zbliżającego się jaguara i nikt go nie zobaczył. Indianie są bardzo czujni i natychmiast budzą się słysząc podejrzany dźwięk inny od dźwięków nocy. Tym razem nic nie słyszeli i niczego nie widzieli, a ja w końcu nie wiem, czy to był tylko sen.

– Czy ktoś Pani pomaga w dżungli?
Zawsze jadą ze mną Indianie-przewodnicy. Sama jestem tylko wtedy, gdy oddalę się od obozowiska. – Poradziłby sobie biały człowiek w dżungli sam? Bardzo szybko zginąłby z głodu. Bo najpierw musiałby coś upolować, potem krzesać ogień, potem oprawić to, co upolował. Prawdopodobnie nie miałby nawet potrzebnych narzędzi.

– Gdzie Pani była ostatnio?
Niedawno wróciłam z Malezji w Azji Południowo-Wschodniej i o tym jest moja nowa książka. Opowiadam w niej o rajdzie samochodami terenowymi przez Dżunglę Dinozaurów, czyli najstarszą dżunglę świata, gdzie mieszkają różne tajemnicze zwierzęta. Bardzo mocno przeszkadzały nam podczas tego rajdu.

– Jak przeszkadzały?
W dżungli malezyjskiej mieszkają miliony pijawek. W powietrzu jest tyle wilgoci, że pijawki spokojnie mogą mieszkać w trawie czy na gałęziach, ale gdy tylko w pobliżu znajdzie się jakiś ciepły ssak – na przykład człowiek, to natychmiast spadają z gałęzi i wpijają się w ciało. Wchodzą pod koszulę, wpełzają do butów albo pod spodnie i piją krew. Tysiące pijawek. Na suchym terenie, na mokrym. Wszędzie pijawki.

– Jak sobie z nimi radziliście?
Pijawka jest tak śliska i tak mocno się wpija w skórę, że nie można jej odczepić. W dodatku w paszczy ma hirudynę, substancję powodującą, że krew nie krzepnie. Na szczęście, gdy pijawka napije się do syta, sama odpada od skóry. Jedynym problemem jest to, że z rany jeszcze przez jakiś czas leci krew.

– A czy chorowała Pani na malarię?
Nie, ale zachorowałam na podobną do malarii gorączkę tropikalną dengue. Nie ma na nią lekarstwa, a powoduje potworny ból całego ciała, wszystkich mięśni i kości. Ból jest tak wielki, że się nie można ruszać.

– Podobny jak przy grypie?
To jest grypa pomnożona przez sto. Temperatura 40 stopni, nie można niczego jeść ani pić, trudno jest oddychać, światło razi. Z nosa, z uszu i z każdej ranki na skórze zaczyna lecieć krew. Człowiek nie ma ochoty ani siły do życia, więc leży przez kilka dni czekając aż choroba minie. Jedynym lekarstwem jest paracetamol, który pomaga obniżyć gorączkę i trochę osłabić ból.

– Czy to samo przechodzi?
W lżejszej odmianie choroby tak, ale jest też druga, bardziej niebezpieczna forma tej gorączki, zwana krwotoczną, z której trudno wyzdrowieć.

– Czy miała Pani jakieś trudności, by spełnić swoje marzenia o podróżowaniu?
Ludzie często pytają mnie, jak zdobyć sponsora i są przekonani, że go mam. Tymczasem nikt mi nigdy nie dał pieniędzy. Nikogo o pieniądze nie prosiłam. Nie mam bogatych rodziców, ani krewnych. Na początku także moją największą przeszkodą był brak pieniędzy.

– Znalazła Pani wyjście?
Najlepszym rozwiązaniem jest zakasać rękawy, wziąć się do pracy i zarobić. Przez kilka lat chwytałam się różnych prac. Dzwoniłam, szukałam, pytałam, co mogłabym robić. Wszystkie pieniądze odkładałam, żeby móc zacząć podróżować.

– Czyli najtrudniejszy był pierwszy wyjazd?
Najtrudniej jest uświadomić sobie, że to co się stanie w moim życiu, zależy tylko ode mnie. Człowiek powinien zastanowić się, jak chciałby przeżyć swoje życie, jak je ułożyć. Każdy sam jest odpowiedzialny za to, jakie ono będzie. Nikt inny tego za mnie nie zrobi. Trzeba swoje życie wziąć w swoje ręce, wtedy marzenia się spełniają. Nigdy nie jest tak, że marzenie zapuka do drzwi i powie: „Słuchaj, chciałbym się teraz dla Ciebie spełnić”. Nic się nie stanie samo.

Jak przeżyć w dżungli?
Radzi Beata Pawlikowska

1. Należy być bardzo uważnym: – obserwować otoczenie – zawsze sprawdzić, gdzie stawia się stopę; – iść za przewodnikiem i nie schodzić ze ścieżki, żeby nie ryzykować nadepnięcia na jadowitego węża, który może być niewidoczny pod liśćmi.
2. Nie opierać się o drzewa: – w niektórych mieszkają mrówki ogniste, które w obronie drzewa bardzo boleśnie kąsają. – niektóre pnie pokryte są kolcami. Długimi, cienkimi jak igły albo twardymi, stożkowatymi jak u róży.
3. Panować nad odruchami, emocjami, pamiętając o tym, że w puszczy amazońskiej jesteśmy tylko gośćmi. Jest to królestwo owadów, pająków i innych stworzeń, które w samoobronie potrafią boleśnie pokąsać, a czasem doprowadzić do choroby, a nawet śmierci.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 1
    Anonymous
  • 2
    Alex
  • 3
    maryniakopec
    ostatnia aktywność: 07.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 36
  • 4
    gr3
  • 5
    wojas004
    ostatnia aktywność: 15.09.2019
    łączna liczba komentarzy: 113

Najwyżej docenione