nasze media Najnowszy numer MGN 11/2020

Gabriela Szulik

|

MGN 07-08/2005

dodane 23.03.2012 23:10

Blondynka w dżungli

Rozmowa z Beatą Pawlikowską, która najbardziej lubi mieszkać z Indianami w dżungli amazońskiej

Blondynka w dżungli   – Jak smakuje wąż boa?
Jeśli ktoś lubi dziczyznę i ryby, będzie zachwycony wężem boa, bo smakuje podobnie.

– Czy to prawda, że to Pani ulubiona potrawa?
Tak, w dżungli. Kiedy mieszkam w Polsce, jestem wegetarianką i jem prawie wyłącznie warzywa i owoce. Natomiast podczas wypraw do puszczy amazońskiej jem to, co Indianie, czyli mięso. Dla nich to, co nie jest mięsem, nie zasługuje na miano jedzenia.

– Co jeszcze gotują Indianie na obiad?
Wszystko, co uda im się upolować – piranie, iguany, leniwce, tapiry, papugi, a także małpy. Mięso małpy trzeba dość długo gotować – wtedy jest słodkawe, ciemne i kruche. Smakuje jak specyficzny rosół, w którym pływają kawałki mięsa.

– A mrówki, jakie są?
Och, mrówki są znakomite! Trzeba tylko wiedzieć, które nadają się do zjedzenia. Nie chodzi o to, żeby pójść do polskiego lasu, usiąść na ścieżce i łapać mrówki – bo one są sto razy mniejsze od mrówek amazońskich. Indianie znają kilka gatunków mrówek, które nadają się do jedzenia – niektóre można jeść od razu po złapaniu, inne trzeba upiec, a jeszcze inne, zwane miodowymi, są słodkie i są świetne na deser.

– Dlaczego wybrała Pani na wakacje dżunglę, a nie na przykład wygodny hotel na Hawajach?
Dlatego, że wakacje w wygodnym hotelu nigdy nie sprawiały mi przyjemności. Jeżeli nawet trafiłam do takiego hotelu, natychmiast miałam ochotę spakować się i pójść dalej. Tam, gdzie będę sama, blisko przyrody i gdzie będę mogła sama decydować o wszystkim, co robię. Lubię miejsca, gdzie jest słońce, świeże powietrze i wolę się spotkać z mrówkami i z moskitami niż siedzieć w klimatyzowanej restauracji. Dziewicza puszcza kryje w sobie tajemnice i choć bywa niebezpieczna i groźna, jest znacznie bardziej fascynująca od luksusowego hotelu.

– A dlaczego Ameryka Południowa?
Zawsze wydawało mi się, że to magiczny kontynent. I rzeczywiście tak jest. Tutaj wciąż można znaleźć ostatnie miejsca na ziemi, których nie dotknęła stopa ludzka i odkryć nowe gatunki roślin i zwierząt. I nawet dzisiaj, w XXI wieku, są wciąż takie zakątki, gdzie ludzie żyją tak, jak żyli nasi przodkowie przed tysiącami lat.

– Kiedy zauważyła Pani, że dżungla jest tym wymarzonym miejscem?
Wtedy, gdy zaczęłam ją poznawać i gdy zauważyłam, że tam ludzie żyją inaczej. Nie znają polityki, zegarków, szkoły, pieniędzy, urzędów i biur. W miastach białych ludzi wszystko jest inaczej zorganizowane – dzieci muszą chodzić do szkoły, dorośli do pracy, musimy załatwiać sprawy w urzędach, przestrzegać godzin i obowiązków. A przy tym wielu ludzi marzy, żeby się od tego uwolnić.

– Kiedy trafiła Pani do puszczy, jak to się zaczęło?
Czytałam książki podróżnicze, stare egzemplarze National Geographic, oglądałam filmy, zdjęcia i cały czas marzyłam, żeby sprawdzić, jak to jest naprawdę, żeby dotknąć tego własnymi rękami, zobaczyć na własne oczy, poczuć jak tam pachnie, spróbować tamtego jedzenia. Pamiętam, już w szkole podstawowej malowałam dżunglę, choć tak naprawdę wtedy nie wiedziałam, jak ona wygląda. Pisałam opowiadania, w których akcja toczyła się w dżungli. To cały czas gdzieś we mnie było.

– To znaczy, że spełniło się Pani marzenie o podróżowaniu?
Tak, ale przede wszystkim najważniejsze jest to, że sama mogę decydować, gdzie chcę być. Dlatego pół życia spędzam tutaj, a pół w dżungli.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Najaktywniejsi użytkownicy

  • 2
    kawa
  • 3
    Mikotka
    ostatnia aktywność: 03.04.2020
    łączna liczba komentarzy: 44
  • 4
    Nacixxx
    ostatnia aktywność: 28.01.2020
    łączna liczba komentarzy: 7
  • 5
    kociaczek

Najwyżej docenione