Lubi piłkę, rower i PlayStation. A po lekcjach spędza czas ze… św. Faustyną.
Wiktor przy witrażu św. Faustyny w swojej parafii, gdzie służy jako ministrant
Henryk Przondziono /Foto Gość
To zwykły chłopiec, który ma jedną przyjaciółkę więcej – mówi pan Marcin, tata 10-letniego Wiktora, ministranta w jednej z katowickich parafii. – Wszystko zaczęło się, gdy Wiktor miał niecałe sześć lat – dodaje mama Dorota. – Wtedy u mnie zdiagnozowano nowotwór – opowiada. – Chcieliśmy z mężem pojechać do Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie, by prosić o zdrowie. Przy okazji odwiedziliśmy sąsiednie Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Tam Wiktor zobaczył okno celi, w której umarła św. Faustyna. Zachęciłam go, żeby przeczytał napis na tablicy informacyjnej. Powoli składał litery, a potem zapytał: „Kto to jest Faustyna?”. To był początek wyjątkowej przyjaźni.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł