publikacja 08.04.2026 14:00
– To nietypowy święty, on był jednym z nas – mówi Samuele Carrino, który gra „Bożego influencera”.
Agata Bruchwald /Foto Gość
Zakończyły się zdjęcia do telewizyjnej produkcji Il mio nome è Carlo (Mam na imię Carlo) opowiadającej o „patronie internetu”. Realizowano je m.in. w Mediolanie, gdzie dorastał Carlo Acutis, i w Asyżu, z którym był szczególnie związany duchowo i gdzie został pochowany.
Na samym końcu ekipa przeniosła się w malownicze, pagórkowate plenery regionu Brianza. Tam, co ciekawe, nakręcono sceny otwierające film – Carlo jest w domu na wsi i filmuje przyjaciół, opowiadających o tym, jak sobie wyobrażają swoją przyszłość w... 2026 roku.
Dziś istnieje ogromne zapotrzebowanie na historie, które niosą światło
– uważa reżyser Giacomo Campiotti. A wie, co mówi, bo opowiadanie o świętych to dla niego nie pierwszyzna – wcześniej zrealizował już dla telewizji filmy biograficzne, m.in. o Józefie Moscatim czy Filipie Nerim. W 2012 r. wyreżyserował wyświetlany również w Polsce miniserial „Maria z Nazaretu”.
– Carlo to wielki symbol, międzynarodowa megagwiazda. Ale największym wyzwaniem było zachowanie prawdy o jego świętości, dobroci i szczodrości, bez tworzenia postaci z mitu – dodaje filmowiec.
Główną rolę w Il mio nome è Carlo gra Samuele Carrino. – To duże wyzwanie, ale włożyłem w nie całego siebie, całe serce – mówi 16-letni aktor. Przygotowując się do roli, oglądał m.in. filmiki, które nakręcił sam Carlo. – Aż mnie ciarki przeszły. Był prostym chłopakiem, ale było w nim coś wyjątkowego – uważa Samuele.
Premiera filmu ma się odbyć już wkrótce na włoskim Canale 5.
Chcecie poczytać więcej o św. Carlu Acutisie? „Mały Gość” rozmawiał z jego mamą z okazji jego beatyfikacji w 2020 r.:
...a w 2025 r. udał się po jego śladach do Włoch, tym razem z okazji kanonizacji: