Nikt nie widział zmartwychwstania. Ale pozostały pamiątki

Gabi Szulik

publikacja 26.03.2026 12:00

Droga, którą musiał przejść Jezus przed ukrzyżowaniem na Golgocie, nie była długa – jakieś 600, najwyżej 700 metrów. To mniej więcej tyle, ile trzeba przejść z krakowskiego Rynku na Wawel. Nawet trochę mniej. Taki odcinek drogi, wcale się nie spiesząc, można pokonać w ciągu 15 minut.

Nikt nie widział zmartwychwstania. Ale pozostały pamiątki

Tymczasem Pan Jezus szedł na pewno dłużej niż godzinę. Dlaczego? Po całonocnym przesłuchaniu, skrajnie wyczerpanemu, pewnie głodnemu i spragnionemu, na zakrwawione, poranione biczowaniem ramiona włożyli belkę krzyża ważącą co najmniej 30 kilogramów. Do belki grubymi sznurami przywiązali ręce i kazali iść za miasto, za mury Jerozolimy, w stronę Golgoty. Tam krzyżowano skazanych na śmierć. Wyrok wydał Piłat, urzędnik rzymski, choć wiedział dobrze, że Jezus jest niewinny. Ale wystraszył się ludzi i arcykapłanów, mimo swojego przekonania stchórzył i zatwierdził wyrok: „Ukrzyżować!”.

Makieta Jerozolimy, pokazująca jak miasto wyglądało około 60 r. n.e., kiedy ukończono już, rozpoczętą przez króla Heroda Wielkiego, przebudowę Świątyni Po lewej: Nie ma już w Jerozolimie wzgórza Golgota, na którym ukrzyżowano Jezusa. Kryje je bazylika z Grobem Pańskim, który znajduje się ok. 20 m od Kalwarii   Makieta Jerozolimy, pokazująca jak miasto wyglądało około 60 r. n.e., kiedy ukończono już, rozpoczętą przez króla Heroda Wielkiego, przebudowę Świątyni Po lewej: Nie ma już w Jerozolimie wzgórza Golgota, na którym ukrzyżowano Jezusa. Kryje je bazylika z Grobem Pańskim, który znajduje się ok. 20 m od Kalwarii
National Geographic, Lev Tsimbler /Alamy Stock Photo/BEW, Studio GN

Świadkiem tamtych wydarzeń była Jerozolima, jedno z najstarszych miast świata. Dziś to miasto nie jest już oczywiście takie samo jak dwa tysiące lat temu, ale pewne jest, że jedną z jego dróg, zwaną Via Dolorosa (Droga Cierpienia), szedł na ukrzyżowanie Pan Jezus. Teraz na tej wąskiej drodze, między sklepikami, wśród pokrzykiwania handlujących i zajętych swoimi sprawami, kiedy to tylko jest możliwe (gdy piszę te słowa, nie ma pielgrzymów Jerozolimie, bo znowu trwa wojna), w każdy piątek modlą się pielgrzymi. Po śladach Jezusa idą aż na Kalwarię. Choć tego wzgórza też już nie ma, bo Golgota zniknęła pod zabudowaniami. Teraz kryje ją Bazylika Grobu Pańskiego.

Dopóki tylko o tym czytałam czy słuchałam Ewangelii, trudno było mi wyobrazić sobie te wszystkie miejsca. Nie spodziewałam się na przykład, że Golgota i grób Jezusa są tak blisko, że dzieli je zaledwie dwadzieścia parę metrów.

Dlatego tak dokładnie Wam wszystko pokazujemy w tym numerze „Małego Gościa”.

Możecie przyjrzeć się drodze krzyżowej Pana Jezusa, odległościom pomiędzy poszczególnymi miejscami, a co szczególnie ważne i bardzo ciekawe, możecie przeczytać o pamiątkach, które pozostały po Jezusie. Bo każdy człowiek, który żyje na ziemi, coś po sobie pozostawia. Niektóre pamiątki przechowuje rodzina i przekazuje swoim dzieciom, potem wnukom i tak dalej. A niektóre po jakimś czasie giną zapomniane.

Po Panu Jezusie, który też przecież był człowiekiem, przynajmniej kilka pamiątek pozostało, a trzeba pamiętać, że od jego śmierci minęło prawie dwa tysiące lat. Niektóre pamiątki znaleziono w miejscach, gdzie wcale się ich nie spodziewano. Jakie to pamiątki? Możecie o nich przeczytać na stronach 6–11. Fascynujące jest, że mówią o Jego zmartwychwstaniu, którego nikt nie widział ani nikt nie opisał.

Jezus wiedział, jak trudna prawda to będzie dla nas, i dlatego nam je zostawił.

Otrzymujecie ten numer w Niedzielę Palmową, a więc tuż przed Wielkim Tygodniem, najważniejszym w roku. Niech te treści pomogą Wam przygotować się na nasze największe święto.

Z radością wielkanocną pozdrawia Was Gabi Szulik