Rapuje o tym, czym jest dobry flow. I o tym, że diss jest niepotrzebny, a hajs to nie wszystko. I woła do mikrofonu: „Ten postulat puszczam w miasto – niech hula. Bóg jest z nami, nie ma innego Króla”.
Frenchman, czyli Nicolas Ribier, cztery lata temu grał we Wrocławiu. Po koncercie podeszła do niego kobieta. – Jezus Chrystus bardzo cię kocha – powiedziała. – Jesteś gotowy umrzeć za Niego? – spytała jeszcze. – Nie jestem – odpowiedział szczerze. Nicolas, czyli Mikołaj, miał wtedy 28 lat. Nie modlił się i nie chodził do kościoła. – Nie martw się. Kiedyś będziesz miał wybór. Albo pozostać obojętnym, albo pójść w Jego ślady – zakończyła nieznajoma.
MC MISYJNY
O tym, jak Pan Bóg pomógł mu rzucić palenie, Nicolas opowiada na swojej płycie: „Czuję, że nie są to bajki. Poprosiłem Go, a On zabrał mi fajki”. W tym roku wydał pierwszy solowy album. Nazywa się „Świadectwo”. W opakowaniu każdy znajdzie medalik św. Benedykta i specjalną modlitwę. – To w trosce o moich słuchaczy – tłumaczy Frenchman. – Medalik ma ich chronić przed różnymi duchowymi zagrożeniami – dodaje. „MC Misyjny to jest moje posłannictwo” – śpiewa w tytułowym utworze. MC (czyli Master of Ceremony) to w hiphopowej grupie osoba układająca rymy do mikrofonu. – Czasem ludzie mówią po cichu to, co myślą. Ja mówię głośno o tym, co inni myślą – opowiada Nicolas, czyli MC Misyjny. I przekonuje, że nie jest jedyną wierzącą osobą w świecie hip-hopu.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł