Na zbiórki przynoszą plastikowe butelki i gazety. A w listopadzie, w dniu św. Tarsycjusza urządzają prawdziwy pokaz fajerwerków.
„Tylko twardziele służą w kościele” – przypomina ks. Cezariusz Wala, opiekun ministrantów
fot. ROMAN KOSZOWSKI
W pobliże kościoła podjeżdża śmieciarka. Dwa kontenery – żółty z plastikiem i niebieski z makulaturą – pękają w szwach. – Nasz rekord to dwa dni – uśmiecha się Sebastian Wróbel. – Tyle czasu potrzebowaliśmy, żeby zapełnić kontenery – dodaje. Segregując śmieci, ministranci z Bogucic, dzielnicy Katowic, zbierają punkty w sklepie IKEA. – Dzięki temu mamy już 6 stołów i 12 krzeseł. I jeszcze bizona… To taki dywanik – chłopcy pokazują swoją nową salkę.
NARTY NA EKRANIE, PIŁKA W REALU
O każdym z trzydziestu bogucickich ministrantów można dowiedzieć się czegoś ze świetnej strony internetowej – najlepszej w archidiecezji katowickiej. Zamieszczają tam nie tylko bieżące informacje, ale są też dowcipne historie, jest galeria zdjęć, a nawet quiz z nagrodami. Po zbiórce ministranci zwykle razem na boisku grają w piłkę. – Niedawno wygraliśmy mistrzostwa dekanatu w kategorii podstawówek – przypomina Grzesiek Sobolewski. Czasem zjeżdżają wirtualnie ze stoku na nartach. Łukasz i Bogdan pierwsi stają przed konsolą gier i od razu wysoko podskakują. Bo w tej konsoli nie używa się pada, ale naśladuje ruchy sportowców. – Nisko na nogach! – dopingują koledzy. Pozostali zbierają się już wokół stołu do bilardu i piłkarzyków. – Po dłuższej grze są tak umęczeni, jakby naprawdę grali w piłkę czy jeździli na nartach – śmieje się ks. Cezariusz. – Jeśli ministrant zawalił służbę albo źle się zachowywał w szkole, nie może korzystać z salki – zaznacza opiekun.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł