Po strzeleniu gola nie padają efektownie na murawę. Nie robią też salta w tył. Wznoszą wysoko ręce i spoglądają w niebo.
Nicola Legrottaglie po strzeleniu gola dla Juventusu odkrywa napis Io appartengo a Gesù (Należę do Jezusa)
fot. PAP/PAOLO MAGNI
Czasem kreślą znak krzyża albo klękają na dwa kolana. O co tu chodzi? – drapią się w głowę niektórzy kibice. W chwili gdy strzelający bramkę podnosi klubowy trykot, na podkoszulce ukazuje się odpowiedź: I belong to Jesus, czyli „Należę do Jezusa”.
NUMER 33
Obrońca Juventusu Turyn i reprezentacji Włoch Nicola Legrottaglie nosi klubową koszulkę z numerem 33. Wybór dwóch trójek nie był przypadkowy. Dla tego zawodnika oznaczają one przede wszystkim wiek ziemskiego życia Pana Jezusa. Nicola nie strzela tylu bramek co jego koledzy z ataku, ale gdy już trafi a do siatki, często pokazuje na podkoszulce napisy: Gesù vive („Jezus żyje”) albo: Io appartengo a Gesù (Należę do Jezusa). Włoski piłkarz często spotyka się z przyjaciółmi, by... rozważać słowo Boże. Rok temu brał nawet udział w telewizyjnym maratonie biblijnym. Czytanie Pisma Świętego rozpoczął wtedy Ojciec Święty Benedykt XVI. A popularny „Legro”, jak nazywają Nicolę, czytał Psalm 119. Swój fragment zakończył słowami: „Z Twoich przykazań czerpię roztropność, dlatego nienawidzę wszelkiej ścieżki nieprawej” (Ps 119,104).
Nicola Legrottaglie nie zawsze był tak roztropny jak dziś. Grał w wielu klubach Serie A. Pociągały go sława i pieniądze. W 2005 roku trafi ł z Turynu do Bolonii, a potem do Sieny, gdzie poznał Thomasa Guzmana. Paragwajski napastnik opowiedział mu o Panu Bogu, co całkowicie zmieniło Legrottaglie. Razem z tą przemianą wróciła świetna forma piłkarska. Dzięki temu Nicola mógł wrócił do Turynu i do dziś jest fi larem obrony Juve. O swoich przekonaniach Legro napisał w autobiografii pod tytułem: „Złożyłem obietnicę, bo wiara odmieniła moje życie”. Pisał między innymi o tym, że ludzkie życie powinno być chronione od poczęcia do naturalnej śmierci. I o tym, dlaczego – mimo świetnej oferty – nie przeniósł się do Stambułu, by grać w drużynie Besiktasu. – Zdałem sobie sprawę – wyznał – że w Turcji nie byłoby mi łatwo praktykować i mówić wprost o moim życiu religijnym.
DZIĘKI BOGU
Religijne gesty podczas meczu okazuje wielu brazylijskich piłkarzy. Jednak chyba najczęściej o swej przynależności do Jezusa daje znać napastnik Realu Madryt Kaka. Szczególnie mocno zrobił to podczas finału Ligi Mistrzów w 2007 r. Jego ówczesna drużyna AC Milan pokonała w Atenach FC Liverpool. Gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni, piłkarze Milanu dosłownie szaleli z radości. Zanim Kaka dołączył do nich, uklęknął na środku boiska w koszulce I belong to Jesus i zmówił krótką modlitwę. Kilka miesięcy później otrzymał tytuły najlepszego piłkarza Europy i świata. Ricardo Izecson dos Santos Leite – tak nazywa się Kaka. Jego młodszy brat jako dziecko nie umiał wypowiedzieć pełnego imienia Ricardo Izecson, dlatego nazywał go Kaka. I tak już zostało. Kaka już jako nastolatek grał w pierwszej lidze w Brazylii. Gdy miał 18 lat, jego kariera stanęła pod znakiem zapytania. Po skoku do wody stracił na jakiś czas czucie w nogach. Na szczęście wrócił do pełni sił. Dziś jest pewien, że stało się tak dzięki gorliwej modlitwie. – Wszystko, co mam, zawdzięczam Bogu – zapewnia piłkarz. Razem z żoną Caroline z dumą przyznają też, że zachowali dziewictwo aż do ślubu.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł