Tu czas się zatrzymał. Ulicami wiatr przerzuca śmieci, puste okna straszą porwanymi firankami. I wszędzie niepokojąca cisza.
Prypeć i upiorne wesołe miasteczko. Nigdy nie używane samochodziki są jednymi z najbardziej napromieniowanych
fot. PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO
Opuszczano je po katastrofach, wojnach albo na przykład, jak polskie Kłomino, z powodów politycznych. Istnieją miasta nieistniejące, takie jak Prypeć w Ukrainie, Oradour-sur-Glane we Francji czy Centralia w USA w stanie Pensylwania. Miasta widma.
DYMIĄCE MIASTO
Centralia, spokojne amerykańskie górnicze miasteczko. Dzięki pokładom węgla kamiennego rozwij ało się, a jednocześnie węgiel stał się przyczyną jego śmierci. Któregoś dnia w 1962 r. w jednym z opuszczonych szybów zapaliły się śmieci. Ogień rozprzestrzenił się na całą kopalnię, która znajdowała się pod miastem. Ugaszenie węglowej ściany jest prawie niemożliwe i mimo wielu prób, kopalnia do dzisiaj płonie. Mieszkanie w mieście stało się niebezpieczne. Tlenek węgla wydobywający się z kopalni, powodował zatrucia, a ziemia zaczęła pękać. Pewnego dnia w dymiącą szczelinę wpadł bawiący się na podwórku Todd Domboski. Na szczęście uratował go kuzyn. Do miasta nie wolno dziś przyjeżdżać. Temperatura jest tam wciąż wysoka. W niektórych miejscach ziemia jest tak gorąca, że zapałka położona na niej, od razu się zapala. Roślinność całkowicie pożółkła, wyschnęła, a z popękanego asfaltu wśród opuszczonych budynków wydobywa się biały dym. Według różnych obliczeń, podobno zanim cały węgiel się wypali, może minąć nawet 1000 lat.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł