Miasta widma

Adam Śliwa

|

MGN 04/2011

publikacja 11.03.2011 09:44

Tu czas się zatrzymał. Ulicami wiatr przerzuca śmieci, puste okna straszą porwanymi firankami. I wszędzie niepokojąca cisza.

Miasta widma Prypeć i upiorne wesołe miasteczko. Nigdy nie używane samochodziki są jednymi z najbardziej napromieniowanych fot. PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO

Opuszczano je po katastrofach, wojnach albo na przykład, jak polskie Kłomino, z powodów politycznych. Istnieją miasta nieistniejące, takie jak Prypeć w Ukrainie, Oradour-sur-Glane we Francji czy Centralia w USA w stanie Pensylwania. Miasta widma.

DYMIĄCE MIASTO
Centralia, spokojne amerykańskie górnicze miasteczko. Dzięki pokładom węgla kamiennego rozwij ało się, a jednocześnie węgiel stał się przyczyną jego śmierci. Któregoś dnia w 1962 r. w jednym z opuszczonych szybów zapaliły się śmieci. Ogień rozprzestrzenił się na całą kopalnię, która znajdowała się pod miastem. Ugaszenie węglowej ściany jest prawie niemożliwe i mimo wielu prób, kopalnia do dzisiaj płonie. Mieszkanie w mieście stało się niebezpieczne. Tlenek węgla wydobywający się z kopalni, powodował zatrucia, a ziemia zaczęła pękać. Pewnego dnia w dymiącą szczelinę wpadł bawiący się na podwórku Todd Domboski. Na szczęście uratował go kuzyn. Do miasta nie wolno dziś przyjeżdżać. Temperatura jest tam wciąż wysoka. W niektórych miejscach ziemia jest tak gorąca, że zapałka położona na niej, od razu się zapala. Roślinność całkowicie pożółkła, wyschnęła, a z popękanego asfaltu wśród opuszczonych budynków wydobywa się biały dym. Według różnych obliczeń, podobno zanim cały węgiel się wypali, może minąć nawet 1000 lat.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.