Od giermka do rycerza

Piotr Sacha

|

MGN 05/2011

dodane 08.04.2011 12:06

Raz w roku przyjeżdża tu rycerz w zbroi. Dzieciom kładzie miecz na ramieniu i wręcza tarczę obronną - Cudowny Medalik z Maryją.

fot. ROMAN KOSZOWSKI

W kapitularzu, czyli w sali zebrań ojców franciszkanów zawrzało. 30 dzieci rozsiadło się wokół wielkiego stołu. Ćwiczą śpiew. – Rozciąąągamy buzie na rozgrzewkę – mówi animatorka Marta. – Nie jesteśmy scholą! Jesteśmy małymi rycerzami – ucinają wątpliwości śpiewacy. Jutro będą śpiewać na Mszy św. w kościele. Ania, Daria i Natalka są najmłodsze. Mają niecałe cztery lata. Najstarsi kończą podstawówkę.

RZUT ŚWIATEŁKA
W franciszkańskiej parafii św. Jakuba Apostoła w Lęborku rycerzem Niepokalanej można zostać w dowolnym wieku. Grupy spotykają się co sobotę. Rano przychodzą mali rycerze, potem rycerze-gimnazjaliści, a po południu rycerska młodzież. Są też dorośli rycerze. Przedszkolaki zwykle rysują albo wyklejają religijne obrazki. – Rzucamy im takie światełko wiary – uśmiecha się licealistka Marta Pobłocka, animatorka, czyli prowadząca grupę najmłodszych. Nieco starsi rozmawiają o przeczytanym fragmencie Ewangelii. Spotkanie zaczynają dziesiątkiem Różańca. Zdrowaśka za zdrowaśką. Odmawia każdy, po kolei. Nie od razu zostają rycerzami. – Od niedawna jestem giermkiem – opowiada Wiktor Jędrzejewski. – Klęczałem przed ołtarzem, a na giermka pasował mnie rycerz w zbroi. Dostałem medalik i dyplom. I od tamtej pory codziennie odmawiam modlitwę „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami…” – zapewnia siedmiolatek. Wiktor zostanie rycerzem po I Komunii św. Na koniec zdradza jeszcze: „A tamtym rycerzem w zbroi to tak naprawdę był ojciec Robert...”.

KOSMOS PRZED OŁTARZEM
Ojciec Robert Twardokus, franciszkanin, prowadzi wszystkie grupy. Jest tak zwanym moderatorem. – Super, że młodzież chce być odpowiedzialna za naszą rycerską wspólnotę, że razem ją tworzymy – mówi zakonnik. Animatorką starszych, czyli Młodzieżowego Ruchu Rycerstwa Niepokalanej, jest Aleksandra Kołonowicz. W tym roku zdaje maturę. Ale swoje pasowanie na rycerza zawsze wspomina z przejęciem. – Dla takiego małego dziecka to kosmos – śmieje się. – Po wielu latach zrozumiałam dopiero, co tak naprawdę wtedy się stało. Oddałam się Matce Bożej. Bezgranicznie – wyjaśnia. – Bo rycerzem jest się już do końca życia – dodaje. – Mnie pasował Mundek z Kołonowic. Tak się nazywał – uśmiecha się Martyna, młodsza siostra Oli. Kończy właśnie szóstą klasę i zastanawia się, co dalej z rycerstwem. A czekają już Dżastersi.

SMS OD ASI
Dżastersi to grupa dla gimnazjalistów. – Nazwa pochodzi od Justyny – tłumaczą licealiści. – Tak miała na imię nasza animatorka, nazywaliśmy ją Dżasta. Teraz jest u nazaretanek. Wstąpiła do klasztoru – opowiadają. U Dżastersów mali rycerze zamieniają się w dużych. – To takie łagodne przejście od grupy dziecięcej do młodzieżowej – wyjaśnia ojciec Robert. Po spotkaniu w grupie każdy dostaje zadanie domowe. Obowiązkowo. – Czasem to modlitwa w czyjejś intencji, czasem regularne czytanie Biblii, a czasem sumienne wypełnianie swoich obowiązków – mówi Aleksandra. – A potem – dodaje ojciec Robert – opowiadamy, co komu udało się zrealizować . Zadanie domowe to święta rzecz. Każdy pamięta swoje. Ale na wszelki wypadek Asia, zwana „łączniczką”, wysyła jeszcze SMS z przypomnieniem. Zimą Rycerze Niepokalanej wędrują od domu do domu z puszką i dzwonkiem. – Czasem, zamiast ministrantów, chodzimy z księdzem po kolędzie – opowiadają rycerze. – Zbieramy sobie na wakacyjne rekolekcje.

IMPREZY I MODLITWA
W weekend uczniowie z Lęborka nieraz wyjeżdżają na tak zwane dni skupienia. To czas na modlitwę, rozmowę. – Odrywamy się od codzienności – tłumaczy Aleksandra. – Ostatnio rozmawialiśmy na przykład o tym, jak rycerz powinien spędzać każdą niedzielę – przypomina Michał Dąbrowski. – Zresztą w każdą sobotę czytamy niedzielne Słowo Boże i rozmawiamy o tym. A w niedzielę wieczorem znów się spotykamy, żeby zwyczajnie pogadać, albo razem idziemy do kina – opowiada 17-latek. Młodzieżowy Ruch Rycerstwa Niepokalanej jest znany w okolicy z imprez świetnie zorganizowanych. W Dzień Dziecka na przykład w ogrodzie klasztornym maluchy szaleją pod okiem młodych rycerzy. A w lipcu, w odpust parafialny, rusza zawsze akcja: „Rycerska młodzież dzieciom”.

MICHAŁ W MI3
Św. Maksymilian przewidział trzy stopnie przynależności do Rycerstwa Niepokalanej. Najwyższy z nich to MI3. Należą do niego zakonnicy, osoby konsekrowane, czyli takie, które swoje życie poświęciły Bogu i ci, którzy swój czas mogą i chcą dać na służbę Maryi. Z Lęborka tylko Michał Dąbrowski należy do Apostolskiej Grupy Rycerskiej, która służy Maryi w stopniu MI3. – Jeździmy po całym kraju – opowiada Michał. – Pomagamy nieraz młodzieży dobrze przeżyć rekolekcje. Organizujemy zjazdy rodzin rycerskich. A teraz przygotowujemy się do wyjazdu na Światowe Dni Młodzieży w Madrycie. Nagraliśmy przedstawienie o Cudownym Medaliku – dodaje Michał i pokazuje garść płyt z fi lmem. – I chcemy go tam zaprezentować.

Rycerstwo Niepokalanej
Założył je 16 października 1917 r. w Rzymie św. Maksymilian Kolbe. Rycerstwo określa się literami MI. To skrót łacińskich słów Militia Immacultae, co znaczy Milicja Niepokalanej. Gdy w 1919 r. Benedykt XV udzielił swojego błogosławieństwa członkom Milicji Niepokalanej, dzieło ojca Maksymiliana trafiło do Polski. Należących do MI nazywa się rycerzami Niepokalanej. To oznacza, że każdy z nich zdecydowany jest podjąć walkę z szatanem, której przewodzi Maryja. Dlatego Rycerze Niepokalanej noszą Cudowny Medalik, na którym Niepokalana miażdży stopą węża, czyli szatana. Centrum Narodowe Rycerstwa w Polsce mieści się w Niepokalanowie, gdzie działał św. Maksymilian. Do Rycerstwa Niepokalanej należeć mogą dzieci, młodzież i dorośli.