Cracovia pany

Adam Śliwa

|

MGN 05/2011

publikacja 08.04.2011 11:48

Nie FC Barcelona, nie Manchester United ani nawet nie Juventus Turyn był ulubionym klubem Karola Wojtyły. Papież od… zawsze najbardziej kibicował krakowskiej Cracovii.

Cracovia pany Piotr Bania wręcza papieżowi koszulkę Cracovii fot. PAP

Kilka razy przekładano spotkanie papieża z piłkarskim klubem Cracovia. Aż w końcu oczekiwanie przerwał dźwięk telefonu – przyjeżdżajcie. Jan Paweł II spotkał się z piłkarzami trzy miesiące przed swoją śmiercią. Kilku uczestników tego niezwykłego spotkania zapytaliśmy, jak wspominają tamte chwile.

MOJA CRACOVIA
Wszyscy są zgodni. Tamtego przeżycia nie da się opisać słowami. Audiencja Cracovii była ostatnią, jakiej papież udzielił polskiej grupie. Na następne zabrakło mu już sił. – Papież był już wtedy naprawdę w złym stanie – wspomina prof. Janusz Filipiak, prezes Cracovii. W końcu jednak się udało. Grupa liczyła około 100 osób. Jana Pawła II wprowadzono do Sali Klementyńskiej na specjalnym fotelu. – Moja 10-letnia córka aż trzęsła się cała ze wzruszenia – opowiada prezes Cracovii – a i dla nas było to ogromne przeżycie. Miałem zaszczyt w imieniu wszystkich przemówić do Ojca świętego. A do zdjęcia mogłem usiąść obok Jana Pawła II. Gdy fotograf robił nam zdjęcie, papież dotknął mojego ramienia i wyszeptał: „Cracovia Pany”. Wszystkich rozbawił. Jan Paweł II nigdy nie zapomniał o klubie swojej młodości. Wiele razy przybywających z Krakowa gości pytał: „Jak tam moja kochana Cracovia?”.

SIŁY NA 100 LAT
Kapitanem drużyny podczas tamtego spotkania był Piotr Bania. W imieniu klubu wręczył Ojcu Świętemu koszulkę Cracovii z numerem 1 i napisem: Karol Wojtyła. – Na początku papież pobłogosławił nam – wspomina piłkarz. – Byłem tak blisko… To niesamowite przeżycie. Jakby nie z tego świata. Trudno to wyrazić słowami. Miałem przygotowanych kilka słów, ale… wszystko zapomniałem – dodaje Piotr Bania. Czekaliśmy na Ojca Świętego w niesamowitej ciszy – wspomina piłkarz Marcin Bojarski. – Obok mnie stała żona i mój 3-letni synek Dawid, który nagle zaczął płakać. Bolał go ząb i nie mogliśmy go uspokoić. Gdy wjechał Jan Paweł II, Dawid zamilkł. Był tak wpatrzony w Ojca Świętego, że zupełnie zapomniał o zębie i o płaczu. – To było jedno z najważniejszych wydarzeń w moim życiu – dodaje piłkarz. Na spotkaniu z papieżem był też wtedy kapelan Cracovii ks. Henryk Surma. – Nie wszyscy mogli przyjechać do Rzymu – opowiada. – Dlatego przywieźliśmy papieżowi zdjęcie kibiców trzymających transparent: „Ojcze Święty, pozdrawia Cię Twoja Cracovia”. Spotkanie zakończyło się po 23 minutach, ale dało nam sił na następne 100 lat.

PRZERWANE ROZGRYWKI
Piłkarze Cracovii nie zapomnieli, jak ważni byli dla Jana Pawła II. Gdy dowiedzieli się, że Ojciec Święty umiera, nie chcieli grać. Byli wtedy na zgrupowaniu. Toczyły się rozgrywki ligowe. Cracovia miała zaplanowany mecz z Odrą Wodzisław. Razem z trenerem zdecydowali, że nie zagrają. Byli pierwsi. Potem inne kluby też zaczęły rezygnować z meczy. – Jan Paweł II chyba nadal opiekuje się swoją Cracovią – mówi Marcin Bojarski. – Pamiętam, jeden bardzo ważny mecz z Legią Warszawa, kilka dni po śmierci papieża. Na samym końcu remisowego spotkania w 93 minucie przeciwnicy mieli rzut karny. W tej beznadziejnej dla nas sytuacji nie wykorzystali go. Kilkanaście sekund później, w 94 minucie strzeliłem bramkę i wygraliśmy. Miałem przygotowaną wtedy koszulkę „Dziękujemy za wszystko Ojcze Święty”. W tym roku piłkarze Cracovii, kibice i sportowcy z całej Polski podziękują w Łagiewnikach za beatyfikację Jana Pawła II.

Cracovia
Najstarszy, nieprzerwanie działający polski klub piłkarski. Powstał w 1906 roku. Zdobył 1 Mistrzostwo Galicji i 5 tytułów Mistrza Polski. Od strojów w biało-czerwone paski nazywani są często „Pasami”. Karol Wojtyła po raz pierwszy zobaczył Cracovię na pokazowym meczu w Wadowicach. Od tego czasu stał się wiernym kibicem tego klubu. Jako papież dwa razy spotkał się z Cracovią: w 1996 r. i tuż przed swoją śmiercią w 2005 r.