Tu-154, którym lata polski prezydent, to stara maszyna. Po wycofaniu concordów, to najszybszy pasażerski samolot na świecie.
Za chwilę wsiądzie tu VIP
fot. TOMASZ GOŁĄB
Prędkość przelotowa Tutki to 940 km/h, a zdarzyło się, że lecąc w sprzyjających prądach powietrza, zbliżył się do prędkości dźwięku – mówi ppłk Dariusz Sienkiewicz, szef sztabu 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, który odpowiada za koordynację oraz planowanie lotów z polskimi VIP-ami. Razem zwiedzamy prezydenckiego tupolewa. W kokpicie pracują inżynierowie i technicy. – Podobno czasem pożyczacie ten samolot pilotom? – zagaduję. – Przychodzą i biorą... – śmieje się z jeden z mechaników.
To mała górka i trudno ją było znaleźć na mapie, więc papież pokazywał, którędy mamy lecieć – wspomina lotnik. Mjr Borowy, starając się w 1982 r. o przyjęcie do jedynej w Polsce szkoły wyższej, kształcącej pilotów wojskowych w Dęblinie, marzył, że zasiądzie za sterami bojowego odrzutowca. Na przeszkodzie stanęła niewielka, ale – co gorsza – postępująca wada wzroku. Dzięki pierwszemu i jedynemu polskiemu kosmonaucie gen. Mirosławowi Hermaszewskiemu młodego lotnika nie wyrzucono ze Szkoły Orląt, tylko skierowano do szkolenia helikopterowego. – Początkowo bolało, ale po latach widzę, że to był dobry krok – mówi mjr Borowy, który od 14 lat przewozi polskich VIP-ów.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł