Przyjście Lilki na świat było spełnieniem marzeń Agaty. Razem były tylko dwa dni.
Agata Mróz-Olszewska
fot. PAP / EPA / ANDY RAIN
Ostatni rok, dwudziesty szósty rok życia Agaty Mróz, reprezentantki Polski w siatkówce, był pomieszaniem szczęścia z wielkim cierpieniem. W tym wielkim bólu i równie wielkiej radości był z nią kochający mąż Jacek Olszewski. A w ostatnich dwóch miesiącach również upragniona córka Liliana.
Agata mama
A potem właściwie od razu zaczęło się leczenie, szpital. – Cztery dni przed kwalifikacją do przeszczepu okazało się, że Agata jest w ciąży – opowiada pan Jacek. – Stwierdziliśmy, że to jakiś znak. Traktowaliśmy to jako dar od Boga. Ale wszystko przemawiało za tym, by dziecko usunąć. Prawo dawało im taką możliwość ze względu na chorobę Agaty, a lekarze też to zalecali, bo właśnie znalazł się dawca szpiku. – Po pierwszym USG, kiedy zobaczyliśmy, że dziecko rozwija się prawidłowo – wspomina pan Jacek – kiedy usłyszeliśmy bicie jego serca, byliśmy pewni: dziecko się urodzi. Liliana przyszła na świat dwa miesiące wcześniej. Agata była coraz bardziej słaba i czekaliśmy tylko na właściwy termin, by dziecko mogło już samo żyć, a Agata mogła zacząć leczenie – tłumaczy pan Jacek. – Szkoda, że tak krótko mogła się cieszyć Lilką. Widać Bóg miał inne plany... Tylko przez dwa dni były razem w domu. Właściwie cały czas siedziała nad łóżeczkiem. Nawet nie spała – tak bardzo się cieszyła. Chyba do końca nie mogła uwierzyć, że Lilka się urodziła. To było najwspanialsze, co ją w życiu spotkało i nigdy tego nie pożałowała.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł