Skuterem pędzi na lotnisko. Przesiada się na samolot. Serialowej roli uczy się w drodze do… Azji.
– Najpierw jest marzenie. Potem przygotowanie do podróży – opowiada Tadeusz Chudecki
fot. JAKUB SZYMCZUK
Tadeusz Chudecki gra obecnie w pięciu teatrach i w serialu. Gdy tylko ma kilka wolnych dni, wyrusza w podróż. W Europie odwiedził już wszystkie kraje. – Bo Europa jest malutka – śmieje się Chudecki. – Ale na świecie nie byłem jeszcze w większości państw – dodaje.
KOCHAM JĘZYKI
W pociągu czy w samolocie pan Chudecki przygotowuje się do kolejnej roli albo uczy się języka obcego. Zna ich aż osiem: angielski, włoski, francuski, niemiecki, hiszpański, portugalski, rosyjski i szwedzki. – Angielskiego nauczyłem się w szkole, a włoskiego od żony Włoszki. Z każdym kolejnym było już prościej – śmieje się pan Tadeusz. – W Portugalii zobaczyłem kiedyś bibliotekę plażową – opowiada. – Pożyczałem książeczki dla dzieci, niby dla mojego Szymona... I uczyłem się języka z tych książeczek. Każdą wolną chwilę wykorzystuje, aby się uczyć. – Słowniki, rozmówki, programy komputerowe – jest wiele sposobów, by szlifować język – mówi. We Włoszech ma wielu przyjaciół dzięki... wpadce językowej. – To była Niedziela Palmowa w Ziemi Świętej – opowiada. – Mieszkałem wtedy z żoną Luizą we Włoszech. Z grupą Włochów wybraliśmy się na pielgrzymkę. Ponieważ jestem aktorem, poproszono mnie, żebym przeczytał po włosku fragment Ewangelii o Męce Pana Jezusa. Gdy dobrnąłem do miejsca, w którym lud mówi do Piłata: „Ukrzyżuj Go”, wydarzył się dramat. Zamiast przeczytać Crucifi ggetelo, połknąłem dwie sylaby i wypowiedziałem friggetelo, czyli „Usmażcie Go”. Od tamtej pielgrzymki minęło 20 lat, a ja wciąż słyszę od Włochów: „Taddeo, pamiętasz, jak smażyłeś Pana Jezusa w Ziemi Świętej?” – wspomina podróżnik.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł