Za pierwszym razem każdy się boi. Traci grunt pod nogami i zaczyna lecieć w dół. Nagle delikatne szarpnięcie i opada powoli. Chce spróbować jeszcze raz.
Rafał Grabowski już na ziemi. Za kilkanaście minut wraca z powrotem do samolotu
fot. ROMAN KOSZOWSKI
Mały samolot z hukiem silnika odrywa się od płyty lotniska. W środku, w specjalnych kombinezonach, kaskach i ze spadochronami w plecakach, pasażerowie w jedną stronę. Wysokość: 4 kilometry nad ziemią. Otwierają się drzwi. W samolocie huczy wiatr. W dole powoli przesuwają się pola i łąki. W tej chwili jeszcze można się wycofać, ale w drzwiach samolotu byłoby to już niebezpieczne, wtedy trzeba skoczyć – tłumaczy Rafał Grabowski, doświadczony instruktor spadochronowy ze szkoły Omega. – To tylko 6 minut, a daje śmiałkom mnóstwo adrenaliny i świetnej zabawy. Trzeba tylko odwagi.
Dla początkujących świetnym pomysłem jest skok w tandemie. W takim skoku na plecach zamiast spadochronu mamy przypiętego instruktora. Szkolenie trwa jedynie 15 minut i nie trzeba się niczym martwić, tylko czerpać radość ze skoku, choć bez strachu się nie obejdzie. – Trudno w to uwierzyć, ale skoki spadochronowe są bardzo bezpiecznym sportem – mówi Rafał. – Przed grawitacją chroni nas główny spadochron. Jeżeli on zawiedzie, mamy zawsze zapasowy. Gdyby coś się stało i nie otworzymy czaszy, specjalne urządzenie automatycznie zrobi to za nas na bezpiecznej wysokości.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł