Pod koniec życia Jan Paweł II powiedział podobno, że chciałby zobaczyć jeszcze dwa miejsca. Oba w Bieszczadach.
Ksiądz Wojtyła na bieszczadzkim szlaku.
fot. Z KSIĄŻKI „ZAPIS DROGI”
Nie wiadomo, o jakich miejscach mówił Ojciec Święty, ale na pewno wśród wielu szlaków, którymi wędrował, Bieszczady były szczególnie drogie i bliskie Jego sercu. Odwiedzał je jako ksiądz, jako biskup i jako kardynał wiele razy. Odpoczywał tu sam i w gronie przyjaciół. Czasem nawet z Mazur przyjeżdżał jeszcze, choćby na krótko, w ukochane Bieszczady. W górach zawsze czuł się blisko Boga – u siebie. Cztery lata temu, 3 maja w Zagórzu na Podkarpaciu otwarto jeden z odcinków bieszczadzkiego Szlaku Papieskiego.
MŁODZIEŻ Z WUJKIEM
Niemal każda wyprawa zaczynała się albo kończyła na dworcu kolejowym w Zagórzu. Innej możliwości wtedy, zaledwie kilka lat po zakończeniu II wojny światowej, nie było. No, chyba że ktoś podwiózł furmanką, bo na samochód raczej nie można było liczyć. Z Zagórza jechało się pociągiem dalej: do Łukawicy albo do Komańczy. Natomiast do Cisnej czy Ustrzyk Górnych udało się czasem złapać jakiś autobus. Przyjaciele Jana Pawła II, wtedy młodzież z Krakowa, wędrujący z ks. Wojtyłą nazywanym przez nich Wujkiem, mijali opustoszałe często po wojnie wsie. Trasy były więc długie, a plecaki bardzo ciężkie, przeładowane, ważące nieraz nawet 20 kilogramów. Po drodze nie było sklepów. Chleb dowożono raz w tygodniu. Wszystko trzeba było nieść na plecach. Ale to nie zniechęcało. Piękne Bieszczady tak zachwycały, że wciąż tu wracali.
DOBRE TOWARZYSTWO
Innym razem zatrzymali się na nocleg niedaleko Dukli. „Mieliśmy spać w gospodarstwie wiejskim – wspomina Maciej Korbicki w książce „Zapis drogi”. – Oczywiście na sianie. Pod wieczór do izby, w której przebywaliśmy wspólnie z gospodarzami, niespodziewanie weszło dwóch milicjantów. Sprawdzali dokumenty i gdy podeszli do ubranego po cywilnemu, bardzo się zdziwili, że mają do czynienia z księdzem i że młodzież wędruje w takim towarzystwie. Pomogło nam zaświadczenie z PTTK, że wędrujemy w celach turystycznych. Na odchodnym kazali nam iść w stronę Dukli, a nie jak planowaliśmy, przez góry”. Okazało się potem, że na tym terenie zrzucono większą ilość ulotek przeciw nowemu ustrojowi w Polsce i stąd kontrole milicji i Służb Bezpieczeństwa. Na szczęście mieszkańcy o wszystkim powiedzieli wędrowcom, którzy starali się mij ać z daleka patrole milicji w drodze do Dukli.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł