Z piwnicy do nieba

Piotr Sacha

|

MGN 11/2010

publikacja 15.10.2010 10:58

Nie oddasz mi się, to cię zastrzelę – usłyszała 16-letnia Słowaczka. Gdy radziecki żołnierz strzelił z karabinu, zawołała jeszcze tylko: „Jezus, Maria, Józef...”.

Z piwnicy do nieba Ostatnią chwilę życia Anki Kolesárovej namalował Viktor Belcik fot. HENRYK PRZONDZIONO

Przez Słowację przechodził wojenny front. Mieszkańcy słowackiej wsi Vysoká nad Uhom, leżącej blisko granicy z Ukrainą, ukrywali się w piwnicach swoich domów. W środę, 22 listopada 1944 r., Anka Kolesárova wyspowiadała się i przyjęła Komunię świętą. Tego dnia Kościół wspominał świętą Cecylię, dziewicę i męczennicę pierwszych wieków.

FIOŁKI W GROBIE
W Vysokiej nad Uhom nie tylko tata Anki nazywał się Ján Kolesár la odróżnienia jego nazywano Hruška, co znaczy gruszka. Czasem Ankę też ktoś zawołał – „Hruškova!”. W 1957 roku Hruška zmarł. Kolesára pochowano przy córce i żonie. Zdarzyło się wtedy coś niezwykłego. Gdy grabarz kopał ziemię, okazało się, że w dole rosły kwiaty. – Nie mogłam być na tym pogrzebie. Ale znajoma zapewniała, że w grobie Anki widziała fiołki – mówi pani Mária. Wtedy ojciec Michal Potocký, jezuita, który pochodził z Vysokiej, postanowił, że historia Anki nie może zostać zapomniana. Poprosił, by ci, którzy pamiętali, jak zginęła, opisali to zdarzenie. – W naszym kraju był wtedy komunizm – wspomina Mária Bérešova. – Nie można więc było mówić głośno o Ance. Tym bardziej że zabił ją Rosjanin. – Ale w domach – dodaje – każdy wiedział, co stało się 22 listopada 1944 roku.

ANKA JAK KAROLINA
O Ance Kolesárovej zaczęto w Vysokiej mówić głośniej dopiero gdy upadł komunizm. A w 2004 roku, 60 lat po tragicznych wydarzeniach, ruszył jej proces beatyfi kacyjny. Obecnie do grobu Anki przyjeżdżają uczniowie i studenci z całej Słowacji, a nawet z zagranicy. Gitka Skrašiková mieszka w sąsiednich Pavlovcach nad Uhom. Po raz pierwszy o Ance Kolesárovej usłyszała, gdy miała 14 lat. Dziś uczy w tutejszej szkole podstawowej. – Jej historia bardzo wpłynęła na moje życie – przyznaje nauczycielka. – Podczas studiów dla większości moich rówieśników czystość serca była tylko głupim hasłem. Oni mieli swoich idoli, piłkarzy, piosenkarki. Moim wzorem była Anka. Janko Hrésko dowiedział się o Ance od babci, która mieszka w Vysokiej. – Tu zrozumiałem, czym jest czystość – mówi Janko. – Przykład Anki bardzo mi pomaga. Obiecałem Bogu, że wytrwam w czystości przedmałżeńskiej. – Mam nadzieje, że kiedyś przyjadę tu razem z moją dziewczyną – dodaje 19-latek. – Jesteście z Polski? – pytają młodzi Słowacy. – Wy macie Karolinę, a my Ankę. Rzeczywiście podobieństwo Anki Kolesárovej do naszej Karoliny Kózkówny jest wyraźne. Obie wychowały się w maleńkich wioskach. Obie kochały Różaniec. Obie jako 16-latki oddały swoje życie, broniąc czystości. Karolinę zabił rosyjski żołnierz na początku I wojny światowej. Ankę zastrzelił żołnierz radziecki pod koniec II wojny światowej. Młodzi Słowacy modlą się, by Ankę, tak jak Karolinę, ogłoszono błogosławioną. 

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.