Gdy w starożytnym Rzymie męczono za wiarę św. Wawrzyńca, ten, przypalany na żelaznej kracie, miał żartować: „Obróćcie mnie na drugi bok, bo z tej strony już się dobrze przysmażyłem”. Humor w takiej sytuacji? Czy to możliwe? Tak – z łaską Bożą.
Jan Paweł II często droczył się z tłumem. Skandowanie: „Niech żyje papież” przekręcił na: „Niech żyje łupież”. Gdy ludzie witali go okrzykiem: „Witaj w Licheniu”, twierdził, że to „Witaj, ty leniu”. Na zdjęciu papież w 1999 roku w Wadowicach wspomina z uśmiechem swoją młodość. To wtedy wypowiedział słynne zdanie: „Po maturze chodziliśmy na kremówki”
EAST NEWS/WOJTEK LASKI
Thomas More był osłabiony długim pobytem w więzieniu. Nie miał dość sił, żeby wejść na szafot, na którym czekał kat z toporem. Wyciągnął rękę do ofi cera. – Kawalerze, podaj mi rękę. Z zejściem sam sobie poradzę – zażartował. Stojąc już na podwyższeniu, zwrócił się do zebranych: „Umieram, oddany Bogu i królowi, ale Bogu przede wszystkim”. Odmówił modlitwę „Zmiłuj się nade mną, Boże”, a potem uścisnął kata. – Bądź dzielny, ja się nie boję, ale ty uważaj, bo mam bardzo krótką szyję. Tu idzie o twój honor – powiedział osłupiałemu oprawcy. Gdy położył głowę na pniu, zauważył, że przygniata swoją długą brodę, która wyrosła mu w więzieniu. Oswobodził ją więc ze słowami: „Utnijcie mi głowę, ale nie brodę, bo ona nie popełniła zdrady”.
BRZYDKI, ALE WESOŁY
Kto ma prawdziwą radość, przede wszystkim umie śmiać się z siebie. Znakomity był w tym błogosławiony Angelo Roncalli – Jan XXIII. Po wyborze na papieża usłyszał, jak jakaś kobieta zawołała: „Jaki on gruby i brzydki!”. Papież uśmiechnął się i powiedział: „Droga pani, konklawe to nie konkurs piękności”. Nieco później, podczas sesji fotograficznej, westchnął: „Gdyby Bóg wiedział, że mam być papieżem, na pewno uczyniłby mnie bardziej fotogenicznym”. Żarty, rzecz jasna, trzymały się go również wcześniej. Dzięki nim radził sobie w sytuacjach krępujących. Jako nuncjusz apostolski w Paryżu musiał bywać na imprezach z udziałem dyplomatów i ich żon. Mówiono, że kiedyś spotkał nadmiernie wydekoltowaną panią, i podał jej jabłko. – Proszę zjeść, nalegam – powiedział. – Dlaczego? – zdziwiła się dama. – Bo Ewa po zjedzeniu jabłka zorientowała się, że jest naga. Gdy został patriarchą Wenecji, mieszkańcy miasta zorganizowali mu wspaniałe przyjęcie. Płynął gondolą, otoczony wiwatującymi tłumami. Nagle przelatująca mewa pobrudziła jego kardynalski płaszcz. Powstała niezręczna sytuacja. Ale Roncalli, niezrażony, spojrzał w niebo i zauważył: „Jakie to szczęście, że krowy nie fruwają”. Gdy już był papieżem, zapytano go, ile osób pracuje w Watykanie. – Mniej więcej połowa – odpowiedział.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł