9 miesięcy w buciku

Piotr Sacha

|

MGN 02/2011

publikacja 14.01.2011 14:04

Pod koniec wakacji oazowiczom urodzi się spora gromadka dzieci. – Zrobimy New Born Baby Party! – zapowiadają.

9 miesięcy w buciku Bucik z włóczki przypomina każdemu o codziennej modlitwie fot. ROMAN KOSZOWSKI

W październiku dzieci chodziły na Różaniec i w małogościowej akcji zbierały grosze na samochód dla rówieśników z Zambii – wspomina ks. Mateusz Dudkiewicz. – Zależało mi, żeby nie zrezygnowały z modlitwy różańcowej – dodaje. – Przeczytałem w „Małym Gościu” o młodzieżowym Żywym Różańcu w Zabawie. Później pojawił się pomysł akcji „Bucik”. Oazowicze z parafi i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Zebrzydowicach niedaleko Cieszyna zaczęli rozdawać dziergane z włóczki buciki i namawiać do duchowej adopcji dziecka poczętego.

ROZWIĄŻ RÓWNANIE
– Bucik to tylko kolorowy gadżet – mówi Ania Wija. – Ma przypominać o modlitwie – dodaje. Uczniowie wpinają buciki w pęk kluczy, mocują przy piórniku, na gitarze, przy lampce na biurku lub na tablicy korkowej. Tak, by go widzieć w każdej chwili. Bo obiecali, że codziennie będą się modlić za nienarodzone dziecko. Akcja ruszyła 1 grudnia. Wtedy pojawiły się tajemnicze plakaty z dziwnym równaniem matematycznym: 20×10/9×(1 w butach)×20. W szkole każdy głowił się nad rozwiązaniem. Dopiero kolejny plakat wyjaśnił, o co chodzi: „Dwudziestu śmiałków odmawia dziesiątek różańca przez dziewięć miesięcy za nienarodzone dziecko, aby bucik nie był pusty”. – Pierwszego dnia w „Buciku” było 20 osób. Po tygodniu – 500. A teraz modlimy się za 1000 dzieci – mówi Ania. – „Bucik” od początku ma swoje konto na portalu Facebook. Dzięki temu dołączają do niego nie tylko mieszkańcy z Zebrzydowic czy sąsiednich miejscowości, ale z różnych zakątków kraju. A jedna osoba mieszka nawet w Nowym Jorku.

ZBIERZ EKIPĘ
Akcja połączyła też pokolenia. – Zaproponowałem tę modlitwę w swoim domu – opowiada gimnazjalista Miłosz Szatanik. – Dołączyła się siostra i mama. – Pytałem też w szkole. Nieraz koledzy odpowiadali, że modlą się już w innym „buciku” – śmieje się Miłosz. – Najmłodszym w mojej grupie jest chłopak z pierwszej klasy podstawówki – dodaje. – A ja modlę się w jednym „buciku” z babcią, mamą i dwójką braci – mówi Julka Brzóska. – Babcia zapytała też swoją koleżankę i tak uzbierało się 20 osób – dodaje licealistka. – Co trzeba zrobić, by do was dołączyć? – pytam organizatorkę akcji. – Trzeba znaleźć kolejnych 19 osób – odpowiada Ania Wij a. – Każda ekipa ma swojego lidera. Lider dostaje bucik dla wszystkich osób w grupie i tekst modlitwy – dodaje tegoroczna maturzystka. – Uczestnicy akcji przyrzekają, że zaadoptują duchowo poczęte dziecko. Codziennie odmawiają specjalną modlitwę i jeden dziesiątek Różańca, żeby dziecko było bezpieczne, żeby mogło się urodzić i pięknie żyć. – To taki mix – uśmiechają się oazowicze z Zebrzydowic. – Duchowa adopcja plus Żywy Różaniec. Potrzeba 20 osób w ekipie, bo tyle jest tajemnic Różańca – wyjaśniają.

PAMIĘTAJ O STAWCE
– Kiedyś na religii nasza katechetka opowiadała o duchowej adopcji dziecka poczętego i miała ze sobą maleńki bucik z włóczki – wspomina Ania. – Przypomniałam sobie o tym. Później pomysł gonił pomysł. Pierwsze 115 bucików wykonała pani Bernadeta Holeksa. Chętnych na buciki przybywało, a pani Bernadeta… złamała rękę. – Wtedy spotkaliśmy zaprzyjaźnioną siostrę Bonawenturę – mówi ks. Mateusz. – Opowiedzieliśmy jej o „Buciku” a ona na to, że ma setkę takich bucików u siebie. Dostała je od 82-letniej pani. Ta pani zrobiła dla nas jeszcze kolejną setkę – dodaje. Ksiądz Mateusz opowiedział o akcji podczas kazania i w produkcji bucików pomogły potem mieszkanki Zebrzydowic. Akcja „Bucik” to poważna sprawa. Oazowicze są tego pewni. Na plakacie piszą: „Zapomnij , że zapomnisz o modlitwie. Stawka jest wysoka. Tu chodzi o życie!”.

PRZYJDŹ NA PARTY
Oprócz bucików uczestnicy co pewien czas otrzymują inne „przypominajki”. W styczniu dostali sznurówkę. – Co miesiąc wiążemy na niej jeden węzełek. Jak uzbiera się dziewięć, wtedy urodzi się dziecko – wyjaśnia Ania. Sznurówka bez węzłów ma 36 cm długości i łatwo można ją sobie zawiązać na ręce. Liderzy grup co miesiąc nie tylko przekazują gadżety, ale odpowiadają też za zmianę tajemnic Różańca i przypominają, na jakim etapie rozwoju są dzieci. 21 grudnia Ania pisała na Facebooku o 21. dniu życia dziecka pod sercem mamy. – Pamiętam z „Małego księcia”, że jeśli coś nazwiemy, to staje się nam bliższe – opowiada Justyna Szewczyk. – Dlatego nazwałam moje a d optowa ne dziecko. Nazywa się Ania – dodaje. – Moje też ma tak na imię! – ożywia się Julka. – Imiona pomagają nam wyobrazić sobie, że to konkretna osoba, a nie jest jakiś płód – tłumaczy Justyna. 31 sierpnia minie równo 9 miesięcy od chwili, gdy pierwsze osoby włączyły się do modlitwy. – Wtedy będzie New Born Baby Party! – śmieje się Ania. Na koniec wakacji zrobimy imprezę. Przecież urodzi się nam 1000 dzieci! – A co później? – dopytuję. – Jesteśmy otwarci na nowe historie. Podpowiedziane z góry!

Jeśli chcesz dołączyć do „Bucika”, informacji szukaj na Facebooku lub pisz na aniawija@op.pl