Święta rodzina na ulicy

Agata Puścikowska

|

MGN 02/2011

publikacja 14.01.2011 14:00

Najpierw były jasełka w szkole. Potem przedstawienie w teatrze. Teraz Orszak Trzech Króli idzie ulicami miasta. Nie tylko Warszawy

Święta rodzina na ulicy Byli też zupełnie mali pastuszkowie - chłopcy z grupy pięciolatków i zerówki oraz anioły - niewidome dzieci z Lasek. fot. Jakub Szymczuk

Pięć lat temu w męskiej szkole Żagle w Warszawie, prowadzonej przez Stowarzyszenie Sternik zorganizowano przedstawienie o Narodzeniu Pana Jezusa. Z roku na rok chętnych do odgrywania tego wydarzenia przybywało. Przedstawienie przeniosło się więc do jednego z warszawskich teatrów. Jednak znów okazało się, że teatr pęka w szwach. Stało się jasne: mieszkańcom Warszawy brakuje jasełek z prawdziwego zdarzenia. Szkoła postanowiła przenieść je na ulice. I pomysł chwycił. Po raz pierwszy w tym roku Orszaki podobne do warszawskiego, przeszły przez Poznań, Wrocław, Kraków, Gdańsk i Szczecin.

Debiut dziewcząt
Pierwszy Orszak Trzech Króli, w którym uczestniczyli chłopcy ze Sternika, ich rodzice i nauczyciele, sprowadził na ulice Starego Miasta kilka tysięcy mieszkańców Warszawy! Chłopcy podzieleni na trójkolorowe orszaki: Kacpra, Melchiora i Baltazara symbolizowali Europę, Azję i Afrykę. Szli przed Królami, trzymali w dłoniach miecze, włócznie, śpiewali kolędy i radośnie wykrzykiwali: „Europa semper Fidelis” (Europa zawsze wierna) albo „Do Jezusa, i Maryi!”. Kolorowy, radosny marsz do Świętej Rodziny tak spodobał się mieszkańcom, że rok temu, na drugim Orszaku, aktorów i mieszkańców miasta, było już ponad 10 tysięcy. W tym roku do Szkoły „Żagle” dołączyło 15 innych. Między innymi niewidome dzieci ze szkoły w Laskach, które zrobiły furorę jako aniołowie. W białych strojach prowadzili 5-, 6-letnich pastuszków. W tegorocznym orszaku po raz pierwszy też uczestniczyły dziewczęta, które wcieliły się w postaci pięknych dwórek.

Diabły z aniołami
Na trasie przemarszu (od placu Zamkowego do placu Piłsudskiego) diabły próbowały poprowadzić orszak w złym kierunku, a aniołowie przeciwnie, kierowały wprost do Betlejem. Na Trzech Króli czekał też zły Król Herod, którego odegrał aktor Jarosław Kopaczewski. Mieszkańcom miasta witającym orszak, a potem idącym za Trzema Królami, rozdano papierowe kolorowe korony. Miały one przypominać, że wszyscy mamy być królami w drodze do Betlejem. W tym roku rozdano aż 25 tysięcy koron! Na końcu trzy grupy orszakowe z Trzema Królami na czele złożyły hołd Świętej Rodzinie. Aktorzy i muzycy śpiewali pastorałkę specjalnie przygotowaną na orszak, a potem wszyscy, jak jedna wielka rodzina, kolędowali Dzieciątku.