Dźwieki z nieba ściągnięte

Piotr Sacha

|

MGN 11/2009

publikacja 20.10.2009 14:55

Nie brakuje zespołów, które śpiewają na swoją chwałę. Ale jeśli się dobrze rozejrzymy, zobaczymy również takie, które śpiewają na chwałę Pana Boga.

Gdy jedni przed koncertem różnymi sposobami próbują wprowadzić się w dobry nastrój, drudzy modlą się wspólnie przed występem, by posłużył się nimi Bóg. Na chrześcijańskiej scenie wcale nie jest jednolicie i nudno. Każdy może tam znaleźć coś w swoim ulubionym stylu muzycznym. Jest radosny gospel, pulsujące reggae, gitarowy rock, miksujący hiphop, skoczny folk i łagodny pop.

A tym, co łączy wszystkie zespoły, jest ich szczerość. Bo śpiewają o tym, w co wierzą i czym żyją na co dzień. W małogościowym „Kalendarzu na dobry wzrok” znajdziecie 12 wykonawców, którzy na scenie dzielą się swoją wiarą. Zapytaliśmy ich, dlaczego to robią. I jeszcze coś. Na naszej dwunastce lista muzyków chrześcijan oczywiście się nie zamyka. To bardzo długa lista. Ciągnie się przez wiele polskich miast i miasteczek.

Full Power Spirit Full Power Spirit
fot. ALEX PAVLOVIĆ
Full Power Spirit

W hip-hopie bardzo podoba nam się szczerość. Tu nie mówi się o rzeczach, z którymi nie ma się wiele wspólnego. My również dzielimy się tym, co dla nas ważne – naszą wiarą. Bardzo wiele zawdzięczamy Panu Bogu. To On nas prowadził i prowadzi każdego dnia. Dlatego nasza muzyka może być również taką formą słowa: „dziękuję”. Sporo jeździmy po kraju, spotykamy się z młodymi ludźmi.

Czasem ten kontakt jest trudny, bo mówimy o sprawach niełatwych. Ale bardzo często ci młodzi podchodzą po koncercie, chcą porozmawiać, albo na forach internetowych piszą, że cieszą się z naszego spotkania. Bardzo cenimy wolność, którą daje nam Pan Bóg. On nam jej nie odbiera nawet wtedy, gdy popełniamy błędy. Mówimy o tym na koncertach. Świat pokazuje młodym ludziom często tylko jedną stronę życia.

My pokazujemy tę drugą, tę, gdzie jest miejsce dla Boga. Zależy  nam, by nasi słuchacze podjęli konkretną decyzję: Czy wybrać drogę łatwiejszą, pozornie atrakcyjną, czy może trudniejszą, ale taką, która na 100 procent nie zawiedzie? Każdy musi zdecydować sam.

Magda Anioł Magda Anioł
fot. JAKUB SZYMCZUK
Magda Anioł

Swoją przygodę ze sceną zaczęłam od muzyki country. Wtedy traktowałam to przede wszystkim jako hobby. Dziś widzę, że było mi to potrzebne – przyzwyczajałam się do sceny i rozwijałam swój śpiew.

Ale gdy w 2000 roku zdobyliśmy z zespołem ważną nagrodę na Pikniku Country, powiedzieliśmy sobie: dosyć udawania kowbojów. Zaczęła się moja duchowa przemiana. Pomału zaczęłam odkry wać w sobie pragnienie dzielenia się swoją wiarą.

Dzisiaj o Panu Bogu śpiewam z potrzeby serca. Jestem Mu wdzięczna za to, że uratował moje życie. Dziękuję mu za najskromniejszy koncert – bez wielkiej sceny i tłumu fanów.

Bo odkąd muzyka przestała być dla mnie bogiem, nawet granie dla garstki ludzi w małym kościółku ma dla mnie wielki sens. Ufam, że podczas koncertów jest z nami Duch Święty.

Gdy przychodzi, mogę ze sceny długo mówić o tym, kim jest dla mnie Jezus. Ale zdarza się i tak, że trudno jest mi dać takie świadectwo. Wtedy pokornie milczę, wierząc, że to Jego wola.

Arka Noego Arka Noego
fot. PAP/WOJTEK SZABELSKI
Arka Noego

Psalm 8 mówi, że ustami dzieci i niemowląt głoszona jest chwała Boża. I to się stało w Arce Noego. Usta dzieci i niemowląt przemówiły.

To również szansa dla dorosłej części zespołu, żeby usłyszeć w bardzo prostym języku, jak Bóg nas kocha. Bo nie tworzymy muzyki dla dzieci. Śpiewamy dla wszystkich, którzy poszukują informacji o tym, że Bóg troszczy się o nas, jest dobrym ojcem.

Arka jest owocem tego, że je-steśmy w Kościele w różnych jego wspólnotach. Jest też owocem tego, że tworzymy rodziny wielodzietne. Od samego początku istnienia Arka Noego jest wydarzeniem spontanicznym. To znaczy, że nie mamy na przykład prób. O nic też nie zabiegamy. Arka nas samych wciąż zaskakuje.



40 i 30 na 70 40 i 30 na 70
fot. GRZEGORZ BIRQT MARKOWSKI
40 i 30 na 70

Nasz zespół powstawał przy ośrodku Duszpasterstwa Akademickiego „Wawrzyny” we Wrocławiu. Niektórzy z nas grali już wcześniej w innych zespołach. Do śpiewania o Panu Bogu zachęciły nas świadectwa nawróconych muzyków zespołu 2Tm2,3. Do naszych serc dotarła wtedy informacja, że powinniśmy wykorzystać swoje talenty, aby pracować dla Pana Boga. Śpiewając teksty piosenek, które pochodzą z Biblii, zaczynamy sami otwierać się na zawarte tam prawdy oraz sprawdzać według nich swoje życie.

Bo można przecież o czymś głośno mówić, ale żyć inaczej. Nasza muzyka, stwarza nam samym szansę, by spojrzeć na siebie ostrzejszym wzrokiem, w tym na swoje słabości i grzechy. I co najważniejsze, by spróbować naprawić to, co złe. Bo dopiero wtedy, gdy będziemy prawdziwi w tym, co robimy, nasza muzyka będzie mogła pozytywnie oddziaływać również na innych. Koncerty gramy w bardzo różnych miejscach. Zdarza się, że jesteśmy zapraszani także do więzień, zakładów wychowawczych czy ośrodków dla osób uzależnionych. Są to trudne koncerty, ale bardzo ważne. Wszyscy jesteśmy grzesznikami, często upadamy, a przecież pragniemy żyć w wolności

Trzecia Godzina Dnia Trzecia Godzina Dnia
fot. Henryk Przondziono
Trzecia Godzina Dnia

Kiedy powstawało TGD, na początku lat 80. XX w., nie było zbyt wiele takich grup. Publiczne przyznawanie się do Chrystusa nie było mile widziane. Na widok i brzmienie radosnych śpiewaków czy zestawu perkusyjnego w kościele wielu ludzi reagowało alergicznie. Dziś jest inaczej. Mamy przywilej śpiewać i modlić się na rynkach miast, przed tysiącami osób. Nasze gospelowe granie przyjmowane jest bardzo entuzjastycznie, a zespołów uprawiających muzykę z chrześcijańskim przesłaniem coraz więcej.

Przekonujemy się (i to nasz wielki skarb), że ludzie pochodzący z różnych środowisk kościelnych naprawdę mogą tworzyć wspólnotę, modlić się i działać razem. Przez te prawie 30 lat istniejemy dlatego,że chcemy uwielbiać Najwyższego. Czujemy, że to ma prawdziwy sens. Wiemy, że tylko Jemu należy się chwała. Muzyka pochodzi z nieba, niech więc do nieba wraca. Alleluja!

Dzieci z Brodą Dzieci z Brodą
fot. RAFAŁ GASIŃSKI
Dzieci z Brodą

Jesteśmy na polskiej scenie od dziesięciu lat. Początki zespołu to  wspólne kolędowanie z rodziną Brodów z Koniakowa i Antoniną  Krzysztoń oraz teledyski do programu „Ziarno”. Śpiewamy piosenki, które zbliżają do prawdy i dają nadzieję ludziom na co dzień  bombardowanym ideologią głoszącą, że liczą się tylko dobra materialne,  cierpienie nie ma sensu, a po śmierci nie czeka nas nic.

Jesteśmy zespołem, który jasno opowiada się za rodziną nie tylko w tekstach piosenek – do  grupy należy wiele dzieci z rodzin wielodzietnych. Mimo że piosenki  śpiewają dzieci, ich treść jest kierowana również do młodzieży i dorosłych. Ale nasze piosenki nie są uniwersalne, czyli że nie będą podobać  się wszystkim, gdyż niejednokrotnie „wkładamy kij   w mrowisko”.

Viola Brzezińska Viola Brzezińska
fot. KONRAD SIKORSKI
Viola Brzezińska

Dziś wiem, że byłabym nieszczęśliwa, gdyby moje życie potoczyło się tak, jak sobie je wymarzyłam w dzieciństwie. Bardzo chciałam wtedy być wielką gwiazdą, zdobyć sławę, być rozpoznawana na ulicy. 

Duży wpływ na to, o czym dziś śpiewam, miało wydarzenie sprzed lat, po którym zaczęłam się gorąco modlić i zrozumiałam, że dawcą moich talentów jest Pan Bóg, a nie ja sama. To była moja osobista rewolucja. Wiedziałam już wtedy, że nie mogę śpiewać o czymś mało ważnym.

Podczas koncertów zdarzają się również mocne duchowo chwile, gdy Pan Bóg dotyka mnie osobiście, szczególnie wtedy, gdy z jakichś powodów nie domagam. Bóg przecież lubi posługiwać się słabością. Nie czuję się ewangelizatorką. Właśnie taka a nie inna muzyka wypływa ze mnie, bo jestem osobą wierzącą. A jeśli komuś może to w jakiś sposób pomóc, to wspaniale.



Trąbki Jerycha Trąbki Jerycha
fot. KRZYSZTOF KUSZ
Trąbki Jerycha

Dzieci w Trąbkach Jerycha od małego śpiewają o Panu Bogu. Bo w ich domu zawsze obecne były piosenki rekolekcyjne czy oazowe. To dla nas coś bardzo naturalnego. Kiedyś na jedną próbę przyszły dziewczynki, które chciały występować w Trąbkach. Poprosiliśmy, aby śpiewały tak głośno, jak robią to w kościele. A one na to, że nie chodzą do kościoła. Nie mogły wtedy do nas dołączyć, bo my podpisujemy się pod tym, co znajduje się w naszych tekstach. Wciąż przekonujemy się, jak ważne jest to, że śpiewamy właśnie o Panu Bogu. W Szwajcarii graliśmy koncerty w dwóch szkołach.

W tym kraju szkoły są całkiem laickie, to znaczy, że nie ma w nich ani krzyży, ani nikt głośno nie mówi w szkole o Bogu. Gdy opowiadaliśmy dzieciom o niebie, nie przetłumaczono tego słowa jako heaven, czyli niebiosa, lecz jako sky, czyli niebo z chmurkami. Okazało się też, że mali Szwajcarzy w ogóle nie słyszeli o św. Franciszku. Tłumaczyliśmy im, kim był i gdzie żył. Potem poproszono nas, aby następnym razem skupić się raczej na muzyce niż na opowiadaniu..

Chili My Chili My
fot. FOTOKAI/MARCIN PERFUŃSKI
Chili My

Na początku miała być tylko jedna płyta, solowy projekt „Jacek Wąsowski i Chili My”. Ponieważ pojawiały się kolejne propozycje koncertów, pomyśleliśmy o zespole. W tamtym czasie nie było zbyt wiele grup, które śpiewałyby o sprawach wiary z takim lekkim przymrużeniem oka. Chcieliśmy, żeby przy naszej muzyce można było dobrze się bawić, ale jednocześnie, żeby towarzyszył jej taki chrześcijański przelot.

Pierwszy koncert zagraliśmy podczas Targów Katolickich w Warszawie. Występowaliśmy na schodach kościoła. Wokół było wielkie blokowisko. Graliśmy dość głośno. Proboszcz opowiadał później, że ktoś przyszedł do niego ze skargą, że robimy hałas. Spotkanie skończyło się dla tamtego człowieka... spowiedzią po wielu latach. W ten sposób Pan Bóg posłużył się w pewien sposób naszym graniem.

Julia i Grzegorz Kopala Julia i Grzegorz Kopala
fot. PIOTR FILIPIAK
Julia i Grzegorz Kopala

Śpiewamy o Panu Bogu, bo jesteśmy ludźmi wierzącymi. Etap śpiewania o sprawach mało ważnych mamy już za sobą. Poznaliśmy się blisko dwadzieścia lat temu w studiu piosenkarskim. Wiedzieliśmy o sobie, że Pan Bóg jest dla każdego z nas ważny. Nasza znajomość dojrzewała, a w nas dojrzewała Boża miłość i pragnienie, by śpiewać o tej miłości.

Wzięliśmy ślub, z czasem pojawiło się nasze pierwsze dziecko. Modliliśmy się o pracę dla nas. Odpowiedź przyszła błyskawicznie – Grzegorz trafi ł do zespołu Just 5.  Ze sceny nie tylko śpiewamy, ale również mówimy o Panu Bogu. Na początku nie było łatwo przyznać się publicznie do wiary, ale zawsze Duch Święty podpowiada, co mamy mówić.

Siostry Jeremiasza Siostry Jeremiasza
fot. GRZEGORZ KOWALSKI
Siostry Jeremiasza

poro osób zastanawia się, dlaczego nasz zespół ma taką nazwę. Niektórzy myślą, że jesteśmy jakimś nowym zakonem. A my jesteśmy zespołem rodzinnym. Był Jeremiasz, który miał pięć sióstr. Później urodziła się szósta siostra. A jeszcze potem musieliśmy pomyśleć o zmianie nazwy zespołu, bo na świat przyszedł Zachariasz. Siostry mają więc teraz dwóch braci.

Często gramy w kościołach. To znaczy dzieci grają, a rodzice opowiadają o wierze w życiu naszej rodziny. Bo nie występujemy po to, aby pochwalić się, jak ładnie śpiewamy. Nasze piosenki mają służyć. Staramy się na przykład dodawać odwagi rodzicom, aby nie bali się przyjąć kolejnego dziecka, które Pan Bóg chce im dać. Nasze występy są też ważne dla nas, bo każdy potrzebuje codziennie Dobrej Nowiny. Potrzebuje usłyszeć, że jest ktoś, kto go bardzo kocha.

Tomek Kamiński Tomek Kamiński
fot. FOTOKAI/KRZYSZTOF RACZYŃSKI
Tomek Kamiński

Z wykształcenia jestem skrzypkiem. Gram od 17. roku życia. Opowiadam po prostu o tym, kim jestem. A jestem chrześcijaninem. Wiara w Pana Boga porządkuje moje życie. Kiedyś postanowiłem, że jeśli kiedykolwiek będę komponował, to zaśpiewam tylko o rzeczach ważnych.  Gdy zaczynam pisać piosenkę, nie zastanawiam się, czy posłuży ona do ewangelizacji. Moje teksty, to zawsze najpierw zadania dla mnie.

Dlatego, gdy powstawał na przykład utwór: „Tylko bądź”, przypominałem sobie o tym, że bycie dla drugiego człowieka jest dużo ważniejsze niż piękne domy czy samochody. Nigdy nie przeceniałem tego, co robię, ale jestem przekonany, że bardzo ważne jest dziś przyznanie się do wiary, bo gwiazd jest na scenie sporo, za to świadków mniej.