Szkoła jak klasa

Piotr Sacha

|

MGN 11/2009

publikacja 20.10.2009 14:35

Cała klasa mieści się w osobowym samochodzie wychowawcy. Przerwy w lekcjach wybija zegar ratuszowy, a niektórzy uczniowie po lekcjach wracają do swoich... żon.

Szkoła jak klasa Najmłodsi uczniowie znają odpowiedzi na coraz więcej pytań Jakub Szymczuk

W samym centrum Suwałk od ponad 15 lat, w budynku plebanii przy parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa, uczą się Cyganie. To jedyna romska szkoła w Polsce. Gdy w polskich podstawówkach do jednej klasy chodzi średnio 20 uczniów, w Parafialnej Podstawowej Szkole Romskiej w Suwałkach wszystkich uczniów jest 24. - To największa zaleta naszej szkoły - mówią nauczyciele. - Bo każdemu uczniowi możemy poświęcić tyle uwagi, ile potrzebuje.

Na początku świetlica
Obecnie w Suwałkach mieszka blisko 80 Romów. Nie zawsze tak było. Gdy powstawała szkoła, było ich trzystu. O tym, by umożliwić naukę cygańskim dzieciom, pierwszy pomyślał ks. Jerzy Zawadzki, ówczesny proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Suwałkach. Któregoś dnia postanowił, że odwiedzi każdą rodzinę w nowo powstałej parafii. Szybko przekonał się, że dzieci Romów nie chodzą do szkoły i założył dla nich świetlicę. - Z tej świetlicy powstała szkoła - opowiada pani Małgorzata Chodunaj, która uczy tu od początku. - Początkowo do pierwszej klasy chodziły dzieci w różnym wieku, bo nikt nie umiał ani czytać, ani pisać. Zdarzało się, że trzecią klasę kończył osiemnastolatek - wspomina pani Małgorzata. Dziś nie ma już w okolicy takich cygańskich dzieci, które przed południem siedziałyby w domu.

Wyrośnięte pierwszaki
Już sześciolatki chodzą do szkoły. W zerówce są dwie grupy. A pierwsza, druga i trzecia klasa to jedna grupa - zaledwie szóstka uczniów - wszyscy wsłuchani w słowa nauczycielki. Obok Simona siedzi druga pani, Katarzyna Domalewska. Chłopiec potrzebuje więcej uwagi. Na kolorowym liczydle pani pokazuje chłopcu, jak odejmować i dodawać. To tak zwana asystentka romska, która na codzień pomaga szkole w kontakcie z Cyganami mieszkającymi w Suwałkach. Simon przez rok chodził do zwykłej podstawówki. Pięknie śpiewa, ale nie zna jeszcze dobrze polskiego alfabetu. Dzięki temu, że w klasie jest tak mało dzieci, nauczyciele mają dla niego więcej czasu, niż w poprzedniej szkole. Teraz chłopak szybko nadrabia zaległości. W sąsiedniej ławce siedzi Edytka. Niedługo przystąpi do Pierwszej Komunii św. Jest w trzeciej klasie. Płynnie już czyta, ale najbardziej lubi liczyć. - Chciałabym sprzedawać w Biedronce - mówi. Różnice wieku w klasie nikogo nie dziwią. - Wszyscy przyzwyczaili się już do tego, że w pierwszej klasie może na przykład pojawić się siedemnastolatek - zapewnia pani Hanna Staśkiewicz, nauczycielka w klasach I-III. - Zdarzało się, że nawet rodzice lub dziadkowie zostawali z dziećmi na lekcji - dodaje.

Gadź znaczy obcy
- Z wychowawcą możemy porozmawiać prawie o wszystkim - mówi czternastoletni Nico. - Nie tylko o problemach w nauce, ale też o życiu - zapewnia. Pozostała piątka szóstoklasistów przytakuje. - Warto chodzić do szkoły? - zadaję pytanie, które wcześniej wiele razy słyszeli w swoim środowisku. - To, czego się nauczę, na pewno przyda mi się w życiu. Choćby podczas zakupów w sklepie czy w urzędzie - odpowiada Jonatan. Diego ma 15 lat i też chodzi do szóstej klasy. - Przerwałem naukę na pół roku, bo wyjechaliśmy z rodziną do Irlandii - opowiada. - Po powrocie trochę się zmieniło, ale zdążyłem już wszystko nadrobić - zapewnia. - Za rok chciałbym pójść do gimnazjum w Suwałkach. Gdy rozmawiam z Diego, chłopcy rzucają do siebie kilka romskim słów. Nie chcą ich przetłumaczyć. Romowie nie dzielą się swoim językiem z gadziami, czyli z obcymi. Klasa szósta to klasa integracyjna. Uczy się tu nawet dwóch Polaków, którzy nie radzili sobie z nauką w innych szkołach. Teraz mogą liczyć na to, że nauczyciele będą mieli dla nich więcej czasu. Dogadują się też z cygańskimi kolegami. - Znamy się przecież wszyscy z podwórka - wyjaśniają.

Romska nuta
Romowie w Polsce żyją od ponad 600 lat. Dawniej tworzyli tabory i podróżowali po świecie. Ich mieszkaniem były wozy. Chociaż dziś takich taborów właściwie już nie ma, uczniowie szkoły parafialnej bardzo lubią wędrować. - Często mamy zajęcia w terenie. Łączymy wtedy lekcje przyrody, historii i polskiego - mówi pan Artur Danio, wychowawca łączonych klas V i VI. - Wałęsanie się po okolicy głęboko tkwi w naszych uczniach. Rom musi od czasu do czasu rozpalić w lesie ognisko, przy którym poczyta wiersze cygańskiej poetki, czy zrobić tak zwaną zupę z gwoździa - tłumaczy nauczyciel. Zarówno dzieci z zerówki, jak i ich starsi koledzy i koleżanki szczególnie lubią lekcje muzyki. Pod okiem nauczyciela, który sam skończył kiedyś tę szkołę w Suwałkach, uczą się nowych piosenek na romską nutę i w romskim języku. Niektórzy z najstarszych chłopców zaraz po lekcjach wracają do swoich... żon. Bo Cyganie bardzo wcześnie żenią się i wychodzą za mąż. Nastoletnie dziewczęta - zgodnie z tradycją - nie ścinają włosów i noszą długie suknie. W kulturze romskiej to już panny na wydaniu.