Szach-mat

Joanna Kojda

Mały Gość 9/2025 |

publikacja 29.08.2025 16:28

Lubi pływać, interesuje się lotnictwem i bardzo lubi czytać. Płynnie, ze zrozumieniem czytał już jako… trzylatek. Najlepszy w Polsce młody matematyk.

Marek jako pięciolatek zainteresował się szachami. Zasad gry nauczył się sam Marek jako pięciolatek zainteresował się szachami. Zasad gry nauczył się sam
Henryk Przondziono /Foto Gość

Marek Konieczny mie- szka w Siemianowicach Śląskich. Właśnie rozpoczyna naukę w liceum. Właściwie mógłby już zacząć studia... Bo na swoim koncie ma dwa zwycięstwa w Olimpiadzie Matematycznej Juniorów, pierwsze miejsce zajął w Czesko-Polsko--Słowackich Zawodach Matema-tycznych Juniorów, a ostatnio podczas Olimpiady Informatycznej Juniorów był piąty w Polsce.

Jeszcze jako uczeń podstawówki brał udział w Olimpiadzie Matematycznej dla szkół średnich. I poszło mu całkiem dobrze. – Mogło pójść lepiej… – uśmiecha się Marek.

Szachy na okrągło

– Nie pamiętam, kiedy pojawiła się matematyka. Natomiast gdy Marek miał niespełna trzy lata, zauważyliśmy, że jego rozwój intelektualny przebiega powyżej normy – wspomina mama, pani Magdalena. – Jako trzylatek płynnie czytał absolutnie wszystko i ze zrozumieniem. Gdy miał pięć lat, zachorował na ospę – opowiada. – Poszłam na chwilę do kuchni, a Marek usiadł przy moim komputerze. Nie mam pojęcia, jak otworzył jedną ze stron o szachach. Przeczytał, jak się gra i powiedział: „chcę grać” – uśmiecha się mama. – Mąż przyniósł z garażu jakieś stare szachy z różnych kompletów, z poubijanymi łebkami i zaczęło się. Zajęcia szachowe, turnieje, pierwsze zwycięstwa. Marek był między innymi wicemistrzem Polski. – Graliśmy, graliśmy, graliśmy, bez przerwy – dodaje tata, pan Marcin. – Któregoś dnia nieoczekiwanie Marek stwierdził, że nie chce jechać na turniej. I że w ogóle już nie chce grać.

Nowa przygoda

Rodzice nie naciskali. Pozwolili zakończyć tę przygodę. Marek jednak nie porzucił szachów. Teraz gra dla przyjemności na platformach szachowych i od czasu do czasu jeździ na turnieje. Pasja do szachów przerodziła się w pasję do matematyki, informatyki i programowania. – Od jednego z profesorów usłyszałem, że bardzo rzadko zdarza się taki umysł i że mamy mu dać spokój, że sam ma decydować, kiedy i ile chce się uczyć – mówi tata. – W szkole podstawowej nauczyciel kiedyś podzielił chłopców na grupy, w zależności od poziomu ich zdolności matematycznych. Żartował potem, że ma w klasie grupy: A, B, C i… Marka w grupie C++. – To było zabawne, bo C++ jest językiem programowania – uśmiecha się mama Magdalena.

Od szóstej klasy Marek chodził do „katolika” w Chorzowie. – Podczas dnia otwartego weszliśmy do sali matematycznej. Zatrzymaliśmy się przy jednej z gablot z figurami geometrycznymi. Marek może trzy zdania zamienił z nauczycielką, panią Beatą Kopciuch. Ona już wiedziała. Chłopak wie, o czym mówi. Wyszliśmy z sali razem. Nauczycielka szła z Markiem i gadali o… matematyce – śmieją się rodzice. – Pani Beata jest fantastyczna. Potrafiła Marka poprosić o pomoc, gdy zdarzyło się, że miała problem z rozwiązaniem jakiegoś zadania – przyznaje pan Marcin. – Niesamowita jest pokora pani Beaty – dodaje mama Magda.

Walizka na książki

Marek ma indywidualny tok nauczania. Chodzi do szkoły na wybrane przedmioty, pozostałych uczy się w domu. – Dzięki temu mam więcej czasu na matematykę i moje hobby – przyznaje. – Lubię pływać, ćwiczyć na symulatorze lotów i bardzo lubię czytać. Mam czytnik e-booków, bo gdybym na wyjazd miał brać tyle książek, ile przeczytam, potrzebowałbym dwie walizki zamiast jednej – śmieje się Marek. – Ostatnio kupiłem pięć i przeczytałem je już po jakimś tygodniu.... A książki miały po 250–300 stron każda – dodaje.

W przyszłości Marek chciałby pracować jako kontroler ruchu lotniczego. – To ciekawa praca – mówi. – Kontroler pilnuje, żeby samoloty się nie zderzyły, żeby były na czas, mówi pilotom, co mają robić w sytuacjach awaryjnych – wyjaśnia.

Poza matematyką i informatyką lubi też fizykę i chemię. Podstawówkę skończył z czerwonym paskiem.

Sukces Marka nie byłby możliwy bez systematycznej nauki. Z książkami nie rozstawał się nawet podczas wakacji. Jeździł na obozy naukowe, gdzie przygotowywał się do olimpiady. – Po prostu lubię się uczyć – przyznaje.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.