Będę się lepiej uczył

Joanna Kojda

|

Mały Gość 9/2025

publikacja 29.08.2025 16:34

Święci, błogosławieni, kandydaci na ołtarze. Jakimi byli uczniami? Czy święty miał w szkole same piątki?

Carlo Acutis Carlo Acutis
Maurizio Maule /Fotogramma/IPA/ABACAPRESS.COM

W pierwszą niedzielę września pochodzący z Włoch Pier Giorgio Frassati i Carlo Acutis zostaną ogłoszeni świętymi. Dużo pisaliśmy o nich już w majowym i wakacyjnym „Małym Gościu”, bo uroczystości zaplanowano wcześniej. Wszystko zmieniły śmierć papieża Franciszka i wybór jego następcy, Leona XIV.

Odszukajcie w swoim archiwum tamte numery i sprawdźcie, dlaczego Pier Giorgio i Carlo będą kanonizowani. Tymczasem rozpoczynamy kolejny rok szkolny. Przyjrzyjmy się więc, jakimi byli uczniami oni i inni młodzi święci. Czego nas uczą? W szkole nie zawsze będziecie mieć same piątki. Ale na błędach trzeba się uczyć, a nie rezygnować. Z każdej porażki jest wyjście. Najważniejsze, żeby postawić Boga na pierwszym miejscu. Z Nim na pewno łatwiej przejdziemy przez kolejny rok szkolny. Powodzenia!

Zawstydzony i zmartwiony – Pier Giorgio Frassati

Zakochany w Bogu, górach i ubogich, zawsze pełen dobrego humoru, dwa razy nie zdał do następnej klasy. W szkole Pier Giorgio, choć bardzo się starał, nie był prymusem. Oblał egzamin z łaciny. Napisał wtedy do ojca list: „Wstydzę się i martwię, i nie wiem, jak ci to wyrazić. Widziałem ból mamy, myślałem o twoim bólu – i nie wiem, jak cię prosić o przebaczenie. Przykro mi także dlatego, że pozostaję w tyle i wstyd mi wobec siostry i kolegów, którzy mnie wyprzedzili. Mam nadzieję, że uwierzysz w szczerość mojego postanowienia, że w tym roku będę się lepiej uczył i postaram się naprawić wszystko, co możliwe”.

Żeby nie stracić całego roku, rodzice zapisali syna do prywatnej szkoły jezuitów, gdzie w jeden rok mógł skończyć dwa lata. Tam zdobył nie tylko swoją wiedzę, ale wzmocnił też wiarę. Ksiądz pozwolił, a właściwie zachęcał Pier Giorgia, by codziennie przyjmował Komunię Świętą, co w tamtym czasie nie było w zwyczaju. Odtąd już do końca życia przyjmował Jezusa. Można powiedzieć, że oblanie egzaminów „zaprocentowało”.

Wyrzucony za atak śmiechu – Carlo Acutis

Codziennie uczestniczył we Mszy Świętej. „Eucharystia jest moją autostradą do nieba” – powtarzał nastoletni Carlo. Zafascynowany Eucharystią i obecnością Jezusa w tym sakramencie mówił, że „gdyby ludzie zdali sobie sprawę, czym jest Eucharystia, kościoły byłyby tak wypełnione, że trudno byłoby do nich wejść”.

Pasjonowała go informatyka, lubił sport, podróże i zabawy z przyjaciółmi. Pomagał też w nauce swoim koleżankom i kolegom, a także angażował się w życie parafialne. „Pamiętam go jako osobę bardzo autentyczną: irytował się, kiedy źle zrobił zadanie domowe, nauczycielka francuskiego zawsze strofowała go za rozrabianie, spóźniał się do szkoły, pomimo tego, że mieszkał tuż obok, a raz został wyrzucony z klasy za atak śmiechu” – mówił jego szkolny kolega Federico Oldani.

Uczęszczał do szkoły w Mediolanie. „Był bardzo spokojnym i grzecznym dzieckiem. Nigdy nie widziałam, aby wdał się z kimś w kłótnię. Kiedy jego koledzy się kłócili, próbował rozładować napięcie żartem. Imponowały mi jego zdolności, był niezwykłym dzieckiem” – wspominała jego nauczycielka Valentina Quadrio. Przed sprawdzianem, kiedy koledzy się stresowali, on powtarzał: „Uczyłem się, co ma być, to będzie”. „Nie poddawał się zbyt łatwo” – dodaje nauczycielka. „Słyszałam, że nie uczył się za dużo, że nawet był trochę leniwy”.

Ach ta matematyka… – Chiara Luce Badano

Radosna i pobożna – tak zapamiętano włoską błogosławioną. „Jezusa Opuszczonego chcę wybrać jako mojego jedynego Umiłowanego i przygotować się na Jego przyjście” – napisała, gdy miała 12 lat.

Była typową uczennicą. Mimo że bardzo się starała, z powodu matematyki powtarzała jedną klasę w gimnazjum w Savonie, do którego chodziła. Miała też trudności z zaliczeniem geografii. Problemy w szkole nałożyły się na sprzeczki z rodzicami. Każdą trudność i cierpienie ofiarowała Chrystusowi.

Chiara uwielbiała śmiać się, tańczyć, śpiewać, uprawiać sport. Dzień przed swoją Pierwszą Komunią Świętą dostała Ewangelię, którą nie tylko czytała. Mówiła: „Jak łatwo było mi nauczyć się alfabetu, tak samo łatwo powinno być żyć Ewangelią!”.

Profesor Amoretti, nauczyciel włoskiego Chiary, po jej śmierci (zmarła na raka kości) wspominał rozmowę z nią: „Podałem ci rękę, aby prowadzić cię drogami wiedzy do źródeł życia. Ty podałaś mi rękę, aby prowadzić mnie drogą cierpienia do źródeł wieczności”.

Uczył się sam – Pierangelo Capuzzimati

Kiedy umierał, miał 17 lat. Chorował na białaczkę. Nie mógł w czasie choroby chodzić do szkoły, ale uczył się sam, a z greki i łaciny miał nauczyciela. Cały czas utrzymywał kontakt ze swoimi nauczycielami i szkolnymi kolegami. Do śmierci imponował nauczycielom przesyłanymi wypracowaniami i pracami domowymi.

Lubił się uczyć i czytać. Nie miał z tym żadnych problemów. Jego kuzynka Clarissa wspominała: „Było to pomiędzy IV a V klasą szkoły podstawowej. Razem uczyliśmy się łaciny i greki. Jemu szło z łatwością. Z wyrzutem zapytałam, jak to możliwe, że on wszystko pamięta, a ja natychmiast zapominam znaczenia słów? »Po prostu nie zwracasz wystarczającej uwagi na to, co robisz« – odpowiedział”.

Przed śmiercią dokładnie wiedział, że idzie na spotkanie z Jezusem. Często powtarzał, że chce umrzeć jak św. Franciszek, że chce od razu pójść do nieba.

Wielbiciel chemii – Matteo Farina

„Z oczami zwróconymi ku niebu chcę żyć, Panie, by widzieć tylko miłość, bo pragnę kiedyś móc żyć z Tobą na zawsze, bez grzechu, ale tylko z miłością” – napisał jako 15-latek.

Uwielbiał chemię, planował studia z inżynierii środowiska. Lubił też informatykę, miał nawet osiągnięcia w tej dziedzinie. Był sportowcem i muzykiem, grał m.in. na gitarze. Kiedy miał 12 lat, zgłosił się do lekarza z powodu silnego bólu głowy. Okazało się, że to rak mózgu. Zmarł sześć lat później.

Matteo mieszkał na południu Włoch i jak wielu kolegów kibicował Juventusowi. Znajomi bardzo go lubili, interesował się ich problemami, bronił dziewczyn. Jednego roku namówił bliskich, by zamiast kupować prezenty świąteczne, przekazali pieniądze misjonarzom.

Ksiądz, który przygotowywał Matteo do Pierwszej Komunii Świętej, zapytał dzieci: „Bylibyście gotowi odpowiedzieć Jezusowi »tak«, gdyby któregoś dnia poprosił, żeby zostać kapłanem?”. Kilkuletni Matteo podniósł rękę i głośno powiedział: „Tak!”.

Przeniesiona dwie klasy wyżej – Helena Kmieć

Była wybitną uczennicą. W podstawówce przeniesiono ją z klasy trzeciej do piątej, bo tak była zdolna. Kolejne klasy kończyła zawsze z wyróżnieniem i nagrodami z różnych konkursów. Pochodziła z Libiąża. Dostała się do szkoły w Sherborne w Wielkiej Brytanii. Uczyła się tam przez dwa lata. Studiowała na Politechnice Śląskiej w Gliwicach na kierunku inżynieria i technologia chemiczna w języku angielskim. Na studiach rozpoczęła naukę w Państwowej Szkole Muzycznej I i II stopnia w Gliwicach.

Po studiach wyjechała na misje. Podczas napadu na ochronkę dla dzieci, gdzie pracowała, została zamordowana.

Helena była człowiekiem wielu talentów i pasji: śpiew, gitara, rower, squash, taniec, wiersze, góry, języki, podróżowanie…

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.