Wśród drzew lata... motocykl. Nie ma kół ani śmigieł, nad ziemią mknie lekko i szybko.
Volonaut airbike inspirowany jest ścigaczami z filmów science fiction. W przeciwieństwie jednak do filmowej fikcji, śmiga nad ziemią naprawdę
Volonaut /East News
Tomasz Patan stworzył pojazd rodem z filmów science fiction, z tym że prawdziwy.
Latający volonaut airbike z uwagi na pozycję, w jakiej się na nim siedzi, przypomina motor. Napędza go silnik odrzutowy. Twórca zapewnia, że pojazd może osiągnąć prędkość 200 km/h.
Gwiezdne wojny na żywo
Oglądając filmy dynamicznie latającego kosmicznego pojazdu, nawet nie prędkość, ale stabilność lotu robią wrażenie. Airbike może wystartować pionowo lub zawisnąć nieruchomo nad ziemią dzięki temu, że zastosowano silnik odrzutowy, skierowany dyszą w dół. Komputer pokładowy automatycznie utrzymuje stabilizację i przenosi ruch pilota na lot maszyny. Dzięki temu latanie nie przypomina sterowania samolotem, tylko właśnie jazdę na motorze. Pojazd jest niezwykle lekki, waży 7 razy mniej niż klasyczny motocykl, a wykonany został z włókna węglowego i elementów drukowanych w 3D.
Film z przelotu opublikowano 4 maja, co nie jest przypadkiem. Na całym świecie to dzień miłośników świata „Gwiezdnych Wojen”. Tam pojawiają się podobne ścigacze. Wizja reżysera sprzed prawie 50 lat dzieje się na naszych oczach.
Obiecujące testy
Pan Tomasz Patan, który pochodzi z Brodnicy, rok temu zasłynął lotem innego pojazdu nad Pustynią Błędowską. Był to Jetson ONE, jednoosobowy oktokopter, czyli dron napędzany energią elektryczną. Podziwiany na całym świecie volonaut airbike ma dużą szansę trafić do sprzedaży, choć jeszcze nie wiadomo kiedy. Nie są znane też szczegóły jego silnika ani czas, jaki może spędzić w powietrzu, ale na nagraniach wygląda bardzo obiecująco.
Kto wie, czy za kilkadziesiąt lat po mieście nie będziemy poruszać się kilka metrów nad ziemią?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.