Grosiki na busik

Agata Ślusarczyk

|

MGN 01/2022

publikacja 17.03.2022 11:18

W domu mieszka 13 dzieci. Pod choinkę chciałyby dostać… nowy bus. Pojadą nim na zimowe ferie i na wakacje.

Oleńka wystawiła na licytację rysunek nowego busika, którym wszystkie dzieci pojadą na wakacje do Zakopanego Oleńka wystawiła na licytację rysunek nowego busika, którym wszystkie dzieci pojadą na wakacje do Zakopanego
Agata Ślusarczyk /foto gość

W Siennicy niedaleko Mińska Mazowieckiego jest Dom Dziecka im. Matki Weroniki. – Żyjemy jak w dużej rodzinie, siostry kapucynki i dzieci – mówi siostra Anna, dyrektorka domu. – Razem jeździmy na wakacje, wycieczki do lasu czy nad morze. Kilka razy naszym busem staruszkiem byliśmy nawet za granicą. Przejechaliśmy nim ponad 300 tysięcy kilometrów. Woziliśmy nim nawet obraz Matki Bożej, który odwiedzał pobliskie parafie. Taki duży samochód jest nam bardzo potrzebny. Przydaje się podczas przeprowadzki czy zrobienia zakupów. Pomieści dziecięcy wózek, narty, łyżwy i bagaże.

Ciasto w internecie

Bus ma już 16 lat i nie nadaje się na żadne wyprawy. Stoi na parkingu, a siostry głowią się, co zrobić, by zamiast niego pojawił się tam nowy. I wpadły na pomysł. Ogłosiły zbiórkę w internecie. Założyły grupę Licytacje dla Domu Dziecka w Siennicy „Wrzuć grosika na busika”. Początkowo na aukcję wystawiały domowe przetwory i ciasta. – Najdroższe ciasto sprzedałyśmy za tysiąc złotych – mówi siostra Anna. Potem do akcji włączyli się okoliczni mieszkańcy, firmy i instytucje. Przynosili własnoręcznie zrobione ozdoby choinkowe, pierniczki, książki, ozdobne poduszki, a nawet biżuterię. Zdarzały się takie sytuacje, że licytowano potrawy: naleśniki z serem zapiekane z bitą śmietaną, włoską lazanię czy sernik na zimno z galaretką. – Licytowaliśmy też naprawę roweru, wizytę u fryzjera czy karnet na dżiu-dżitsu dla dzieci – wymienia siostra Anna. – Sąsiedzi własnymi rękami budowali dom dla dzieci. Prowadzimy go już 25 lat. Chętnie nam pomagają, także bez okazji – przyznaje siostra. Ktoś na przykład zrobił dzieciom profesjonalną sesję zdjęciową, a przy okazji Wszystkich Świętych dostały słodycze i książeczki o świętych.

Choinka z książki

W licytacjach pomagają dzieci i dorośli wychowankowie Domu Dziecka. – Juleczka namalowała niebieski busik, którym wszyscy jedziemy na wycieczkę – mówi siostra Anna. – Weronika narysowała owczarka niemieckiego, którego bardzo by chciała w przyszłości mieć, Oleńka – portret księżniczki ze swojej ulubionej bajki, a Majeczka – kolorowe kotki. Od początku listopada odbyło się ponad 300 licytacji, a siostrom udało się zebrać ponad 84 tysiące złotych na zakup nowego samochodu. A potrzebnych jest 120 tysięcy. Dzieci w Siennicy nie tylko lubią podróżować, ale mają także swoje zainteresowania i pasje. Najmłodsza Kasia najbardziej lubi wtulać się w brązowy habit siostry Anny. Podobnie jej braciszek, 3-letni Kacperek i 4-letnia Marcelinka. Asia lubi chodzić na siłownię, Jagoda z filmików na YouTube nauczyła się angielskiego. Jej pasję docenili nauczyciele i wysłali dziewczynkę na stypendium za granicę. Maja z kolei uwielbia tańczyć. W zeszłym roku od Świętego Mikołaja dostała strój baletowy. – Dzieci lubią uczyć się nowych umiejętności – przyznaje siostra. – Chodzą na zajęcia kulinarne, krawieckie, zrobiły kurs malowania paznokci i uczą się angielskiego. Oprócz nauki mają także obowiązki domowe.

Procesja z Dzieciątkiem

W domu w Siennicy trwają przygotowania do świąt. Na ścianie w salonie wisi kalendarz adwentowy, a na nim wymyślone przez dzieci ostatnie już zadania: „zrób komuś dobrą herbatę”, „powiedz komuś coś miłego”, „odmów dziesiątkę Różańca”. Basia z książkowych kartek przygotowała choinkę. Wiktoria pokazuje lampion, który wykonała ze słoika. A Juleczka chwali się, że potrafi na dywanie zrobić gwiazdę, gimnastyczną, nie betlejemską. – Święta to u nas wielkie przeżycie. Staramy się dać dzieciom to, czego w swoich domach nie mają – tłumaczy siostra. – Wigilię spędzamy przy dużym, pięknie ozdobionym stole. Przygotowujemy potrawy z różnych zakątków Polski. Starsze dzieci, jak w rodzinie, chętnie włączają się w przygotowania. Potem dzielimy się opłatkiem. Dziękujemy, przepraszamy… To bardzo wzruszające chwile – dodaje siostra. – A potem kolędujemy. Dzieci przynoszą tamburyn, bębenki, grzechotki. Jest bardzo głośno i radośnie – mówi siostra dyrektor. – Prezenty też mamy – uśmiecha się. – Każdy znajdzie coś pod choinką. Po kolacji wszyscy idą do domowej kaplicy. Najmłodsi niosą figurkę Dzieciątka Jezus i kładą na sianku przed ołtarzem.